ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
najgorsze horrory w historii kina

Strasznie… złe. Najgorsze horrory w historii

Autor: Przemysław Dobrzyński Kategoria: Rozrywka

Pewnie widzieliście w życiu masę nieudanych horrorów. Ale ciekawe czy oglądaliście te absolutnie najgorsze horrory w historii. Przykłady znajdziecie poniżej.

Przeraźliwie złe, potwornie nieudane – horrory, które straszą jakością

najgorsze horrory

Horrory to wbrew pozorom jeden z najbardziej wymagających gatunków filmowych. Nie jest łatwo stworzyć nawet podstawowego straszaka, który miałby jedną bądź więcej przerażających scen. Dlatego też o wiele łatwiej i częściej można natrafić na słabe horrory, niż na arcydzieła tego gatunku. Poniżej znajdziecie prawdopodobnie najgorsze horrory wszech czasów. Przy czym nie twierdzę, że na niektórych z nich nie będziecie się dobrze bawić, aczkolwiek o ile uznacie je za komedie klasy Z.

The Creeping Terror

Wyobraźcie sobie film, którego scenariusz napisał twórca porno, a wyreżyserował oszust. Do tego w głównych rolach obsadzono inwestorów. A, zapomniałbym jeszcze o drobnym szczególe – fabuła. Ta opowiada o pochodzącym z innej planety… dywanie, który pożera ludzi. Jeśli to was nie zniechęca (albo wręcz zachęca) to nadmienię, że prawdopodobnie nie znajdziecie drugiego filmu z równie złym aktorstwem, fatalnym oświetleniem, karygodnymi zdjęciami i potwornie nieudolną reżyserią, która zdaje się być poniżej poziomu amatorskiego. Nawet jeśli film ten jest (niezamierzoną) komedią, to nadal wypada marnie.

Ax ‘Em

Jeden z amerykańskich krytyków określił „Ax ‘Em” jako „najbardziej gówniany film, jaki kiedykolwiek widziałem”. Cóż, nie każdy film może się „poszczycić” taką opinią. „Ax ‘Em” został nakręcony kamerą za 600 dolarów i to niestety widać w każdym kadrze, którego wstyd nazwać filmem. Przez pierwszą połowę obrazu właściwie niewiele się tu  dzieje, potem nagle pojawia się zombie z maczetą i okropna obsada zaczyna nieudolnie udawać przerażenie powodując u widza głównie uczucie zażenowania. Film czekał aż 10 lat na to, by twórca pokazał go światu. Moim zdaniem mógł w ogóle tego nie robić. „Ax ‘Em” dosłownie nie da się oglądać.

Ptakodemia

„Ptakodemia” czyli epidemia ptaków. Ech… co za kreatywny tytuł. Choć i tak nic przebije „animacji” owych ptaków, która wygląda jak tworzone w paintcie Gif-y z lat 90. Mam wrażenie, że ptaki z leciwej gry wideo na Nintendo z lat 80., „Duck Hunt”, wyglądały bardziej realistycznie. Fabułę jesteście sami sobie dopowiedzieć z samego tytułu, ale uczucia żenady podczas oglądania tego „dzieła” nic wam nie zapewni. Po paru piwach jest szansa, że uznacie ten film za całkiem udaną amatorską komedię.

Atak krwiożerczych donatów

To prawdopodobnie podręcznikowy przykład filmu robionego dla beki w celu oglądania go dla beki. W innym wypadku nie potrafię uzasadnić niczym jego istnienia. Opis fabuły? A proszę: „W wyniku kontaktu z chemikaliami pączki ożywają i zaczynają atakować ludzi”. Bum! Na plakacie można za to przeczytać takie hasło: „Objadaliśmy się nimi przez lata. Teraz przyszła kolej na ich zemstę!”. „Atak krwiożerczych donatów” jest oczywiście komedią, niestety mimo wszystko marną, tym bardziej, że na oko kosztował tyle, ile wynosi mój budżet na sobotnią kolację. Na obronę mogę napisać, że to prawdopodobnie najlepszy film o żądnych krwi donatach, jaki kiedykolwiek powstał.

Bestia z Yucca Flats

Ten film to jeden z dziwniejszych przykładów pretensjonalnych zapędów autora. Z jakiegoś powodu uznał on, że całość nakręci bez dźwięku. Nie słyszymy więc żadnych dialogów, choć widać na ekranie, że postaci rozmawiają. W post-produkcji został oczywiście dodany dźwięk, ale rozumiany jako muzyka czy np. odgłosy strzałów z pistoletów. Dialogów ciągle nie ma. Jest za to narrator, którym jest sam twórca filmu, tłumaczący, jak dzieciom, to, co się obecnie dzieje na ekranie. A sama fabuła opowiada o rosyjskim naukowcu (nie wiedzieć czemu gra go szwedzki wrestler Tor Johnson), który trafia na obszar skażony promieniowaniem i przemienia się w tytułową bestię. Całość nie ma ani grama napięcia, jest fatalnie zagrana i wyreżyserowana, a przedziwny komentarz narratora, który czasem pozwala sobie na jakieś tylko jemu samemu zrozumiałe kwestie, albo żenująco próbuje oddać krzyki czy ryki stwora, tylko dobija tę produkcję. Dla wielu to jeden z w ogóle najgorszych filmów w historii.

The Horror Of Party Beach

W końcu! Przyroda ma dość i doprowadziła do mutacji i stworzenia potwora, który atakuje wyłącznie młode dziewczyny w bikini oraz pijanych nastolatków na imprezach plażowych. To jest grupa społeczna, która za długo uchodziła za uprzywilejowaną. Niech też mają! I nauka nic nie jest w stanie na to poradzić! Film jest nudny, amatorsko zrobiony, człowiek wcielający się w potwora nosi żenujący gumowy kostium, przy którym to, co oglądaliśmy w pierwszej japońskiej „Godzilli” z lat 50. wydaje się dziełem sztuki.

Zaat!

Szalony naukowiec przemienia samego siebie w przerażającego rybiego potwora tylko po to, by zemścić się na kolegach, którzy kpili z jego pomysłów. Każdy z nas zrobiłby tak samo, prawda? Pomijając fatalną reżyserię i aktorstwo, jestem w stanie nieustannego zdziwienia nad tym, kto wpadł na pomysł, by filmowego potwora uczynić przedziwną miksturą Alfa i świnki morskiej. W dodatku filmowana była jego górna część ciała, gdyż aktor wcielający się w stwora chodził w trampkach na planie. Domyślam się, że twórcy mogli się dobrze bawić podczas kręcenia tego filmu – szkoda, że nie można tego samego powiedzieć o widowni.

Monster Island

Najbardziej szokujący fakt związany z tym filmem jest taki, że zagrali w nim Peter Cushing, znany roli Moffa Tarkina z pierwszych „Gwiezdnych wojen” oraz uznany aktor Terrence Stamp. Cała reszta to już klasyczna fatalnie wyreżyserowana i zagrana bzdura o dwójce mężczyzn, którzy trafiają na wyspę zamieszkałą przez kanibali, olbrzymie stonogi oraz ogromnego potwora w kostiumie z gumy, który przypomina otyłego kuzyna Jar Jar Binksa. Najgorszy w tym filmie jest jednak przerażająco żenujący humor, który wciskany jest tu na siłę trochę tak jak w nowym „Thorze” od Taiki Waititego.

Szczęki 4: Zemsta

To prawdopodobnie jeden z najsłynniejszych przykładów filmu, który zabił całą serię. W dodatku seria ta zaczęła się od jednego z najlepszych thrillerów w historii oraz filmu, który na dobrą sprawę zdefiniował kino rozrywkowe! Pomimo 12 lat różnicy między pierwszą a czwartą częścią „Szczęk”, ta ostatnia wygląda milion razy gorzej i taniej. Cały film jest żenująco głupi do tego stopnia, że aż nie chce się wierzyć, że przynależy do tej samej serii co dzieło Stevena Spielberga. „Szczęki 4” posiadają zaszczytne 0 procent pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes. Mało który film zasługuje na to bardziej.

Filmowe rankingi, które warto przeczytać

Na naszym portalu znajdziecie także wiele innych rankingów oraz zestawień, które warte są przeczytania. Poniżej prezentujemy ich listę i zachęcamy do czytania.

Sprawdź najnowsze wpisy