ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
psychodeliczne filmy swieta gora

Najbardziej psychodeliczne filmy w historii

Autor: Przemysław Dobrzyński Kategoria: Rozrywka

Jeśli szukacie konkretnego tripa czasem wystarczy po prostu obejrzeć odpowiednie filmy. Poniżej polecamy te najbardziej „odjechane” psychodeliczne produkcje.

Psychodeliczne filmy nie dla każdego

psychodeliczne filmy wkraczajac w pustke

Psychodeliczne filmy są specyficzną niszą, która ma wierną, choć niekoniecznie dużą, grupę fanów. Czasem trudno jest jednoznacznie ocenić ten gatunek pod kątem tradycyjnej filmowej gramatyki, są to bowiem często dzieła bazujące na doświadczeniu widza, skupione wokół doznań wizualnych i stworzeniu określonej atmosfery, w dodatku często bazującej na symbolice i licznych parabolach. Jedno jest jednak pewne kino psychodeliczne gwarantuje przeżycie filmowe inne od pozostałych. Zapraszam więc w niezwykłą podróż.

Święta góra

Zaczynamy od dzieła najbardziej oczywistego dla psychodeliki filmowej, której papieżem jest Alejandro Jodorowsky. „Święta góra” to „Obywatel Kane” surrealistycznego kina. Wizualne arcydzieło przepełnione religijną symboliką, opakowane w niesamowitą scenografię (wyobraźnia Jodorowsky’ego jest niewiarygodna!) i bogate w liczne odniesienia do Chrześcijaństwa, alechemii, Tarota. To nie tyle film co duchowa i mentalna podróż – tyleż samo enigmatyczna co mistyczna.

Odgłosy

Po dziś dzień nie powstał chyba równie psychodeliczny horror. Stworzony w głowie Dario Argento „Odgłosy”, znany także jako „Suspiria” zachwyca szalenie wyrazistą kolorystyką (szczególnie czerwienią), ekspresjonistyczną, inspirowana sztuką art-nouveau scenografią i niepokojącym oraz nastrojowym zarazem soundtrackiem włoskiego prog rockowego zespołu Goblin. Wszystko to tworzy jedyną w swoim rodzaju przerażającą halucynację rodem z wyjątkowo barwnego, choć nieprzyjemnego, snu.

Dzika planeta

Ten francusko-czechosłowacki film animowany zaprasza nas do przedziwnego, obcego świata, w którym mali ludzie są rządzeni przez duże humanoidalne stworzenia w pustynnym krajobrazie pełnym potwornych egzotycznych zwierząt. Nietrudno się domyślić, że całość funkcjonuje jako społeczno-polityczna alegoria, nawiązująca do sił radzieckich kontrolujących swego czasu Europę Wschodnią (film ten powstał w latach 70.). Tym niemniej „Dzika planeta” robi wrażenie zarówno jako wyjątkową w formie animacja, a także jako fascynujące science-fiction z elementami grozy.

Czerwone trzewiki

Ten film jest jednym z zadziwiająco często pomijanych arcydzieł światowego kina, natomiast warto na niego zwrócić uwagę z uwagi na to, że jest też jednym z prekursorów filmowej psychodeliki. „Czerwone trzewiki” to opowieść o młodej kobiecie, która w pewnym momencie będzie musiała wybrać między miłością do mężczyzny a pasją do tańca. Nie dość, że cały film się niewiele zestarzał (a premierę miał w 1948 roku), to jeszcze zawarta w nim 17-minutowa, wirtuozersko wyreżyserowana i pełna psychodeliki scena tańca baletowego robi potężne wrażenie także i dziś.

Fantazja

Disney zrobił film psychodeliczny? A no tak! Na samym początku swej działalności legendarne studio było pionierem animacji oraz prezentowało czasem wręcz awangardę sztuki w ogóle. Przykładem na to jest właśnie „Fantazja”. Wspaniałe, surrealistyczne wizje animowane zaprezentowane są w nim z akompaniamentem muzyki klasycznej, co tylko dodatkowo nadaje całości psychotycznej magii. Film ten niestety trafił na zły czas – przede wszystkim na okres wojny w Europie, która sprawiła, że tamtejsza dystrybucja została wstrzymana, plus nastroje społeczne domagały się lżejszej rozrywki. Przez to wszystko „Fantazja” stała się potężną klapą finansową. I pewnie też odegrała swoją rolę w tym, że Disney z czasem zaczął się zwracać ku wyłącznie bezpiecznemu dogadzaniu widowni.

Zabriskie Point

Dzieło Michelangelo Antonioniego, choć niezbyt dobrze przyjęte przez krytyków, stanowi niezwykłą opowieść, która miesza ze sobą niemal dokumentalny realizm z fantazyjną psychodeliczną podróżą po pustyni. Wspaniałe zdjęcia, hipnotyzujące wizje oraz ścieżka dźwiękowa z muzyką m.in. Pink Floyd i The Greatful Dead sprawiają, że całość jest jednym wielkim kontrkulturowym tripem.

Odmienne stany świadomości

Wyprawa Kena Russella do gatunku science-fiction bada mistyczne doświadczenie halucynacji i koncepcję tych halucynacji manifestujących się fizycznie. Psychodeliczne sekwencje filmu są żywymi wizualnymi reprezentacjami psychologicznej dewolucji bohatera w coraz bardziej pierwotne formy bytu. Sekwencje przedstawiające halucynacje głównego bohatera wykorzystują jasne kolory i szybki montaż, aby pokazać widzowi jego zmieniające się postrzeganie zmysłowe. Widzimy religijną i pierwotną symbolikę, sugerującą duchowe skojarzenia bohatera z jego wspomnieniami i nieświadomymi myślami. Pod koniec filmu jego halucynacje stają się dzikim oszołomieniem mikroskopijnego ruchu komórkowego. Trudno o bardziej psychodeliczny film niż „Odmienne stany świadomości”

Son of the White Mare

Ta węgierska animacja z 1981 roku wykorzystuje jasne kolory, symboliczne, geometryczne kształty i pulsujący ruch, aby opowiedzieć mityczną opowieść o człowieku o nadludzkiej sile, Fehérlófii, zrodzonym z białego konia. Film ten nawiązuje do starożytnej węgierskiej historii i opowieści ludowych, a jego oryginalna forma sprawia, że jest ponadczasowym wizualnym doświadczeniem, do którego nie potrzebne są dodatkowe „wspomagacze”.

Wkraczając w pustkę

Luźno oparty na Tybetańskiej Księdze Umarłych „Wkraczając w pustkę” w reżyserii Gaspara Noego przedstawia nam Oscara, narkotykowego dilera, który zostaje postrzelony przez policjanta, po czym resztę filmu oglądamy z perspektywy pierwszej osoby jego duszy, która wyszła z ciała i podróżuje po Tokio. To jeden z najbardziej immersyjnych filmów jakie będziecie w stanie zobaczyć – kamera próbuje odzwierciedlić niemal każdy aspekt percepcji Oscara, w tym m.in. wzrok czy słuch. Podróż jego ducha przez rozświetlone neonami miasto, wymieszana z przebłyskami jego przeszłych wspomnień czy też doświadczania alternatywnej rzeczywistości to kwintesencja psychodeliki.

Za czarną tęczą

Jeśli wszystkie powyższe filmy trafiają w wasze gusta i oczekiwania, to uczyni to także “Za czarną tęczą”. Wysmakowany wizualnie thriller zatopiony w syntezatorowych brzmieniach. Ejtisowa stylistyka miesza się tu z dystopijną, iście kubrickowską utopią. To jedna z tych produkcji, w które forma góruje nad treścią, ale ta forma jest w tym przypadku ponadprzeciętna. Scenografia jest dosłownie nie z tej ziemi, ujęcia nierzadko kręcone pod dziwnymi kątami. Czegóż chcieć więcej od filmowego tripu?

Filmowe rankingi, które warto przeczytać

Na naszym portalu znajdziecie także wiele innych rankingów oraz zestawień, które warte są przeczytania. Poniżej prezentujemy ich listę i zachęcamy do czytania.

Sprawdź najnowsze wpisy