ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
filmy z lat 80 blade runner

Filmy z lat 80., które zdefiniowały tę dekadę

Autor: Przemysław Dobrzyński Kategoria: Filmy

Lata 80. nie przestają inspirować i fascynować zarówno widzów jak i filmowców (oraz muzyków). Przypomnijmy więc sobie filmy, które zdefiniowały lata 80.

Najbardziej kultowe filmy z lat 80.

filmy z lat 80 powrot do przyszlosci

Lata 80. nie były najlepszą dekadą dla kina ogólnie rzecz biorąc. Ambitne, autorskie kino było wówczas w odwrocie. Hollywood i reszta świata zakochała się za to od pierwszego wejrzenia w stawiającym wtedy pierwsze kroki nowoczesnym kinie rozrywkowym. Zaczęło się od „Szczęk” i „Gwiezdnych wojen”, a potem już poszło z górki i całe lata 80. to jeden wielki festiwal filmów dla masowej widowni. Oczywiście trafiały się pośród nich także perełki, które zaliczane są do najlepszych filmów w historii, natomiast lata 80. w kinie to, podobnie jak w muzyce, wspaniała przygoda i zabawa. Pełna przeniesionych na ekran historii i pomysłów, o których od zawsze marzył każdy dzieciak. A gdy dodamy do tego często pełną syntezatorowych czy gitarowych brzmień muzykę, nietrudno się domyślić czemu filmy z tamtego okresu przetrwały próbę czasu i po latach zaczęły fascynować młodsze pokolenia w XXI wieku.

Kino lat 80. zabiera widza w niezwykłą podróż, ówczesne filmy mają w sobie wyjątkową atmosferę rodem ze snu czy krainy marzeń i przenoszą nas jak gdyby do innej rzeczywistości, niby bliskiej naszej, ale jakoś bardziej kolorowej. Nie dziwi więc, że zarówno współcześni wykonawcy pop chętnie sięgają po ówczesne motywy muzyczne, a filmy czy seriale takie jak „Stranger Things” garściami czerpią inspirację z tej epoki. Zapraszam was więc na niedługą filmową podróż – oto filmy z lat 80., które zdefiniowały tę dekadę.

Tron

Tron” nie był wielkim przebojem, a przynajmniej nie takim, jakiego się spodziewano. Ale to jeden z najbardziej przełomowych filmów lat 80. I w sumie pod względem formalnym jeden z najważniejszych na przestrzeni ostatnich 40 lat. Zastosowano w nim szereg nowatorskich rozwiązań technologicznych, w tym pierwsze efekty specjalne z użyciem komputerów. Choć fabuła jest prosta (to film głównie dla nastoletniego widza) to wizualnie „Tron” jest dziełem absolutnie unikalnym i jedynym w swoim rodzaju. Zakwalifikowałbym go wręcz jako przykład sztuki nowoczesnej wrzuconej do kina rozrywkowego. Ten film znalazł się także w naszym zestawieniu najlepszych filmów science-fiction dostępnych na Disney+.

Top Gun

Top Gun” to w sumie jeden wielki wideoklip-pocztówka z lat 80. Wszystko w tym filmie wręcz krzyczy „lata 80.”. Fabuła to na dobrą sprawę tylko pretekst dla reklamy amerykańskiej marynarki wojennej i zachęty do rekrutacji dla przyszłych pilotów, ale takie reklamy to ja mogę oglądać w kółko. Sceny powietrzne, w tamtych czasach, robiły niemałe wrażenie, bo pod względem formalnym, „Top Gun” to absolutny wzór dla ówczesnych i przyszłych blockbusterów. Co drugi kadr aż kipi atmosferą lat 80., a soundtrack to właściwie nie tyle muzyka z tego filmu, co ścieżka dźwiękowa dla całej dekady. No i od tego filmu kariera Toma Cruise’a poszybowała na orbitę. O sile „Top Gun” niech świadczy triumfalny powrót tego filmu w postaci sequela „Top Gun: Maverick”, który przyciągnął do kin ogromne rzesze ludzi i stał się pierwszym filmem w karierze Cruise’a, który zarobił ponad miliard dolarów!

Obcy: Decydujące starcie

Pierwszy „Obcy” zdefiniował na nowo horror, natomiast sequel, w reżyserii Jamesa Camerona przeniósł kino akcji na zupełnie nowy poziom. Wirtuozerska reżyseria, pełna rozmachu akcja, elementy horroru i Ellen Ripley, która po tym filmie już na zawsze wdrukowała się w świadomość masowej widowni jako najtwardsza z twardych (przy czym ciągle kobieca) bohaterka. I to w erze, w której królowali herosi-maczo płci męskiej. Da się? Da!

Coś

Lata 80. to była dekada, w której horrory na dobre weszły do mainstreamu. Natomiast na szczęście nie brakowało wówczas twórców, którzy nie bali się stawiać odważniejszych kroków. „Coś” to jeden z takich przykładów. Klaustrofobiczne przestrzenie, mroczna tajemnica, magiczna muzyka Ennio Morricone i przerażające efekty animatroniczne, które tylko pogłębiają uczucie realizmu. „Coś” stało się symbolem i wzorem pod kątem formalnym dla bardziej ambitnych horrorów z lat 80.

Seria Indiana Jones

Choć Steven Spielberg na dobrą sprawę wykorzystał w „Indianie Jones” znane już wcześniej schematy seriali przygodowych z czasów swojego dzieciństwa, to wypolerował je do perfekcji i dał światu kinowe widowisko przygodowe, które wówczas nie miało sobie równych. I po dziś dzień stanowi biblię kina przygodowego i rozrywkowego blockbustera.

Blue Velvet

Choć wielką sławę David Lynch zyskał wyjątkowym serialem „Twin Peaks” na początku lat 90., to już w latach 80., tworzył podwaliny pod swój późniejszy sukces. Choć „Blue Velvet” to również sukces sam w sobie. Jak prawie każdy film Lyncha, spowity jest on senną, oniryczną atmosferą, mieszający delikatność z brutalnością otaczającego nas świata. To też film przepiękny wizualnie, pełen gry kolorami, które również stały się jednym z emblematów kina lat 80.

Terminator

James Cameron odcisnął szczególne piętno na kinie lat 80. Nie tylko definiując na nowo kino akcji, ale też posuwając do przodu filmy science-fiction. Aczkolwiek „Terminator” nie jest pełnym wybuchowych scen akcji i rozmachu filmem sci-fi (taki będzie sequel). I w sumie to działa na jego korzyść. Szara rzeczywistość lat 80., miesza się tu z jeszcze mroczniejszą wizją przyszłości i niepokojów społecznych, które targały wówczas Ameryką (i resztą świata). I w sumie niewiele się do dziś zmieniło. W każdym razie „Terminator” to ciekawy przykład kina sci-fi, które wychodzi poza sztywne ramy gatunku i łączy je z thrillerem oraz elementami horroru. Pokazując, że w tych gatunkach można też zrobić fascynującą rzecz nie mając wielkiego budżetu. I dość szybko lata 80. zapełniły się podobnymi, niedrogimi produkcjami tego typu.

Filmy Johna Hughesa

Trudno wybrać mi jeden film spod skrzydeł Johna Hughesa, który najlepiej pokazywałby lata 80. dlatego wybieram je wszystkie. Chyba żaden amerykański reżyser nie był w stanie lepiej pokazać stanu ducha nastoletnich amerykanów i życia w latach 80. Bez względu na to, czy obejrzycie „16 świeczek”, bardziej komediowy „Wolny dzień Ferrisa Buellera”, „Dziewczynę z komputera” czy wreszcie najlepszy film w dorobku Hugesa, czyli „Klub winowajców”. Każdy z nich to na swój sposób zapis marzeń, pragnień i problemów pokolenia lat 80. Filmy te inspirują do dziś, ich ślady są rozsiane wokół, od „Stranger Things” po marvelowskiego „Spider-Mana”.

Rób co należy

Fenomenalny i wirtuozersko wyreżyserowany przez Spike’a Lee „Rób co należy” to wspaniała pigułka skupiająca w sobie wszystko co najlepsze w ostatnich latach dekady lat 80. To film wyprzedzający swoje czasy, tak pod względem treści (tematyka na tle rasowym i rozliczenia z nią) jak i formy. To dzieło, które z jednej strony zamknęło lata 80. i wprowadziło kino w lata 90., tak formalnie jak i fabularnie.

Rambo II

Lata 80. obfitowały w olbrzymią liczbę filmów akcji, które obrosły kultem i stały się klasyką kina. Ale na początku był „Rambo II”. Pierwsza część to znakomity dramat psychologiczny o mężczyźnie zmagającym się z traumą po wojnie w Wietnamie. Natomiast część druga, to już pełnoprawne kino akcji na najwyższych obrotach. I to właśnie ten film zapoczątkował całą serię późniejszych akcyjniaków w podobnym stylu i stał się punktem wyjścia dla tożsamych historii i herosów kina akcji z lat 80.

Powrót do przyszłości

To ciekawe, że jeden z najbardziej ikonicznych filmów lat 80. Rozgrywa się w dużej mierze w latach 50. Ale tak, w dużej mierze dzięki temu kontrastowi stylistyka lat 80. i wręcz jej afirmacja wybrzmiewa z każdego kadru tym mocniej w zderzeniu z latami 50. To zresztą ciekawy łącznik, gdyż lata 80. wydają się być wówczas nowoczesną wersją kolorowych i pełnych zabawy lat 50. (podczas gdy lata 60. i 70. były o wiele poważniejsze i uciekały od poprzedników). Historia jak widać zatacza koło, także i dziś, 30 lat później, kiedy i obecne pokolenie wraca z zachwytem do lat 80.

Akira

Akira” to z jednej strony dziecko japońskiej wyobraźni twórców mangi i anime, a z drugiej dzieło powstałe z inspiracji m.in. „Blade Runnerem” i tym samym zatopione w licznych motywach kina lat 80. Mamy więc futurystyczną metropolię, mroczną, niemal senną atmosferę, niepokoje dotyczące przyszłości i masę motywów wyjętych z kina sci-fi oraz po części horrorów. „Akira” to bodaj najważniejsza japońska animacja w historii, w tym względzie, że to ona wypromowała ten gatunek w świecie i dzięki niej anime dziś stało się jedną z najpopularniejszych gałęzi filmów i seriali animowanych w skali globu.

Blade Runner

Choć „Blade Runner” nie okazał się sukcesem kasowym w kinach, a jego początkowe przyjęcie było dość chłodne, to ostatecznie okazał się filmem, który stał się niejako symbolem lat 80. W kinie. Ridley Scott stworzył dzieło wyjątkowe jak na tamte czasy – z jednej strony opakowane w widowisko science-fiction, a z drugiej jest to na dobrą sprawę poetycki, impresjonistyczny film arthouse’owy. Fabuła nie jest tu na tyle ważna co stworzenie odpowiedniego nastroju, niemal sennej atmosfery (aczkolwiek w tym przypadku jest to dość mroczny sen) z klimatyczną i niezapomnianą muzyką, która do dziś brzmi futurystycznie oraz z przepiękną warstwą wizualną. „Blade Runner” stworzył całą gamę charakterystycznych motywów, które niedługo po nim stały się klasycznymi schematami filmów z lat 80.

Sprawdź najnowsze wpisy