Pojęcie zabójca flagowców (oryginalnie Flagship Killer) istnieje już od ponad 5 lat. Jednych drażni, innych fascynuje, ale jedno jest pewne – dało nam obraz na zupełnie nowy gatunek urządzeń mobilnych, który dzisiaj istnieje równolegle z prawdziwymi flagowcami. Tak przynajmniej wygląda to z mojej perspektywy. Serie flagowych smartfonów wystrzeliły jeszcze wyżej, zostawiając miejsce tanim flagowcom, a więc właśnie tytułowym zabójcom. Jednak przez te 5 lat wiele się pozmieniało, więc czy nie warto zmienić swojego podejścia?

Kiedyś to było… zabójca flagowców był jeden

zabojca flagowcow

Na początek trochę historii. Pojęcie Flagship Killer, jeśli pamięć mnie nie myli, pojawiło się wraz z OnePlus 2, chociaż już wcześniej było przypisywane pierwszemu smartfonowi matematycznej firmy. To właśnie ona chciała pokazać, że można stworzyć dużo tańsze urządzenie, które nie ustępuje prawdziwym flagowcom. Takie w ogóle było założenie tej marki. Dzisiaj, jak doskonale wiecie, flagship killer stał się po prostu flagship (wraz z cenami), ale OnePlus szybko porzucił to określenie i się od niego odciął. Niemniej przez lata wielu innych producentów (między innymi Xiaomi) chętnie do niego powracało. Naturalnie doskonale wiemy, że w praktyce zawsze, jak coś jest tańsze, to musi to być kosztem czegoś. Nie ma nic za darmo, aczkolwiek oszczędności można szukać w wielu miejscach. Niemniej nie o tym teraz. Teraz o poszukiwaniach zabójców flagowców.

realme – naturalny następca w rodzinie

realme x50 pro 5g w polsce cena dostepnosc

BBK Electronics umie przystosować się do sytuacji panującej na rynku elektroniki. Jak odtwarzacze MP3 i MP4 przestały się sprzedawać, to nie przeszkodziło to firmie na współistnienie obok siebie Oppo i vivo. Z czasem do gry doszedł OnePlus, a teraz, gdy matematyczna firma poszła o krok wyżej, to jej miejsce pośrednio zajęło realme. To właśnie w ofercie tej marki należy poszukiwać bardzo dobrze wycenionych urządzeń – nawet w Polsce. Pierwsze z brzegu przykłady? Realme X50 Pro 5G oraz realme X3 SuperZoom.

Reprezentacja Xiaomi również gotowa – Redmi i POCO w natarciu

zabojca flagowcow oneplus xiaomi realme redmi xiaomi

Oczywiście głównym konkurentem OnePlusa było Xiaomi. Niemniej od momentu wydzielenia Redmi było wiadomo, że firma-matka będzie miała teraz większe ambicje, a tania część pozostanie dla odosobnionej marki. Podział świetnie się udał i nawet niedawno Redmi przypomniało o flagship killer. Dokładnie to 2.0, gdyż tak był promowany Redmi K20, którego my poznaliśmy jako Xiaomi Mi 9T. Dzisiaj na rynku jest Redmi K30 Pro, którego my możemy kupić pod nazwą POCO F2 Pro.

zabojca flagowcow oneplus xiaomi realme redmi xiaomi

Po co to zamieszanie z dodatkową marką? Xiaomi ewidentnie szuka jeszcze pomysłu na kolejny podział w zależności od rynku. Dlaczego i w jakim celu? Zapewne zrozumiemy to za kilka lat.

Szansa dla Huawei? Co z Honorem?

huawei nova 5t honor 20 zabojca flagowcow

Jeszcze rok temu Honor dla Huawei był tym samym, co Redmi dla Xiaomi. Jednak Honor to jedna z pierwszych tak istotnych marek, która niejako została wydzielona od firmy-matki. Niestety, ale blokada USA sprawiła, że dzisiaj nie możemy już kupić nowych modeli Honora w Polsce. Za to sam Huawei stara się wyjść naprzeciw potrzebie i stosuje agresywny cennik – wystarczy spojrzeć, jakie zamieszanie zrobił P40 Lite, kosztujący mniej niż 1000 złotych. Niemniej to nie jest zabójca flagowców – na takiego musimy jeszcze poczekać i tutaj moje oczy kierują się w stronę serii Nova. Tak samo było z Nova 5T – sprzedawany u nas również jako Honor, ale stanowił swego rodzaju taniego flagowca.

Zobacz też: Cyberpunk na Androida – najlepsze gry w tym klimacie.

Samsung również próbuje swoich sił z tanimi flagowcami, a dokładniej z Galaxy S10 Lite i Galaxy Note10 Lite. Także topowe modele z serii Galaxy A można podobnie traktować. W drodze podobno jest Galaxy S20 Lite, ale… tu sytuację na razie trzeba badać, aniżeli pokazywać jako przykład. LG? Nokia? W tym przypadku ciężko doszukać się przykładów. Jednak mogłem o czymś zapomnieć, więc dajcie znać w komentarzach, jakie jeszcze przykłady zabójców flagowców możemy dzisiaj spotkać?

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.