Żegnamy Galaxy J, ale czy warto na nowo poznawać Samsunga Galaxy A?

Łukasz Pająk Artykuły 2019-04-13

Zauważyliście, że w tym roku Samsung po prostu zalewa nas nowościami? Lekko licząc, będzie ponad 20 nowych urządzeń, co jest naprawdę zaskakującym wynikiem. Szczególnie że w tej kategorii zawsze żartowano z Xiaomi. Tymczasem Chińczycy wydali tyle modeli, że policzycie je na palcach obu rąk. Skąd ta ekspansja Koreańczyków? Oczywiście firma idzie na wojnę z inwazją z Państwa Środka. Jak to na wojnach, nie może obyć się bez ofiar, a jedną z nich jest cała seria Galaxy J. Ta została połączona z Galaxy A, ale to nie koniec zmian.

Oficjalnie to koniec Samsungów z serii Galaxy J

Galaxy J to seria, która cechowała się jednym z najlepszych stosunków możliwości do ceny w portfolio Samsunga. Oczywiście były to smartfony, które świetnie wpasowywały się w promocje u operatorów, ale w gruncie rzeczy stanowiły atrakcyjną ofertę dla osób szukających czegoś pewnego w niższej cenie. Tak, tak, Xiaomi pozwalało na więcej, ale nie wszyscy chcą Chińczyków. To też momentami dziwne, ale warto to uszanować. Oczywiście koniec Galaxy J nie jest dla nas zaskoczeniem. Podobnie jak fakt, że Galaxy A otrzymało nowe, dwucyfrowe nazewnictwo. W takim razie poznajmy nowe portfolio firmy:

Sporo tego, prawda? Ewidentnie brakuje jeszcze Galaxy A60 i Galaxy A90, ale to pewnie tylko kwestia czasu. Mimo wszystko jednocyfrowe modele wciąż powstają. Czy to właśnie ta stara seria Galaxy A? Na ten temat Samsung się nie wypowiada, aczkolwiek wprowadza to sporo zamieszania. W ostatnich miesiącach poznaliśmy Galaxy A2 Core. Nie zapominamy też o Galaxy A8s z końcówki zeszłego roku, czyli pierwszego smartfona Samsunga z dziurą w ekranie.

 

Galaxy A traci na znaczeniu? Czy tylko traci prestiż?

Galaxy A80

W takim razie, co z tą serią i prestiżem Galaxy A? Do niedawna ta rodzina kojarzyła się z tym, że otrzymywaliśmy bardzo dobrze wykonane smartfony z dobrym wyświetlaczem, ale nieco gorszymi podzespołami. Oczywiście w relatywnie niższej cenie. W kwestii wykonania Galaxy A to teraz Glasstic, czyli w skrócie tworzywa sztuczne, która udają szkło. Tak, to określenie jest oficjalne i pochodzi bezpośrednio od Samsunga. Wyświetlacze? Nadal AMOLED, choć już z duchem czasu z wycięciem na aparat. Siłą rzeczy wyjątkiem jest Galaxy A80, który ma kompletny ekran oraz Galaxy A10 i Galaxy A20, które stawiają na IPS LCD. Specyfikacja?  Ta po prostu idzie z duchem czasu, bo pojawiają się aparaty z matrycami 32 i 48 MPx, czytniki linii papilarnych w ekranie czy też duże akumulatory z szybkim ładowaniem. Ceny wciąż stanowią zagadkę, ale powinny dopasować się choć trochę do chińskiej konkurencji, z którą Samsung tak bardzo chce walczyć.

Zobacz też: Co dalej z wojownikami ACTA2?

Tym sposobem wymieszanie Galaxy J z Galaxy A doprowadza nas do tego, że ta druga seria zdecydowanie się rozrosła. Bardzo szybko zresztą. Tylko Samsung ma jeszcze jedną, nową propozycję. Właściwie to trzy ubrane w serię Galaxy M:

Gdzie ustawić te smartfony? Teoretycznie poniżej Galaxy A30, choć ich cel odepchnięcia chińskiej konkurencji jest jeszcze bardziej widoczny za sprawą ogromnych akumulatorów.

 

Źródło: Samsung






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x