Wczoraj Xiaomi Mi 10 Pro miał swoją oficjalną premierę w Polsce. Nieciekawe czasy, więc też niestety samo wydarzenie mogło się odbyć wyłącznie w formie online. To jednak sprawiło, że zdecydowanie więcej osób zainteresowało się samą prezentacją. W końcu wcześniej konferencje nie były transmitowane w Sieci. Niemniej niektórzy na tym mogliby poprzestać w kontekście zalet. Nietrudno spotkać się z opinią, że cena za Mi 10 i Mi 10 Pro jest po prostu za wysoka. W tym momencie pojawiam się ja i pytam – skąd to zaskoczenie?*

To koniec Xiaomi? Wysoka cena Mi 10 Pro przelała szalę goryczy wśród niezorientowanych

Cena Xiaomi Mi 10 w Polsce

Co ciekawe, to nie tylko kwoty przykuły uwagę zainteresowanych prezentacją Xiaomi. Niektórzy wbijają szpilkę firmie za samą promocję, która w dobie #zostańwdomu poniekąd pokazuje, jak pięknie jest na zewnątrz. Kolejna kwestia, która wyraźnie przewijała się przez prezentację nowych smartfonów, ma związek z wytykaniem iPhone’a. Jednak najwięcej mówi się naturalnie o kwotach. Od 3500 do 4400 złotych – tyle zapłacimy za nową, flagową serię Mi 10 od Xiaomi. Czy to wysoka cena? I tak, i nie. Na pewno rozumiem rozgoryczenie konsumentów, którzy w zeszłym roku otrzymali Mi 9 za mniej niż 2000 złotych (1899 i 1999 w zależności do wersji). Taka podwyżka to nie lada zaskoczenie. Wręcz tak wielkie, że niewiele osób zwróciło uwagę na ciekawe telewizory w jeszcze ciekawszych cenach. Jeden z nich nawet jest dodawany w przedsprzedaży za symboliczną złotówkę przy zakupie smartfona.

Dlaczego ktoś w ogóle jest zaskoczony wysoką ceną Xiaomi Mi 10 Pro?

xiaomi mi note 10 wysoka cena

Mimo wszystko wysoka cena Xiaomi Mi 10 (Pro) w Polsce naprawdę nie powinna być żadnym zaskoczeniem. Przede wszystkim wcześniej poznaliśmy zarówno chińską, jak i europejską kwotę, którą zażyczył sobie producent. Najlepszy z najlepszych na Starym Kontynencie kosztuje 999 euro, co przy obecnych kursach walut (blisko 4600 złotych) oznacza wręcz jeszcze więcej, niż faktycznie Xiaomi zaproponowało w naszym kraju. Do tego Mi 10 jest znacznym rozwinięciem Mi Note 10, a już ta propozycja była wyraźnie droższa.

wysoka cena snapdragon 865 xiaomi mi 10 pro

Kolejny problem, który swoją drogą omówiłem kilka miesięcy temu, to sam Qualcomm, który sprawił, że Snapdragon 865 jest po prostu drogi. Nie można go kupić w niższej cenie, czyli wersji bez modemu 5G. W ten sposób szybko przechodzimy do samej specyfikacji Mi 10 i Mi 10 Pro, po której praktycznie w ogóle nie widać kompromisów. W poprzednikach rzucały się one w oczy. Tym razem otrzymujemy wyróżniający się wyświetlacz, bardzo dobrze zapowiadające się aparaty i jeszcze szybsze ładowanie. Uszczypliwi mogą powiedzieć, że brakuje wodoszczelności, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby dopłacić do Samsunga. W tym rzecz – nadal trzeba dopłacać, aby otrzymać teoretycznie zbliżone dane techniczne.

Redmi K30 Pro wyprzedane

Tanie flagowce umierają, ale nie do końca. Pamiętajcie, że w zeszłym roku Xiaomi wydzieliło serię Redmi. Już wtedy zwiastowałem, że Xiaomi stanie się bardziej premium, a Redmi będzie tą tanią propozycją. W Chinach już poznaliśmy Redmi K30 Pro i cena na tym rynku w większości wersji przekracza 2000 złotych. W końcu najtańsza wersja Mi 10 kosztuje tyle samo, co najdroższa Redmi K30 Pro. Znając obecne standardy lub przenosząc analogicznie kwoty z Państwa Środka do Europy, niewiele wskazuje na to, aby ten model kosztował w Polsce mniej niż 3000 złotych. Przy tym pamiętajmy, że to nadal najtańszy smartfon ze Snapdragonem 865 na pokładzie. Tak, tak, ponownie przypominam, że to w głównej mierze Qualcomma sprawka, że zabił tanie flagowce. 5G obowiązkowe, a jak ktoś chce taniej, to przecież w ofercie jest tyle zupełnie nowych jednostek z rodziny 7xx.

Zobacz też: Zbierasz Żappsy? Przyłącz się do szczytnego celu!

Czy nadal #Xiaomilepsze? Jeśli chodzi o wcześniejsze znaczenie tego stwierdzenia, czyli to samo, ale w niższej cenie, to tak, nadal #Xiaomilepsze. Przeskok budżetowy jest niewątpliwie zauważalny, ale tak został rynek skonstruowany i trzeba to przełknąć. Po prostu fizycznie się nie da. Za niecałe dwa tygodnie premiera OnePlus 8, czyli potencjalnie głównego konkurenta. Matematyczna firma już w zeszłym roku wyraźnie podniosła ceny, więc ten skok nie będzie aż tak zauważalny, ale… nie zdziwię się, jak ponownie będę mógł napisać tekst taki jak wyżej.

*- tak, to poniekąd pytanie retoryczne. Wiem, że głównie z nieświadomości

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.