xiaomi mi note 10

[Recenzja] Xiaomi Mi Note 10 – liczba aparatów to niejedyna zaleta

Łukasz Pająk Recenzje 2019-12-15

Plusy

  • Akumulator deklasuje konkurencję
  • Aparaty w dzień są rewelacyjne
  • Specyfikacja techniczna z jednym "ale"

Minusy

  • Grubość z wystającymi aparatami
  • Możliwości filmowania są nieco w tyle - tylko główna matryca ratuje sytuację

Jedni mówią, żeby stosować więcej aparatów, a inni, żeby więcej megapikseli i algorytmem wyznaczać najlepsze wartości poszczególnych szczegółów. Xiaomi postanowiło, że połączy oba podejścia i tak też powstał Mi Note 10. Jest to smartfon, który stosunkowo szybko dotarł do Polski razem z Redmi Note 8T. Tytułowy model jest uważany za jeden z najlepszych, jeżeli zależy nam na jakości aparatu. Niemniej pojawiają się też materiały promocyjne, w których Mi Note 10 określany jest mianem flagowej propozycji. To już niektórych drażni, ale czy słusznie? Przekonacie się o tym, czytając naszą recenzję, do której serdecznie Was zapraszam.

 

Zestaw

Xiaomi Mi Note 10

Xiaomi Mi Note 10 przywraca serię Mi Note do żywych, ale w nieco odmiennej formie. Czy jakkolwiek wpłynęło to na unikalność zestawu? Kompletnie nie. Razem ze smartfonem w pudełku znajdziemy to, co dzisiaj jest uważane za standardowe:

  • modułowa ładowarka z zasilaczem 30 W
  • kluczyk do tacki na karty SIM
  • etui

Testowany sprzęt oferuje gniazdo słuchawkowe, więc dedykowany zestaw do podłączenia byłby miłym dodatkiem.

Dołączony ochraniacz jest jednym z tych podstawowych, czyli został wykonany z gumy, która bardzo łatwo się brudzi i nie jest w żaden sposób perforowana. Skok aparatu jest niwelowany wyłącznie w taki sposób, że obramówka wystających obiektywów ma dodatkową ochronę. Niemniej te nadal wystają całość ponad powierzchnię. Etui w żaden sposób nie zabezpiecza frontu.

 

Budowa

Seria Mi Note do niedawna była uważana za martwą, co nikogo nie powinno dziwić. Ostatni model, Mi Note 3 pochodzi z 2017 roku i producent wypowiadał się o braku planów na następcę. Niemniej dotychczas te smartfony były po prostu ogromne w stosunku do tradycyjnych modeli. Tak, była jeszcze rodzina Mi Max, ale ta jeszcze wyżej podnosiła poprzeczkę stosowanych przekątnych. Dzisiaj większość urządzeń mobilnych jest już naprawdę duża, więc nie było miejsca dla Mi Note. Tymczasem Mi Note 10 istnieje, a elementem, który go wyróżnia, jest ponownie wyświetlacz. Xiaomi postanowiło zastosować ekran zakrzywiony na krawędziach. Oczywiście aparaty dzisiaj też są wyjątkowe, ale wiemy, że niedługo trafią również do Mi 10. Tym samym to właśnie taki typ wyświetlacza prawdopodobnie zostanie przypisany serii Mi Note. Teoretycznie, bo potwierdzenie tej teorii pojawi się razem z Mi Note 11, o ile w ogóle on powstanie. Dlatego skupmy się na Mi Note 10, który sprawia wrażenie jednego z najbardziej solidnie wykonanych urządzeń mobilnych. Kluczowe znaczenie w tej ocenie ma sama waga smartfona. Jest on ciężki, ale też pewnie leży w dłoni. Ogólnie zaoblona obudowa po każdej stronie ułatwia użytkowanie. Naturalnie Mi Note 10 to szklana kanapka z metalowym korpusem w środku. Zastosowane malowanie potrafi maskować zabrudzenia, ale też nie będę oszukiwał, że odciski palców są widoczne, ale w nieznacznym stopniu. Po prostu charakterystyczna gra świateł niejako wtapia smugi na szkle w swoje wzory. Dostępność do poszczególnych klawiszy i ich skok są poprawne oraz nie wymagają dodatkowego komentarza.

Front urządzenia został ozdobiony wspomnianym wcześniej wyświetlaczem zakrzywionym na krawędziach. Ramki wokół niego odbieram jako optymalne – nie jest to marnowanie miejsca, ale też nie musimy martwić się o przypadkowe dotknięcia. Sam notch w kształcie kropli jest typowym dla większości smartfonów mijającej generacji. Kryje w sobie całkiem niezły aparat do selfie. Nad nim możecie dojrzeć maskownicę głośnika do rozmów telefonicznych, na który nie powinien nikt narzekać. Szkoda, że Xiaomi nie udało się znaleźć miejsca i funduszy na zastosowanie diody powiadomień. Za to w samym ekranie zatopiono czytnik linii papilarnych. O ile jego działanie jest w porządku, to mógłby zostać on osadzony nieco niżej. Obecne umiejscowienie wymaga pewnego przestawienia względem większości smartfonów z takim skanerem.

Z tyłu odkrywamy trzy sekcje aparatów. Na głównej, największej, niesamowicie wystającej wyspie umiejscowiono podstawowe dzisiaj obiektywy. Od góry idąc, możecie ujrzeć pierwszy teleobiektyw, który ma za zadanie zbliżać 5x obraz bez utraty jakości. Ciekawostka – jeśli go zakryjecie, to obraz jest przez chwilę zasłonięty, a później do gry wkracza oprogramowanie, wyliczając właściwy widok z wykorzystaniem głównego oka na świat. Na środku wyspy umiejscowiono kolejny teleobiektyw, tym razem odpowiedzialny za 2x zbliżenie i powtarza się ta sama sytuacja. Ostatni na piedestale obiektyw skrywa bazową matrycę 108 MPx. Przechodzimy piętro niżej i widzimy obiektyw szerokokątny. Już kompletnie na płasko umiejscowiono matrycę do makro. Całemu zestawowi towarzyszą aż cztery diody doświetlające, które dzielą się mocą, pozwalając regulować poziom natężenia dodatkowego oświetlenia. Zabieg ciekawy, ale chcąc wprowadzać takie rozbieżności, to zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiłaby lampa ksenonowa, gdyż różnice w obecnym rozwiązaniu są czysto kosmetyczne. Z tyłu naturalnie musiały pojawić się podstawowe i niezbędne oznaczenia producenta.

Tymczasem na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra: dodatkowy mikrofon, port podczerwieni
  • dół: głośnik, główny mikrofon, złącze USB-C, gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm
  • lewa strona: pustka
  • prawa strona: tacka na karty SIM, przyciski fizyczne

Xiaomi Mi Note 10 został wyposażony na krawędziach we wszystko, w co tylko wyposaża się dzisiejsze smartfony. Chińczycy nie poskąpili gniazda słuchawkowego i wciąż stosują starą IrDA’ę, ale nie do przesyłania plików, a oczywiście w formie pilota na podczerwień. Zastosowany głośnik jest wyjątkowo donośny, ale też płaska maskownica sprawia, że bez problemu go wytłumimy palcem lub wewnętrzną częścią dłoni podczas użytkowania horyzontalnego. Tym samym Mi Note 10 w kontekście budowy wypada w pełni poprawnie. Niczego mu nie brakuje, ale bolą wystające aparaty, a też nie wszystkim do gustu przypadnie wyświetlacz zakrzywiony na krawędziach. Ok, waga, która przekracza 200 gramów, to również punkt warty zapamiętania, ale może być odbierany zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.

 

Specyfikacja techniczna i cena Xiaomi Mi Note 10

Mi Note 10 to tak naprawdę seria smartfonów. Oprócz bazowego modelu, który jest przedmiotem niniejszej recenzji, w ofercie znajdziecie też Mi Note 10 Pro. Lepsza odsłona kosztuje 2799 złotych i oprócz większych pamięci stosuje również lepsze soczewki w głównej matrycy aparatu. Tymczasem zwykły Xiaomi Mi Note 10 to wydatek 2499 złotych. Specyfikacja obu smartfonów kształtuje się następująco:

  • 6,47-calowy wyświetlacz Super AMOLED FullHD+ (notch, 19,5:9, 87,8% wypełnienia frontu, 2340×1080, 398 ppi, 87,8% wypełnienia frontu, HDR10, DCI-P3, Gorilla Glass 5)
  • układ Snapdragon 730G
  • 6 lub 8 GB RAM
  • 128 lub 256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (brak MicroSD)
  • aparaty:
    • przód: 32 MPx (f/2.0)
    • tył:
      • 108 MPx (f/1.7, PDAF, laserowy autofocus, OIS)
      • 12 MPx (f/2.0, teleobiektyw, Dual Pixel PDAF)
      • 5 lub 8 MPx (f/2.0, PDAF, OIS, superteleobiektyw)
      • 20 MPx (f/2.2, szerokokątny)
      • 2 MPx (f/2.4, macro)
  • akumulator o pojemności 5260 mAh (szybkie ładowanie 30 W)
  • NFC, USB-C (2.0), port podczerwieni, NFC, czytnik linii papilarnych w wyświetlaczu, gniazdo słuchawkowe, Bluetooth 5.0, DualSIM
  • Android 9 Pie (MIUI 11)
  • wymiary: 157,8 x 74,2 x 9,7 mm
  • waga: 208 g

Z racji, że Xiaomi reklamuje Mi Note 10 jako flagowy model, to wiele osób oczekuje najwyższej mocy obliczeniowej. Tymczasem smartfona napędza drugi najmocniejszy układ od Qualcomma, który jest dedykowany tegorocznym urządzeniom. To trochę gryzie się z mentalnością konsumentów, którzy widzą, że telefony z wyższą mocą obliczeniową w portfolio tego samego producenta są tańsze. Niemniej zostawmy to na razie z boku, a tymczasem, czy czegoś brakuje w powyższych punktach? Oczywiście Xiaomi tradycyjnie nie nosi się ze zdobyciem certyfikatu wodoszczelności i pomija ładowanie indukcyjne. O dziwo brakuje również miejsca na kartę MicroSD, co może być ściśle powiązane z liczbą aparatów i brakiem miejsca. Tak przynajmniej brzmi teoria. Poza tymi kwestiami to smartfon kompletny.

 

Wyświetlacz

Wiecie już, że zakrzywiony na krawędziach wyświetlacz Mi Note 10 skupia w sobie światło, więc jest to pierwszy punkt, który może się nie spodobać potencjalnym użytkownikom tego smartfona. Jednak dotychczasowi użytkownicy flagowych Samsungów wiedzą, że można się do tego przyzwyczaić. Wtedy docenimy całkiem niezły panel Mi Note 10, który może pochwalić się certyfikatem HDR10. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że ten panel jest dostarczany Xiaomi przez wspomnianych Koreańczyków. Jakość obrazu jest naprawdę bardzo dobra. Naturalnie głęboka czerń to podstawa, do gry wchodzą także różnorakie konfiguracje ustawień barw, ale ogółem otrzymujemy jeden z ładniejszych w odbiorze ekranów. Duży wpływ na tę opinię ma samo oprogramowanie, które wykorzystuje kontrastowe i jaskrawe kolory, uwypuklając też zalety samego wyświetlacza. Na jasność również nie powinniśmy narzekać – maksymalna jest wyraźnie wyższa w trybie automatycznym i w pełni wystarcza w ramach użytkowania w pełnym słońcu. Minimalny zakres to kolejny punkt, co do którego nie można mieć zastrzeżeń.

 

Akumulator

Mi Note 10 to pierwszy smartfon od Xiaomi, dostępny w naszym kraju, który wykorzystuje szybką technologię ładowania w ramach standardu USB Power Delivery o mocy 30 W. Jednak do niej jeszcze przejdziemy, bo najpierw trzeba rozładować akumulator, a to czasochłonne zadanie. Jego pojemność w przypadku testowanego smartfona jest wyjątkowo duża w stosunku do wielkości wyświetlacza. Z racji, że Xiaomi nic w tej kwestii nie namieszało w oprogramowaniu, to Mi Note 10 wypada rewelacyjnie w codziennym użytkowaniu. Tak naprawdę nie miałem żadnych problemów, aby ładować recenzowany smartfon raz na dwa dni. Bez problemu wyświetlacz mógł pracować przez około 10 godzin. Naturalnie moja praca sprowadzała się do przeglądania social mediów i stron internetowych, oglądania filmów na YouTubie oraz grania w proste tytuły. Jeśli chcemy wykorzystywać pełną moc obliczeniową, to Mi Note 10 zacznie prosić o zewnętrzne zasilanie po 5 godzinach. Wspomniane na początku szybkie ładowanie jest naprawdę szybkie. Tak duże ogniwo do pełna zregenerujemy w 65 minut – to bardzo dobry wynik. Po 30 minutach na wyświetlaczu ujrzymy około 60%.

 

Aparat

Mi Note 10 to przede wszystkim aparaty. Seria wróciła i odznacza się cechą bycia pierwszymi modelami Xiaomi z 5 aparatami, z czego główny liczy sobie 108 MPx. Taką samą matrycę zastosowano w Mi Mix Alpha, ale to prototyp, aniżeli konsumencki produkt. Żaden konkurent jeszcze nie zdecydował się na podobny ruch, ale to tylko kwestia czasu. Niemniej Chińczycy niespecjalnie z tego powodu namieszali w aplikacji do sterowania tym całym zestawem. Jest to typowy program, który znają wszyscy użytkownicy MIUI. Oczywiście najbardziej skumulowany w funkcje, bo jednak Mi Note 10 oferuje naprawdę wiele – od makro, po 5x zoom optyczny, ale też nie zabrakłu trybu pro, slow-motion (do 960 FPS w 720p, 120 i 240 FPS w 1080p), pełne 108 MPx, nocny i znacznie, znacznie więcej. Tego jest tak dużo, że… trochę to irytuje przy przełączaniu pomiędzy poszczególnymi modułami. Nie możemy ich dowolnie ustawiać po swojemu, co stanowi kolejny problem, ale na szczęście te najważniejsze ustawienia są obok siebie. Wewnątrz nich mamy dostęp do głównych przełączników, więc pod tym względem już nie jest tak tragicznie. Wspomniałem chwilę temu o rozdzielczościach slow-motion, więc dorzućmy do tego główne ustawienia filmów i tutaj pojawia się zgrzyt. Smartfon określany przez Xiaomi mianem flagowego nie potrafi nagrywać w 4K i 60 FPS. Naturalnie wynika to z ograniczeń zastosowanego układu obliczeniowego, aniżeli samych matryc, ale to trochę boli.

Jeśli zaś chodzi o samą jakość, to matryca 108 MPx faktycznie robi dobrą robotę i zbiera świetne detale nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Tak naprawdę nie mogę się w żaden sposób do niej przyczepić – pod tym względem jest to jeden z lepszych smartfonów do zdjęć, choć nie wybiegałbym ze stwierdzeniem, że najlepszy. Momentami kuleje tempo ustawiania ostrości, jak i sama jej precyzja. Mnogość aparatów też pokazuje momentami, że… są one poniekąd dodane na siłę. Obiektyw makro oferuje tak przeciętną jakość, że tylko w idealnych warunkach oświetleniowych możemy liczyć na pozytywny odbiór barw i szczegółów bez nadmiernej ilości szumów. Teleobiektywy i obiektyw szerokokątny radzą sobie już nieco lepiej, ale nadal odstają między innymi jasnością względem głównej matrycy. Nie bardzo też rozumiem, jaki jest sens sztucznego podbijania rozdzielczości z teleobiektywu do zdjęć z 5x zbliżeniem – fizycznie są one w 5 MPx, ale oprogramowanie rozciąga je do 8 MPx. Co ciekawe i poniekąd też można zaliczyć do wad, to fakt, że Mi Note 10 pozwala nagrywać filmy każdym obiektywem, ale jak już jednym zaczniemy, to w trakcie kręcenia nie mamy możliwości jego zmiany. Jest to o tyle problematyczne, że poza nagrywaniem przełączanie nie jest błyskawiczne – swoją drogą ta sama sytuacja tyczy się także innych trybów. Filmy wypadają dobrze pod kątem stabilizacji i ustawiania ostrości – w tych kwestiach Xiaomi dobrze się spisało. Podobnie pozytywnie odbieram tryb nocny i rozmazywanie tła – ciężko w tej materii przesadnie narzekać.

 

Oprogramowanie i wydajność

Niech Was nie zwiedzie fakt, że obecność MIUI 11 na pokładzie Mi Note 10 oznacza, że mamy do czynienia z Androidem 10. Xiaomi jak zawsze swoje nakładki rozwija niezależnie od stosowanej wersji Robocika. W przypadku testowanego modelu otrzymujemy nowe funkcjonalności, ale w ramach zeszłorocznego systemu. Tym samym aktualizacja do Androida 10 powinna pojawić się możliwie szybko. Swoją drogą podczas testów pojawiły się przynajmniej cztery aktualizacje, które poprawiały drobne błędy. Niemniej na pewno nie powinniśmy narzekać na nakładkę Chińczyków, która wyraźnie dojrzewa i przestaje być naszpikowana wodotryskami, które nijak do siebie pasują. Teraz wszystko sprawia wrażenie jednolitej całości, a przede wszystkim staje się ergonomiczne. Oczywiście do czołówki jeszcze trochę brakuje, ale widać wyraźną poprawę i poniekąd nawet można pokusić się o stwierdzenie, że MIUI coraz bliżej do czystego Androida. Niemniej dodatków nie brakuje, tylko są one skrzętnie poukrywane. Nie brakuje autorskich i jednych z najlepszych gestów, motywów, jak i od groma przeróżnych trybów personalizacji niemalże każdego elementu. Oczywiście wszystko to, co oferuje MIUI 11 na bazie Androida 9 Pie w MIUI 11, poznacie na poniższych zrzutach ekranu:

Flagowy Mi Note 10 korzysta z jednego z najmocniejszych układów Qualcomma, ale dedykowanych średniakom. Dopiero niedawno pojawił się mocniejszy procesor nowej generacji (Snapdragon 765G), który odstawił nieco w kąt zastosowany w recenzowanym smartfonie Snapdragona 730G. Czy jest to słaba jednostka? Zdecydowanie nie, bo wciąż oferuje nadmiarową moc obliczeniową. Nie ma obecnie popularnej i dopracowanej aplikacji, która byłaby w stanie zagiąć Xiaomi – przynajmniej dzisiaj. Oczywiście różnice względem prawdziwych flagowców, a nawet starszych modeli tego samego producenta (Xiaomi Mi 9, Mi 9T Pro) są widoczne, ale nie są one kolosalne. Jednak to, co już skreśla w Mi Note 10 jako flagowego smartfona, to zastosowana pamięć, która ma problemy z osiągnięciem wartości typowych dla technologii UFS 2.1. Bliżej jej do UFS 2.0, ale na pewno wyniki są wyższe od eMMC.

Xiaomi Mi Note 10 – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im więcej punktów, tym lepiej.

 

Podsumowanie

Odrodzenie serii Mi Note przez Xiaomi to dosyć niespotykany ruch, który równocześnie odmienia tę rodzinę. Nie są już to smartfony z ogromnymi wyświetlaczami, a jedynie zakrzywionymi. W recenzowanym przypadku kluczowe są aparaty, które… irytują swoimi wystającymi obiektywami. To zdecydowanie najgorszy punkt budowy Mi Note 10, który jest ciężki i pewnie leży w dłoni. Tak naprawdę, gdyby pominąć lub zniwelować skok na tylnej powierzchni, to mówimy o jednym z najlepiej leżących w ręce smartfonów. Nawet zakrzywiony ekran aż tak nie przeszkadzał, chociaż trzeba wiedzieć, że fizyki się nie oszuka i załamania skupiają światło. Wystające aparaty potrafią zaskoczyć dobrymi zdjęciami i filmami, ale na pewno w żadnym aspekcie nie mówimy o rewolucjach. Chyba że zdejmiemy z Mi Note 10 łatkę flagowca, to wtedy faktycznie mamy do czynienia z jednym z najlepszych, jak nie najlepszym średniakiem w kontekście fotografii. Mimo wszystko do gry wchodzi jeszcze cena, którą Xiaomi wspomnianą łatką chce obronić. Na pewno taki zestaw aparatów swoje kosztuje, więc zdziwiłbym się, gdyby Chińczykom udało się taką specyfikację zmieścić w przedziale do 2000 złotych. W takim razie, czy to oznacza, że mamy do czynienia z pierwszym w tym roku smartfonem firmy, który jest… za drogi? Porównując specyfikację na papierze wewnątrz własnego portfolio, to można tak to odebrać, ale próżno szukać drugiego takiego samego modelu u konkurencji. W tej materii Xiaomi jest pierwsze, a mając taki argument w zanadrzu, to można powalczyć wyższą ceną. Dlatego jeśli potrzebujecie najwyższej mocy obliczeniowej, to na pewno Mi Note 10 nie jest dla Was. Jednak jego konstrukcja, specyficzne aparaty i ogólna aparycja na pewno sprawią, że znajdą się konsumenci, którzy będą zadowoleni z tego wyboru. Wisienką na tym ciekawym torcie jest akumulator, który wręcz rewelacyjnie wypada na tle dzisiejszego rynku mobilnego.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 9
  • Aparat 8
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 8
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 8

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje