„Gwiazdeczki” to francuski film, który przed tygodniem trafił do biblioteki Netflixa. Już kilka tygodni przed  premierą jego twórcy byli krytykowani za promowanie seksualizacji dzieci lub nawet za dziecięcą pornografię. Do tych zarzutów odniósł się francuski dystrybutor filmu.

Akcja #CancelNetflix po premierze „Cuties”

Pierwsze kontrowersje związane z filmem „Gwiazdeczki” (angielski tytuł „Cuties”) pojawiły się w sierpniu. Netflix opublikował plakat promocyjny, który przedstawiał dziewczynki pozujące w prowokacyjnych strojach do tańca. Serwis zmienił plakat i przeprosił po pojawieniu się głosów zarzucających filmowi seksualizację dzieci, czy nawet promowanie pedofilii. Reżyserce nawet grożono śmiercią. 

Czytaj też: Liczba subskrybentów Netflixa w naszym regionie podwoi się za pięć lat

9 września film trafił do biblioteki Netflixa. W internecie rozpoczęła się kampania wystawiania tej produkcji negatywnych ocen. Na Twitterze pod hashtagiem #CancelNetflix od kilku dni pojawiają się tweety nakłaniające do rezygnacji z Netflixa lub wzywające serwis streamingowy do usunięcia „Gwiazdeczek” z biblioteki. W tej sprawie powstała też petycja, którą podpisało już ponad 600 tys. osób. Firma badawcza YipitData poinformowała, że w ostatnich dniach Netflix odnotował nawet ośmiokrotny wzrost dziennych rezygnacji z subskrypcji w porównaniu ze zwykłym okresem (nie podano jednak konkretnych liczb). Netflix nie zamierza ugiąć się pod presją tych akcji . Serwis oświadczył, że film jest komentarzem społecznym, który nie gloryfikuje ani nie promuje pornografii dziecięcej. Zachęcono też wszystkich krytykujących film do jego obejrzenia. 

Film „Gwiazdeczki” wykorzystany przez polityków przed wyborami w USA?

Serwis Variety porozmawiał o tej sprawie z Davidem Grumbachem, francuskim finansistą i dyrektorem generalnym firmy Bac Films, która odpowiada za dystrybucję filmu. Jego zdaniem pojawienie się „Gwiazdeczek” na Netflixie nie było błędem. Celem tej decyzji było zagwarantowanie jak najszerszej dystrybucji filmu i podniesienie świadomości problemu seksualizacji dzieci. „To film przeznaczony dla szerokiej widowni i choć podejmuje trudny temat, to jest dostępny dla wszystkich, może z wyjątkiem dzieci. Z pewnością to, co widzimy w filmie, jest dalekie od tego, co możemy znaleźć w mediach społecznościowych, w tym na TikToku”. 

 

Grumbach przyznaje, że z oburzeniem zareagował na oskarżenia wobec filmu „Gwiazdeczki” o promowanie dziecięcej pornografii. „Byłem zdumiony ilością fałszywych wiadomości na temat tego filmu. Nie spodziewaliśmy się, że zostanie wykorzystany przez polityków w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie w USA”. Grumbach nawiązuje do listu republikańskiego senatora Josha Hawleya do szefa Netflixa ws. wyjaśnień. Lokalny polityk z Teksasu zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu wykorzystania nieletnich i promowania pornografii dziecięcej. 

Czytaj też: Filmy oryginalne Netflixa na jesień 2020 roku. Sprawdź, na które warto czekać

Francuski dystrybutor podkreśla, że nad Sekwaną film pojawił się 19 sierpnia bez żadnych ostrzeżeń dla odbiorców. „Wywołał debatę, ale nie było żadnego sprzeciwu. Otrzymał pozytywne recenzje we francuskiej prasie. Chcemy, aby ludzie obejrzeli ten film i zdali sobie sprawę, jak wielu zagadnień on dotyczy. Chodzi o bycie czarnym i bycie kobietą we współczesnej Francji, czy konflikt tożsamości między konserwatywnym wychowaniem a codziennym życiem w szkole. Twerking to niewielki fragment filmu” – podkreśla Grumbach.  

„Źródłem protestów jest prawica. Musimy chronić wolność twórców”

Jego zdaniem problemem nie są różnice kulturowe i inna wrażliwość Europejczyków i Amerykanów. „Uważam, że źródłem protestów jest prawica, margines ultrakonserwatyzmu. Jesteśmy wdzięczni Netflixowi, że zatrzymał film na swojej platformie i mimo wszystko nadal go wspiera. Musimy być silni i zjednoczeni, aby chronić wolność twórców filmowych. Dotyczy to nie tylko Francji, ale też Hollywood. Jodie Foster w wieku 12 lat zagrała prostytutkę w „Taksówkarzu”. Były też takie filmy jak „Mała miss”, czy wiele innych, które zostałyby zbojkotowane, gdybyśmy ulegli konserwatywnemu podejściu. Nie bylibyśmy w stanie robić też filmów o aborcji, przemocy itp. Żeby coś potępić, najpierw trzeba to pokazać”. 

Czytaj też: Transfobia w nowej książce J.K. Rowling? Autorka w ogniu krytyki

Grumbach ma nadzieję, że całe zamieszanie wokół filmu przyniesie pozytywne efekty: pomoże podnieść świadomość na temat aktualnych problemów i spowoduje zmiany, które pomogą chronić dzieci na całym świecie.

O czym jest film „Gwiazdeczki”?

Bohaterką filmu jest mieszkająca w Paryżu, ale pochodząca z Senegalu 11-letnia Amy. Dziewczynka odkrywa fascynację tańcem, dołącza do wyzwolonej grupy tanecznej i buntuje się przeciwko swojej konserwatywnej rodzinie. Jest to debiutancki film fabularny francuskiej pisarki i reżyserki Maïmouny Doucouré, która podobnie jak Amy, jest Francuzką o senegalskich korzeniach. „Gwiazdeczki” zebrały pochlebne opinie na tegorocznych festiwalach w Sundance, gdzie film zdobył nagrodę jury reżyserskiego oraz w Berlinie (Kryształowy Niedźwiedź). 

Czytaj też: „Malcom & Marie” trafi do Netflixa. Serwis kupuje prawa do nowych filmów

Reżyserka wyjaśniała, że inspiracją do historii opowiedzianej w „Gwiazdeczkach” była grupa taneczna składająca się z 11-letnich dziewcząt, które wzorowały się na teledyskach tworzonych przez i dla dorosłych. Doucouré zauważyła, że im bardziej kobieta podkreśla swoją seksualność w mediach społecznościowych, tym większe odnosi sukcesy. Jej zdaniem dzieci po prostu naśladują to, co widzą i próbują osiągnąć taki sam rezultat, ale nie rozumieją całej sytuacji, co jest dla nich bardzo niebezpieczne. W poniedziałek reżyserka powiedziała: „Musimy chronić nasze dzieci. Chcę tylko otworzyć ludziom oczy na ten problem i spróbować go naprawić”. 

Źródło: Variety.com




Paweł Pązik

Pisze o filmach, serialach i mediach. W wolnych chwilach ogląda filmy i seriale oraz konsumuje media.