Największą wadą obrotowych aparatów są mechaniczne elementy, które są teoretycznie podatne na uszkodzenia i z czasem mogą się zużyć. Natomiast największą wadą aparatów przednich w bezramkowcach jest wcięcie lub otwór w ekranie. Ktoś w Xiaomi najwidoczniej postanowił połączyć obydwa te rozwiązania i tak dostaliśmy otwór w ekranie, za którym skrywa się obrotowy aparat fotograficzny. I, mimo że brzmi to jak połączenie największych wad, to takie rozwiązanie ma potencjalnie także kilka zalet.

Xiaomi z obrotowym aparatem w ekranie

Xiaomi z obrotowym aparatem w ekranie

Dotychczasowe rozwiązania związane z obrotowym aparatem wymuszały zewnętrzne zmiany smartfona. To natomiast utrudnia lub uniemożliwia stosowanie etui i potencjalnie zwiększa ryzyko uszkodzeń mechanicznych. Pod tym względem podejście Xiaomi wypada o wiele lepiej. Może i obiektyw się obraca, ale w środku — skrzętnie schowany w obudowie. Dodatkowo nie dostanie się przez niego żaden pył, a i wodoszczelność nie będzie utrudniona. Co więcej, pozwoli to na zaoszczędzenie nieco miejsca pod obudową. Owszem, mechanizm obrotowy również go sporo zajmie, ale mniej, niż moduł aparatu.

Zobacz też: Chińskie telewizory szpiegowały użytkowników i to nie był przypadek

Kolejną zaletą takiego rozwiązania jest oszczędność. Dzięki temu obiektyw portretowy będziemy mogli wykorzystać na dwa sposoby: do selfie, jak i robienia zdjęcia komuś, co przełoży się na oszczędność. Kolejną istotną kwestią są niedobory na rynku modułów fotograficznych, o których zaczyna robić się coraz głośniej. W ten oto sprytny sposób Xiaomi ogranicza ich liczbę z czterech do trzech, zachowując potrójny aparat z tyłu i selfie z przodu. Pamiętajmy jednak, że to jedynie patent. A Xiaomi uwielbia je sobie zastrzegać i chować do szuflady.

Źródło: LetsGoDigital

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.