Donald Trump postanowił pobłogosławić transakcję Microsoft-TikTok. Po stwierdzeniu w ostatni piątek, że wolałby zablokować portal społecznościowy, niż dopuścić do sprzedaży firmie z USA zmienił zdanie. Warto tu przypomnieć, że TikTok jest własnością chińskiej firmy ByteDance i to właśnie ten fakt niepokoi amerykańską głowę państwa. Jednak weekendowa rozmowa telefoniczna z Satya Nadellą, dyrektorem generalnym Microsoftu zmieniła jego zdanie.

Trump chce pieniędzy za TikToka

Trump chce pieniędzy za TikToka

Donald Trump stwierdził wczoraj, że oczekuje, iż część pieniędzy ze sprzedaży TikToka trafi do amerykańskiego rządu. Portal TechCrunch przygotował stenogram z wypowiedzi Trumpa dotyczącej tego tematu:

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]

Przeprowadziliśmy wspaniałą rozmowę. Zadzwonił do mnie, żeby sprawdzić, jak się z tym czuję. Powiedziałem mu, że to nie może być kontrolowane przez Chiny ze względów bezpieczeństwa. Jednak nie mam nic przeciwko temu, żeby Microsoft, czy inna duża, bezpieczna i amerykańska firma kupi TikToka. […] Powiedziałem, że jeśli kupicie TikToka to niezależnie od ceny, pieniądze te trafią do właściciela. To natomiast są Chiny. Dlatego uważam, że znaczna część tej kwoty będzie musiała trafić do skarbu państwa Stanów Zjednoczonych. W końcu umożliwiamy zawarcie tej umowy. W tej chwili Chiny nie mają oni żadnych praw, chyba że my im je damy.

Zobacz też: Tom Cruise ma 200 mln dolarów na film w kosmosie, ale nie ma scenariusza

Szczerze mówiąc, nie tak sobie wyobrażam wolny rynek. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przy transakcjach tego typu firmy muszą prawie na całym świecie odprowadzić pewny podatek. Jednak tutaj mowa jest o podzieleniu się pieniędzmi za TikToka z rządem USA. To natomiast jest zwykła ingerencja państwa w umowę zawartą pomiędzy dwiema prywatnymi firmami. Owszem, doszło do niej za sprawą Stanów Zjednoczonych. Jednak mówimy tu o działaniach, które miały zniszczyć jedną ze stron tej umowy, a nie o wsparciu władz. Oczywiście jest to porównanie nieco przerysowane, ale zachowanie Trumpa kojarzy mi się ze sprawcą wypadku, który oczekuje od ofiary części odszkodowania z ubezpieczenia, tłumacząc to tym, że gdyby nie on, to ofiara nic by nie dostała. 

Źródło: TechCrunch

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.