G2A sprzedawało kradzione gry

Zakupy na G2A? Wielu twórców uważa, że już lepsze jest piractwo

Newsy

G2A ma bardzo złą opinię wśród dystrybutorów, sklepów, a nawet samych twórców gier. Wielu uważa, że już lepiej, żeby gracze piracili, niż dokonywali zakupów na tej lub podobnej platformie. W lipcu 2019 roku G2A postanowiła zmienić ten obraz i zaproponowała niezależnemu audytorowi otwarcie historii transakcji. Celem było oczyszczenie jej z zarzutów, które twierdzą, iż za jej pośrednictwem można kupić klucze do gier kupione za kradzione pieniądze. Z oferty skorzystał tylko jeden deweloper, chociaż G2A raczej wolałoby, żeby nikt się nie zgłosił.

G2A sprzedawało kradzione gry

G2A sprzedawało kradzione gry

Warto jednak wytłumaczyć czym dokładnie jest to całe G2A. Firma ta prowadzi targ, w którym użytkownicy z całego świata mogą sprzedawać klucze do gier. Twórcy gier od lat narzekają, że G2A Marketplace pozwala na sprzedaż kradzionych towarów. Sytuacja ta doprowadziła do licznych potyczek między programistami a platformą. Żeby załagodzić sytuację, G2A obiecało, że zapłaci odszkodowanie pokrywające 10-krotność wartości skradzionych towarów, jeśli tylko niezależny audyt wykaże jakiekolwiek nieprawidłowości. Do programu przystąpiła tylko jedna firma: niezależny czeski deweloper Wube Software — twórca Factorio. G2A poinformowała wówczas, że do przeprowadzenia audytu zamierza wykorzystać PricewaterhouseCoopers, Ernst & Young, KMPG lub Deloitte.

Nie przegap
Gry na HMS – jak wyglądają możliwości AppGallery i innych sklepów?
gry hms huawei call of duty pubg fortnite apex legends mobile
Kontynuujemy przygodę z Huawei Mobile Services. Jest to niejako nasza misja, w której chcemy pokazać, jak wygląda życie bez Usług Google. W ostatnim artykule dotyczącym aplikacji bankowych słusznie zauważyliście w komentarzach, że widać zmiany oraz rosnące zainteresowanie AppGallery. W takim razie w kolejnym kroku pojawiają się gracze. Czy gry w sklepie Huawei są godne uwagi? […]

Zobacz też: Drogi OnePlus i McLarena się rozchodzą – to koniec pewnej epoki u producenta

Niestety, zgodnie z opublikowanym w środę wpisem na blogu, G2A nie mogło dogadać się z tymi dużymi firmami i po prostu samo przeprowadziło audyt. Jego efekt został opisany na blogu sklepu:

Wube przekazało G2A listę 321 kluczy, które jego zdaniem zostały sprzedane online nielegalnie. Po dokonaniu oceny kilku niezależnych firm audytorskich i stwierdzeniu, że żadna z nich nie spełnia naszych ustalonych wymogów, Wube i G2A zdecydowały, że G2A powinno przeprowadzić wewnętrzne dochodzenie. Dochodzenie to potwierdziło, że 198 kluczy firmy Wube zostało sprzedanych nielegalnie za pośrednictwem jej rynku.

W efekcie tego G2A wypłaciło Wube 39 600 dolarów, co stanowi dziesięciokrotność wartości pełnowartościowych kluczy do gier, o których mowa. Pamiętajmy, że mowa jest tylko o jednej grze i to uznawanej za niszową. Wyniki audytu całej zawartości sklepu przeprowadzone przez niezależną firmę mogłyby więc być wręcz przerażające.

Oświadczenie G2A w sprawie

Samo G2A wydało w tej sprawie następujące oświadczenie:

Jako pierwsi przyznalibyśmy, że w pierwszych latach tworzenia firmy zbyt wiele czasu zajęło nam odkrycie, że niewielka liczba osób nadużywa naszego Marketplace. Jednak krytyka, którą otrzymaliśmy, była sygnałem ostrzegawczym, którego potrzebowaliśmy. W ciągu ostatnich lat całkowicie zaangażowaliśmy się w zwalczanie wszelkich przypadków nadużyć na naszej stronie. Obecnie używamy jednych z najbardziej zaawansowanych, zastrzeżonych technologii Sztucznej Inteligencji do walki z oszustwami.

Źródło: Polygon






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x