To nie flagowcami zdobywa się mobilny rynek – niejednokrotnie powtarzałem tę tezę w blisko 6500 wpisach na łamach Android.com.pl. To średniaki sprawiają, że producent może się chwalić wynikami sprzedaży. Naturalnie na nich zarabia się wyraźnie mniej, ale odpowiednia liczba takich propozycji w portfolio wszystko rekompensuje. Doskonale wie o tym Samsung, który już szykuje się do premiery Galaxy A51. Ten smartfon ujawnił się już w tylu miejscach na świecie, że Koreańczycy nie powinni dłużej zwlekać – czas pokazać nową generację lubianej przez społeczność serii.

Samsung Galaxy A51 z wieloma certyfikacjami – premiera nie powinna być odległa

samsung galaxy a51 wyglad specyfikacja design

Jak sami możecie zobaczyć, wygląd Galaxy A51 nie jest już dla nas żadnym zaskoczeniem. Specyfikację też po części poznaliśmy, więc wiemy, że smartfon będzie napędzany stosunkowo świeżym Exynosem 9611 (z 4 GB RAM), który to układ znalazł dotychczas miejsce w obudowach Galaxy A50s i Galaxy M30s. Z tym pierwszym tytułowy model będzie jeszcze dzielił akumulator, który według najnowszych certyfikacji pozostanie przy 4000 mAh. Ta wartość powinna być odpowiednia (czyt.: przeciętna) w połączeniu z 6,5-calowym wyświetlaczem FullHD. Co jeszcze świadczy o tym, że premiera tuż, tuż? Między innymi otrzymanie certyfikatów od odpowiednich urzędów Korei Południowej, Indii, a także od Wi-Fi Alliance, jak i pojawienie się strony wsparcia w ramach rosyjskiej strony Samsunga.

Zobacz też: Pixel 3 z problemami znanymi z Nexusa 6P.

Jednak z pełnią szczęścia gryzie się fakt, że Galaxy A51 ma zadebiutować wraz z Androidem 10 i One UI 2 na pokładzie. Jak to możliwe w momencie, gdy ten system jest cały czas testowany na flagowcach Samsunga? To swego rodzaju wewnętrzny zgrzyt, z którym Koreańczycy na pewno sobie jakoś poradzą. Rozwiązaniem oczywiście może być opóźnianie premiery lub jednoczesna prezentacja nowego oprogramowania oraz nowej serii Galaxy A.

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.