W poszukiwaniach czarnych dziur jest jeden, ale poważny problem: jak dostrzec coś niewidzialnego? Zespół naukowców opracował nowy sposób wykrywania przyćmionych czarnych dziur. Polega on na obserwowaniu, jak wpływają one na światło emitowane przez otaczające je gwiazdy.

Nowa metoda wykrywania czarnych dziur

Nowa metoda wykrywania czarnych dziur

Czarne dziury pochłaniają światło, które znajdzie się za horyzontem zdarzeń. To natomiast uniemożliwia ich bezpośrednią obserwację. Horyzont zdarzeń jest obszarem, po którego przekroczeniu nie ma już odwrotu. Wszystko, co się za nim znajdzie trafi do czarnej dziury. Dlatego też najłatwiej dostrzec te żarłoczne obiekty, kiedy tworzą układ podwójny z inną gwiazdą. Kiedy ta jest sukcesywnie pochłaniana materia, która zdoła się wyrwać i nie trafi pod horyzont zdarzeń, emituje olbrzymie ilości promieniowania rentgenowskiego. I to właśnie jego rozbłyski są poszukiwane. Ta technika ma jednak znaczną wadę. Umożliwia wykrycie tylko czarnych dziur będących w trakcie konsumpcji.

Zobacz też: Yanosik ułatwi nam dostatnie się na groby naszych bliskich

Uważa się, że większość tych przerażających obiektów nie jest wystarczająco blisko innych ciał niebieskich, aby pochłaniać materię. Nowa metoda eliminuje ten problem. Aby zlokalizować ukrytą czarną dziurę, naukowcy spojrzeli na dopplerowskie przesunięcie widma gwiazd i porównali to z ich jasnością w czasie. Znaczne przesunięcie może wskazywać na silne źródło grawitacji. Właśnie takim jest czarna dziura. Ta metoda umożliwiła wykrycie osobliwości w systemie 2MASS J05215658+4359220. Odkryto w nim niewidoczny obiekt o masie przekraczającej trzy masy Słońca. Wskazuje to na obecność małej czarnej dziury. To jednak dopiero początek poszukiwań.

Źródło: Engadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.