Od 7 miesięcy używam Galaxy S20 Ultra, a poprzednim moim urządzeniem był OnePlus 7 Pro. Przeskok do smartfona Samsunga był ogromny. Generalnie to dobre urządzenie, jednak miało kilka wad, które mnie denerwowały. Nie zmienia to faktu, że kupię Galaxy S21 Ultra, ponieważ naprawia wszystkie niedogodności poprzednika.

Zalety Galaxy S20 Ultra

Samsung Galaxy S20 Ultra z wadami sprzętowymi

Zacznę od tego, co mnie zachwyciło w poprzednim flagowcu. Przede wszystkim design, który krzyczy, że jest to urządzenie premium. Przedni panel został pokryty dużą taflą ekranu, która ma jedynie niewielkie wycięcie na górze na aparat. Przy okazji muszę pochwalić tu fabryczną folię nałożoną na wyświetlacz, która wytrzymała kilka miesięcy intensywnego użytkowania.

Zaokrąglenia po bokach są bardzo niewielkie, można powiedzieć, że ekran jest prawie płaski. Taki kompromis mi odpowiada. Na tylnym panelu znajduje się duży moduł aparatu, który wyróżnia urządzenie na tle konkurencji.

Jeżeli chodzi o aparat, to jest on z pewnością świetny. Ma tak wiele funkcji, że nie sposób wszystkie wymienić. Jednak najbardziej przypadł mi do gustu zoom peryskopowy. Zdjęcia w 5-krotnym, a nawet 10-krotnym przybliżeniu wyglądają bardzo dobrze. Nie sposób pomyśleć, że są robione za pomocą smartfona.

Zobacz także: Oto najlepsze komedie na Netflix – nie sposób się nie śmiać

Dlaczego kupię Galaxy S21 Ultra? Wady Galaxy S20 Ultra naprawione

kupię Galaxy S21 Ultra

Niestety nie ma róży bez kolców. Galaxy S20 Ultra miał kilka wad, które mnie irytowały, ale zostały poprawione w Galaxy S21 Ultra. Oto one:

  • Czas działania na jednym ładowaniu. Pomimo ogniwa o pojemności 5000 mAh, czas działania był przeciętny. Wiele portali winą za to obarcza procesor Exynos 990, który może być nawet o 30% mniej energooszczędny od Snapdragona 865. Co ciekawe, problem ten został naprawiony w Galaxy S21 Ultra, który ma takie samo ogniwo, ale znacznie lepszy procesor. Nowy Exynos jest podobno lepszy od Snapdragona 888 i wykonany w litografii 5 nm. To oznacza znacznie lepsze oszczędzanie baterii.
  • Jeszcze lepszy zoom optyczny. Mimo, że Galaxy S20 Ultra ma świetny zoom, to jego następca ma jeszcze lepszy. Dzieje się tak ponieważ Samsung zastosował tu aż dwa sensory do zoomu: jeden zwykły, drugi peryskopowy. Dodam tylko, że obydwa obiektywy są znacznie większe i przechwytują więcej światła. W przypadku 2-3-krotnego zoomu Galaxy S20 Ultra używał jedynie oprogramowania. Teraz Galaxy S21 będzie korzystał z dodatkowego aparatu.
  • Przeciętny skaner linii papilarnych. Odblokowywanie Androida za pomocą czytników linii papilarnych nie należy do moich ulubionych czynności biometrycznych. Skaner w Galaxy S20 Ultra działał z różną skutecznością. Ten w modelu S21 Ultra ma być znacznie lepszy. Zajmuje większą powierzchnię i wystarczy lekko musnąć palcem, aby odblokować wyświetlacz.
  • Częstotliwość odświeżania ekranu. W Galaxy S20 120 Hz można było ustawić tylko dla rozdzielczości FHD. W przypadku następcy, rozdzielczość nie ma tutaj znaczenia. Mamy do czynienia z dynamicznym dostosowaniem częstotliwości odświeżania ekranu od 10 – 120 Hz. Co więcej, funkcja ta ma pożerać mniej baterii niż u poprzednika.

Jedyne czego mi będzie nadal brakował w smartfonie to Face ID w 3D, jednak liczę, że prędzej czy później Samsung wróci do tej technologii, którą zastosował w Galaxy S10 5G. Myślę jednak, że Galaxy S21 Ultra to smartfon prawie kompletny i z pewnością złożę na niego zamówienie w przedsprzedaży.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.