Budda i roboty – przyszłość religii?

Mateusz Fronczak Artykuły 2019-11-09

Czy religia i technologia idzie w parze? Zdawałoby się, że nie, jednak korzystanie z nowych środków przekazu, żeby docierać do wiernych, jest jak najbardziej obecne w naszym „zachodnim” społeczeństwie. Radio Maryja, amerykańscy tele-ewangeliści, czy e-różaniec wypuszczony niedawno przez Watykan. Ba, możemy oceniać i komentować poszczególne świątynie w wyszukiwarce Google. Japonia poszła o krok dalej… Wszak kochają roboty.

Robot na podobieństwo Buddy

robot budda japonia

Postępująca laicyzacja społeczeństwa informacyjnego zapewne spędza sen z powiek przywódcom duchowym na całym świecie. Jak skuteczniej docierać do ludzi? Zwłaszcza współczesnej młodzieży? Mnisi z Kyoto w Japonii wpadli na intrygujący pomysł. We współpracy z profesorem robotyki z uniwersytetu w Osace stworzyli robota, imitującego jedno z wyobrażeń Buddy, który odmawia święte teksty. Karykatura czy słuszna koncepcja? Musicie sami zdecydować.

Zobacz też: Dlaczego Android wygrał z Microsofem

Mindar, kapłan przyszłości?

Robotyczny mnich o imieniu Mindar mierzy 180 centymetrów, waży 30 kilogramów i kosztował milion dolarów. Posługę może pełnić non-stop, a jego kazania są dodatkowo tłumaczone na język chiński i angielski, wyświetlane równocześnie na telebimach obok. Mindar nie jest wyposażony w algorytmy sztucznej inteligencji, więc nie jest w stanie samodzielnie się uczyć, a głoszone nauki zostały uprzednio wgrane. Niemniej twórca robota, prof. Hiroshi Ishiguro nie wyklucza, że odpowiednia technologia zostanie zaimplementowana w przyszłości, pozwalając nie tylko na samodzielny rozwój, ale konstrukcję własnych kazań dostosowanych do okoliczności. Obecnie robot może poruszać korpusem, głową i rękami, które zakryto silikonem imitującym skórę. Dodatkowo uzbrojono go również w kamerkę, dzięki której może nawiązywać kontakt wzrokowy ze słuchającymi ludźmi.

Zobacz też: Szpiedzy z Twittera

Budda wiecznie żywy

budda

Tensho Goto, włodarz 400-letniej świątyni i jeden z pomysłodawców specyficznego robota, powiedział w wywiadzie dla Japan Times:

Jeśli pomnik Buddy mówi, jego nauki będą prawdopodobnie łatwiejsze do zrozumienia. Chcemy, żeby ludzie patrząc na robota widzieli esencję buddyzmu, który zakłada, że wszystko może przekazywać mądrość – nie tylko w ludzkiej formie.

Mindar jest wzorowany na żeńskiej formie Buddy – bodhisattwie współczucia, popularnej szczególnie w Japonii, Chinach i Wietnamie. Dlatego projektanci nadali mu androgeniczny wygląd i kobiecy głos, który ma koić przybyłych wiernych.

Reakcje na Mindara?

Przyjęcie, z jakim spotkał się mechaniczny kapłan, są mieszane. Niektórzy potwierdzają, że mogą lepiej skupić się na prowadzonych kazaniach, inni podkreślali bijące od maszyny ciepło. Dla niektórych zapewne doświadczających „doliny niesamowitości” wydawało się to dziwaczne, a sam Mindar upiorny. Wiadomo, że tyle opinii ilu ludzi, chociaż pomysłodawca uważa, że są pewne geograficzne zależności. Tensho Goto w rozmowie z gazetą dodał:

Ludzie „z zachodu” porównują robota do potwora Frankensteina, to pewnie kwestia zaplecza kulturowego. Japonia jest otwarta na roboty w przestrzeni publicznej.

robot japonia

Na zakończenie warto wspomnieć o „Pepper” – humanoidalnym, niepozornym robocie, imitującym buddyjskiego kapłana, śpiewającego pieśni religijne i uderzającego w tradycyjne bębny, którego można wynająć np. na pogrzeby w Japonii. Cóż, rozwój robotyki jest procesem postępującym, ale czy takie wykorzystanie technologii jest słuszne? Czy to kolejna cegiełka do buntu maszyn?

Źródło: washingtonpost.com






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x