Google Chrome jest jak Windows – wszyscy używają, nikt nie lubi

mm Adam Lulek Artykuły 2019-09-25

Według danych z 2019 roku 71% populacji internetowej na tradycyjnych pecetach korzysta z Google Chrome. Dlaczego aż tyle ludzi korzysta z tego programu? Przeglądarka zadebiutowała we wrześniu 2008 roku i w krótkim momencie stała się liderem rynkowym. Dlaczego Google Chrome jest jak Windows?

Google Chrome – przyczyny sukcesu?

Być może ze względu na jej moc. Ta moc to użyteczność. Google udostępniło większość swojego kodu jako projekt typu open source o nazwie Chromium. Przyciągnęło to programistów i twórców stron internetowych, by majsterkowali z jego jądrem i sprawili, że będzie łatwiejszy w użyciu lub spersonalizowany. Google Chrome to nie tylko wydajna przeglądarka, ale także przeglądarka przyjazna dla programistów. Używają jej do testowania każdej nowej witryny, którą tworzą.

Sukces przeglądarki jest tym bardziej imponujący, jeśli spojrzymy na fakt, że trzeba ją… zainstalować. Poprzedni numer jeden, czyli Internet Explorer był preinstalowany na systemach Windows. Przeglądarka była domyślnym programem tego typu. Użytkownicy powiedzieli „dość” i zaczęli na własną rękę ściągać inne przeglądarki – przede wszystkim Chrome.

Wady Google Chrome

Być może największą wadą przeglądarki jest jej zasobożerność. Gdy włączam Menedżer Zadań Windows, Chrome króluje na liście procesów zużywających najwięcej RAM na moim komputerze. Jest to trochę frustrujące, że pozornie prosty program jest taki wymagający.

Mimo, że jest używany przez (prawie) wszystkich, mam wrażenie, że niewielu korzystających tak naprawdę nie lubi Chrome. Powszechnie używane oprogramowanie, które pomimo popularności nie jest lubiane – brzmi znajomo, prawda? Przeglądarka ma syndrom Windowsa i to jest coś, o co Google powinno się martwić.

Zobacz także: Ukryte funkcje Chrome na Androida – aktywuj je

Google Chrome i syndrom Microsoft Windows

Windows (wszelkie jego odmiany) to najczęściej używany system operacyjny na komputery na świecie. Jednak pomimo tego, że jest zainstalowany na tak wielu pecetach, wśród jego użytkowników nie ma takiej pasji, jaką można spotkać przy innych platformach (jak chociażby mobilnych – Android czy iOS). Inny bliższy przykład to Linux ze społecznością, która jest jedną z najbardziej aktywnych na świecie.

Użytkownicy systemu Windows nie lubią go aż tak bardzo, aby tworzyć tego typu społeczności. Być może dlatego, że Microsoft wydając aktualizacje naprawia stare błędy i „tworzy” wiele kolejnych, co bywa frustrujące. Mimo, że nie każda wersja systemu Windows odniosła sukces – patrz Windows ME, to jednak niektóre z nich były całkiem dobre. Bardzo miło wspominam wersję XP oraz „siódemkę”. Windows 10 jest w porządku, jednak mam do niego coraz mniejsze zaufanie, z uwagi na kolejne błędy w nowych aktualizacjach.

Google Chrome jak Windows, ale z większym zagrożeniem

Chociaż Windows jest używany przez miliony, wiele osób korzysta z niego tylko dlatego, bo musi. Mógłby być to problem dla Microsoftu, ponieważ oznacza to, że jak tylko pojawi się godna alternatywa, ludzie przejdą na nią bez zastanowienia. Na szczęście dla giganta, macOS i Linux nie zdobyły serc wielu użytkowników, aczkolwiek ten pierwszy ma się naprawdę coraz lepiej. Niebezpieczeństwo staje się realne i to samo w większym stopniu dotyczy Chrome. Tutaj zagrożenie jest duże, ponieważ tuż za rogiem czai się Edge na Chromium, który już w wersji beta jest świetny! Przeglądarka jest lekka, pożera mniej baterii, a ma te same funkcje co Chrome. W dodatku będzie preinstalowana na nowych komputerach z Windowsem – zatem ma wszystkie cechy, aby odebrać Google trochę klientów.

Część osób, mimo że decyduje się na zainstalowanie Chrome, to wciąż twierdzi, że przeglądarka ma wiele wad. Tymczasem mniej skuteczne programy, takie jak Firefox, wydają się mieć o wiele więcej pasjonatów. Być może wynika to ze skali. Tak wiele osób używa Chrome, więc to oczywiste, że będzie więcej narzekających, niż w przypadku mniej popularnych przeglądarek. Ponadto ludzie, którzy mają z nią problemy, są prawdopodobnie najgłośniejsi.

Jeśli Chrome naprawdę jest denerwujący, dlaczego nie przechodzimy do innych alternatyw? Jednym z argumentów trzymania się przeglądarki Google jest przechowywanie wszystkich haseł. Inne zalety to ulubione rozszerzenia, łączność ze wszystkimi kontami Google, takimi jak Gmail i dostępność na wszystkich urządzeniach.

Dla innych to lenistwo. Po co trudzić się i zmieniać przeglądarkę? Ale czy zostajemy, ponieważ kochamy Chrome? Czy podoba nam się wydajność i zasobożerność przeglądarki lub etos stojącej za nią firmy? Nie jestem tego taki pewien.

Edge się czai, by pokonać Chrome

Kiedy pojawi się konkurent, który zrobi wszystko, co robi Chrome, ale lepiej – i bez irytacji – Google może stracić swoją dominującą pozycję – podobnie jak było z IE od Microsoftu. Być może gigant z Redmond rzeczywiście mógłby odzyskać część rynku, którą tak szybko stracił, jeśli Edge oparte na Chromium odniesie sukces. Okaże się to już niebawem.

Źródło: medium.com, techradar






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x