Kilku śmiałków wciąż korzysta z wybuchowego Galaxy Note7 i mają problem

mm Adam Lulek Artykuły 2018-07-26

Galaxy Note7 – przypomnienie afery

2 sierpnia 2016 roku Koreańczycy pokazali światu Galaxy Note7. Zaledwie 2 tygodnie po tym wydarzeniu ruszyła sprzedaż w USA, a jakiś czas później w Europie w tym także w Polsce. Nikt się wtedy jednak nie spodziewał, że spółka z Azji znajdzie się na nagłówkach większości portali informacyjnych na świecie.

Zapalające się baterie w Galaxy Note7 były niewątpliwie nieoczekiwanym problemem dla Samsunga. Można uznać, że to jedna z największych afer w historii urządzeń mobilnych. Klienci nie byli zadowoleni z dwukrotnej wymiany urządzeń i wielu z nich zadeklarowało, że więcej nie kupi smartfonu firmy. Producent zaliczył „wtopę”, która wydawać by się mogło, że będzie się ciągnęła na jego wizerunku przez długi czas, jednak tak się nie stało. O aferze już dzisiaj nie pamięta prawie nikt, a Samsung cieszy się nadal poważaniem na rynku.

Galaxy Note7 – przyczyny katastrofy

Po kilku miesiącach śledztwa i badań Samsung sprawdził wszystkie aspekty wadliwego urządzenia włączając hardware, software czy proces wytwarzania. Około 700 inżynierów przetestowało nie mniej niż 200000 sztuk flagowca. Według Koreańczyków, Galaxy Note7 sam w sobie (design, hardware, software) nie miał nic wspólnego z aferą. Problemem okazała się jedynie bateria zamontowana w egzemplarzach z procesorem Snapdragon. Ogniwa były wytwarzane przez dwa oddzielne przedsiębiorstwa: Samsung SDI oraz Amperex Technology. Okazało się, że obydwa typy baterii były wadliwe. Ogniwa w Galaxy Note7 potrafiły się przegrzewać i zapalać z uwagi na kombinację wadliwego designu i procesu wytwarzania. W przypadku podzespołów od Samsung SDI, problem dotyczył deformacji w narożnikach baterii oraz zbyt cienkich wewnętrznych separatorów. Z kolei w akumulatorach od Amperex wadliwa była taśma izolacyjna oraz również wewnętrzne „oddzielacze”.

Zobacz także: Korzystanie z głośników Bluetooth w miejscach publicznych to objaw egoizmu

Afera czegoś nauczyła Samsunga, ale czy fanów?

Samsung starał się, aby zebrać z rynku wszystkie egzemplarze Galaxy Note7 oferując zwrot pieniędzy lub wymianę na innego smartfona. Oczywiście proces ten nie do końca się udał Koreańczykom, ponieważ pewna liczba sztuk pozostaje wciąż w rękach fanów. Zaskakujące jest to, że nie zwrócili oni urządzeń, mimo iż producent zrobił z Galaxy Note7 cegłę poprzez aktualizacje. To nie zniechęciło fanów urządzenia do jego oddania. Dzięki pominięciu update’ów lub zrootowaniu flagowca, korzystają oni z niego do dzisiaj. Wiadomo, że jest ich co najmniej kilku, ponieważ zamieszczają posty na forum Reddit. Co ciekawe baterie w ich urządzeniach zaczynają puchnąć i zapewne wkrótce wybuchną.

Rozumiem, że można być fanem danego smartfona, jednak w przypadku, gdy jego użytkowanie nie jest bezpieczne, lepiej się go pozbyć. Dostępny prawie rok na rynku Galaxy Note8 ma wszystkie funkcje poprzednika, więc nie widzę powodów, dla których kilku śmiałków wciąż uparcie trzyma ówczesne flagowce.

Źródło: androidcentral





x