Czy granie na lodówce jest możliwe? Oczywiście nie mówimy tutaj o graniu, które ma wykorzystywać sprzęt AGD jako instrument muzyczny, a o elektroniczną rozrywkę. W końcu niektóre z nowoczesnych lodówek wyposażone są w ekrany, więc teoretycznie można na nich odpalić niektóre produkcje. I jak się okazuje, da się na nich także uruchomić usługę Microsoftu, czyli Xbox Game Pass, a konkretniej xCloud.

Granie na lodówce – xCloud z ciekawą funkcją

Elektroniczna rozgrywka przeszła ogromną transformację w ciągu ostatnich lat. Na początku lat dziewięćdziesiątych nikt zapewne nie podejrzewał, jak będzie wyglądała oprawa graficzna gier i ile te będą potrzebowały mocy obliczeniowej, by w ogóle działać. Zapewne o graniu w chmurze czy przez Internet inaczej, niż w wersji LAN, też nikt specjalnie nie myślał. Dziś można powiedzieć, że da się grać niemal na wszystkim. Słaby komputer? Żaden problem – mamy przecież usługę streamowania gier. Tutaj ograniczeniem staje się jedynie łącze internetowe, które niestety, ale musi być dość mocne.

Ostatnio Microsoft wypuścił na rynek xCloud, czyli usługę pozwalającą na stream gier na urządzenia mobilne. Tutaj na te, które działają pod kontrolą systemu Android i jak widać, lodówka od Samsunga także podchodzi pod ten zakres. Owszem, mało kto jeszcze posiada w domu lodówkę z wyświetlaczem, bo to produkt stosunkowo nowy i nie oszukujmy się drogi, ale da się dla niego znaleźć różne zastosowania. Tutaj widać, że odpalono Dooma na lodówce, a zrobiono to za pomocą xCloud właśnie.

Zobacz też: Cena Xbox All Access będzie odrobinę niższa, niż wcześniej zapowiadano.

To oczywiście tylko ciekawostka, bo choć to większy ekran, niż w smartfonie, granie na lodówce trudno uznać za coś przełomowego. By taka możliwość była w ogóle dostępna, trzeba mieć nie tylko odpowiedni sprzęt AGD, ale także i Xbox Game Pass Ultimate, który pozwala na korzystanie z opcji xCloud. Jednak dla chcącego, jak widać, to żaden problem.

Źródło: PPE / Instagram

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.