W listopadzie ubiegłego roku Xiaomi pod marką QIN wydało AI Assistant Pro. Wbrew dość zaawansowanej nazwie jest to urządzenie, które można porównać raczej do iPoda Touch, tyle że z systemem Android. Albo inaczej: smartfon pozbawiony obsługi sieci i komórkowej. Nie brzmi to jak przepis na sukces w 2019, a tym bardziej 2020 roku. Mimo to produkt cieszył się na tyle wysokim zainteresowaniem, że doczekał się swojego następcy. 

Xiaomi AI Assistant Pro

Xiaomi AI Assistant Pro

Dlaczego więc ludzie tak chętnie go kupują? Na pewno nie dla ceny. Ta wynosi 799 yuanów, czyli około 450 PLN. Na pewno nie dla wydajności — jego sercem jest układ Unisoc SC9863A, który jest porównywalny do Snapdragona 429 znanego, chociażby z Redmi 4A. Tyle że w przeciwieństwie do tego budżetowca ma zaledwie 1 GB RAM. Z drugiej strony z racji na Androida Go trudno oczekiwać większej pamięci operacyjnej. 5,05-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 576 x 1440p także nie robi większego wrażenia, a pojedynczy aparat z tyłu obudowy budzi jedynie uśmiech politowania. Podobnie jak bateria o pojemności 2100 mAh.

Zobacz też: Rosyjskie trolle na celowniku Facebooka

Tym, co wyróżnia Xiaomi AI Assistant Pro, jest jego funkcjonalność. Urządzenie obsługuje tłumaczenie w czasie rzeczywistym 62 języków, w tym 36 z obsługą głosową i 10 z obrazami. Oznacza to, że jest to pełnoprawny tłumacz elektroniczny. Idealne narzędzie dla osób podróżujących po świecie. Jego słabe parametry nie stanowią tu przeszkody. Nie muszą być lepsze. Zwłaszcza że gwarantują niezwykle atrakcyjną cenę. Oczywiście niektórzy z Was mogą mi zwrócić uwagę, że mogłem od razu wspomnieć o tym, że to tłumacz. W końcu takich urządzeń jest masa na rynku. Po co więc te podchody? Otóż korzystając z okazji, chciałem zwrócić uwagę, jak bardzo pojedyncza aplikacja potrafi całkowicie odmienić postrzeganie sprzętu elektronicznego. Mam nadzieję, że mi się udało i nikt nie poczuł się urażony tym zabiegiem.

Źródło: Gizmochina

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.