Tesla to firma z jednej strony niesamowicie medialna, z drugiej rewolucyjna, a z trzeciej pełna zastrzeżeń i niezrozumiałych posunięć. Swoją drogą identycznie odbierany jest Elon Musk, ale skupmy się na technologii. W tym wypadku automatycznym hamowaniu, które co prawda nie jest nowością w samochodach Tesli, ale w drodze jest nowa aktualizacja stosownego systemu. Ta wprowadzi między innymi rozpoznawanie pieszych i rowerzystów, aby zapobiegać kolejnym wypadkom.

Automatyczne hamowanie 2.0, czyli Tesla wprowadza rozpoznawanie nowych zagrożeń

Producent wyjątkowych samochodów elektrycznych chwali się na Twitterze życiowymi przykładami zagrożeń, którym Tesla jest w stanie zapobiec. Jak wspomniałem wcześniej, automatyczne hamowanie nie jest niczym nowym. W przypadku tej firmy jest to system dostępny od 2017 roku, stanowiący część Autopilota, aczkolwiek będący też dostępny bez niego. Dotychczas rozpoznawał on zagrożenia większego kalibru — samochody, bariery i w takich sytuacjach mogło zaistnieć automatyczne hamowanie. Będąc bardziej precyzyjnym, już w 2009 roku Volvo przedstawiło podobne rozwiązanie, więc kwestię, kto był pierwszy mamy już za sobą.

Dlatego wróćmy do głównego tematu, czyli nowości w Tesli i powtórzmy slogany — systemom nie można bezgranicznie ufać. Nie inaczej jest w tym przypadku. Kierowca zawsze powinien mieć oczy dookoła głowy, a dodatki takie, jak ten, powinny pozostać dodatkami w ramach awaryjnych sytuacji.

Zobacz też: LG G8s ThinQ trafia do sprzedaży.

Co ciekawe, systemy automatycznego hamowania mają być seryjnie dostępne we wszystkich nowych samochodach od 2022 roku. Mają one działać do prędkości 60 km/h, co według Europejskiej Komisji Gospodarczej ma uratować życie dziesiątkom tysięcy osób rocznie. Oczywiście mówimy o Unii Europejskiej.

 

Źródło: TechCrunch

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.