Podatek od smartfonów to temat powracający cyklicznie, co nie znaczy, że jest jedynie snuciem domysłów i szukaniem sensacji. Miesiąc temu informowaliśmy, że ZAiKS chce pieniędzy za smartfony. Dziś wiemy już, jakie nastawienie do całej sprawy ma wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Poznaliśmy także stanowisko producentów elektroniki oraz Federacji Konsumentów. Zacznijmy jednak od początku…

Podatek od smartfonów? Głównie z nazwy, ale ceny telefonów naprawdę mogą wzrosnąć

podatek od smartfonów

Nowy podatek ma dotyczyć telefonów, ale także telewizorów i komputerów. Tak naprawdę jest to jednak opłata reprograficzna, której domaga się chociażby ZAiKS. Ostatecznym skutkiem może być jednak wzrost ceny urządzeń elektronicznych. Dlatego też fraza podatek od smartfona, choć do najprecyzyjniejszych nie należy, w obrazowy sposób przedstawia cały problem.

Czy rządzący wpadli więc na pomysł, by doliczyć do ceny urządzeń elektronicznych dodatkową opłatę? Takie posunięcie wcale nie byłoby czymś zdumiewającym i niektórzy nie zagłębiając się w temat, mogliby w ten sposób zrozumieć całą sytuację. W końcu pieniądze na programy socjalne do przekupywania wyborców nie biorą się znikąd, niedawno było też głośno o podatku cyfrowym. Tym razem chodzi jednak o coś innego. Opłata reprograficzna ma być rekompensatą za straty, które ponoszą twórcy przez to, że niektórzy użytkownicy smartfonów czy komputerów wykorzystują te urządzenia do kopiowania utworów artystów. Tutaj warto zaznaczyć, że nie chodzi jedynie o piractwo, łamanie prawa – rekompensata ma dotyczyć też zgodnego z prawem pobierania utworów na własny użytek.

Czego chce od nas ZAiKS?

Zdaniem organizacji pobierających opłaty w imieniu artystów (chodzi głównie o ZAiKS), wprowadzenie nowego podatku pozwoliłoby uzyskać dodatkowy miliard złotych rocznie. Logika zwolenników opłaty jest następująca: skoro możemy pobrać na smartfona lub komputer muzykę, ebooki i inne treści, za które w sklepie trzeba zapłacić, to powinniśmy przy zakupie właśnie smartfona lub komputera ponieść dodatkowy koszt będący rekompensatą za to, do czego zakupione urządzenia wykorzystamy (a raczej możemy wykorzystać). Powiecie, że prawo dopuszcza pobieranie muzyki czy filmów do użytku prywatnego? A może telefon służy Wam do komunikacji, a komputer do pracy i nie zawracacie sobie głowy pobieraniem wątpliwej jakości plików z darmowych źródeł? Cóż, w przypadku wprowadzenia opłaty reprograficznej to już będzie Wasz problem – zapłacicie i tak.

podatek od smartfonów

ZAiKS twierdzi, że opłata dotknie producentów sprzętu elektronicznego. Organizacja uważa także, że od dawna apelowała do kolejnych rządów i ministrów o zajęcie się całą sprawą, jednak przeszkadzał w tym agresywny lobbing producentów oraz importerów elektroniki.

Wicepremier jest przychylnie nastawiony do opłaty reprograficznej

Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego jest przychylnie nastawiony do nowej opłaty. Polityk stwierdził w specjalnym programie WP, że Polska to jeden z ostatnich europejskich krajów, gdzie opłaty reprograficznej nie ma. Jeśli chodzi o urządzenia elektroniczne, takie jak smartfony, komputery czy tablety, rzeczywiście wspomniana opłata u nas nie obowiązuje. Jest natomiast wliczona w cenę m.in. ryz papieru czy płyt CD.

Opłata postulowana przez ZAiKS w opinii organizacji zrzeszających konsumentów i producentów elektroniki

Federacja Konsumentów dostrzega problem nielegalnego pobierania treści z internetu. Organizacja jednocześnie sprzeciwia się jednak wprowadzenia opłaty od urządzeń elektronicznych. Zdaniem Federacji Konsumentów, organizacje artystów wprowadzają społeczeństwo w błąd, ponieważ podatek zapłacą tak naprawdę klienci, a nie producenci elektroniki. Średnia podwyżka cen sprzętu elektronicznego może wynieść 300 zł. Przedstawiciele Federacji Konsumentów napisali do ministra Glińskiego list. Przypominają w nim m.in. o tym, że piractwo zostało ograniczone przez wzrost dostępności tanich i jednocześnie legalnych źródeł w internecie.

podatek od smartfonów

Oczekiwaniom ZAiKSu sprzeciwia się również Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego. Zdaniem tej organizacji, wprowadzenie opłaty, której chcą organizacje zrzeszające artystów, doprowadzi do wzrostu cen urządzeń i zmniejszenia ich sprzedaży. Ze strony przeciwników podatku padają też pytania o to, po co ZAiKSowi są potrzebne tak duże środki i w jaki sposób wsparł on podczas pandemii artystów, których praw rzekomo broni.

Podatek od smartfonów to wrzucenie wszystkich do jednego worka

Według przewidywań, wprowadzenie opłaty reprograficznej oznacza wzrost cen elektroniki o 6%. Każdego z nas podatek od smartfonów dotyczyłby w różnym stopniu, ale po równo nie znaczy sprawiedliwie. Opłacam abonament w Spotify, zdarza mi się też kupować płyty ulubionych wykonawców, a książki lubię mieć fizycznie na półce. W przypadku wprowadzenia kontrowersyjnej opłaty zapłacę więcej za nowego smartfona, ponieważ teoretycznie mógłbym ściągać na niego pliki z darmowych źródeł. Podobna sytuacja już jest z abonamentem RTV. Zgodnie z prawem każdy z nas powinien go płacić, nawet jeśli ogląda w telewizji wyłącznie stacje prywatnych nadawców i nie ma najmniejszej ochoty finansować działań publicznych mediów. Teoretycznie w końcu telewizor pozwala nam na oglądanie TVP, a ustawodawca nie wnika, czy z tej możliwości korzystamy.

Czytaj także: Abonament RTV – Poczta Polska przestanie ścigać dłużników. Na chwilę

Czy rządzący rzeczywiście pracują nad kontrowersyjną opłatą i planują jej wprowadzenie? Póki co brak jasnych deklaracji w tej sprawie, poza przychylnością ministra kultury wyrażaną w mediach. Niewątpliwie jednak sprawie warto się przyglądać.

źródło: polsatnews.pl, money.pl, własne

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Mateusz Nowak

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej, interesują go nowe technologie, a także kwestie społeczne i polityczne. W wolnym czasie czyta, słucha muzyki (głównie hip-hop) lub ćwiczy na siłowni.