Apple Arcade to cios w gry freemium – czas rozszerzyć usługę

mm Mariusz Nowak Artykuły 2019-09-29

Pierwsze informacje na temat Apple Arcade pojawiły się już wiosną. Na długo przed premierą usługi znaliśmy też jej miesięczny koszt. Subskrypcję wyceniono na $4,99. Model freemium od lat nęka gry mobilne i pojawiła się wreszcie nadzieja na zmiany. Nieco ponad tydzień temu zadebiutował iOS 13, a wraz z nim Apple Arcade. Cena jest atrakcyjna, ale to nie wszystko. Okazało się, że usługa dostępna jest też w Chmurze rodzinnej. Oznacza to dostępność dla kilku członków rodziny bez dodatkowych opłat. Wydaje się, że sam serwis prezentuje się dużo lepiej niż oczekiwano. Czy uratuje dział gier mobilnych? Aby to zrobić, firma z Cupertino powinna znieść pewne ograniczenia. 

Zobacz także: Wielki dzień dla iPada – iPadOS wreszcie dostępny

Freemium jest gorsze, niż można to sobie wyobrazić

Twórcy gier mobilnych, z nielicznymi wyjątkami, po prostu nie mogą zarabiać pieniędzy pobierając jednorazową opłatę. W przeważającej części ludzie nie zapłacą kilku dolarów za grę, której nie mogą wypróbować za darmo. Zwycięski model to gra darmowa, ale z zakupami w aplikacji. Za prawdziwe pieniądze możemy kupić wirtualną walutę w grze, czyli klejnoty, monety, energię itp. Nazwano to freemium albo free to play (F2P). Wybrana rozrywka ma być zabawna i uzależniająca. Celowo, z czasem staje się coraz mniej zabawna, jeżeli gracz nie wyda tej waluty. Zawsze będziemy mogli zdobyć trochę klejnotów, ale nigdy nie wystarczy nam ich, aby usunąć przeszkody na drodze do czerpania radości. Nieczęsto spotykane są gry, które pozwalają na granie trochę za darmo, a następnie za jednorazową opłatą umożliwiają odblokowanie wszystkich funkcji, czy usunięcie reklam. Nie ma po prostu wystarczającej liczby ludzi, aby było to opłacalne. Cała strategia polega na polowaniu na graczy, którzy zapłacą $50, $100 albo $1000 w walucie freemium. Gra musi być tak skonstruowana, by dać drobnej części graczy powód do kupowania klejnotów. 

Gry mobilne bez problemów

Wiemy jak wygląda model gier mobilnych. Większość z nas to akceptuje. Mimo tego, że zaprojektowane są tak, aby nas frustrować i prowokują do wydania szalonych pieniędzy. Gry dostępne w Apple Arcade to jak kubeł zimnej wody. One nie dostosowują się zbyt dobrze do modelu freemium. Niektóre historie i doświadczenia specyficznie się kończą. Są świetne, ale ich produkcja była ryzykowna. Usługa subskrypcji eliminuje wiele z tego ryzyka. Negatywnym przykładem jest Mario Kart Tour. Lista zakupów w tej dostępnej za darmo grze jest przerażająca. 

Zasady Apple powstrzymują Apple Arcade

Jaki jest problem z Apple Arcade? Firma nalega, aby gry były nieco bardziej ekskluzywne. Jeżeli tytuł ma być dostępny w nowej usłudze to musi być przeznaczony tylko dla sprzętu z Cupertino. Nie są możliwe żadne wersje Androida, choć gra może być dostępna na Xbox, czy Nintendo Switch. Nie może być jednak częścią żadnej innej usługi subskrypcyjnej na żadnej platformie, jak Xbox Game Pass. Gry muszą być dostępne tylko w Apple Arcade, a nie w ogólnym App Store. Ograniczenia te mają sens na początku. Zestaw startowy jest przecież naładowany unikalnymi tytułami. Sprawdzenie ich oznacza zapisanie się na bezpłatną listę subskrypcyjną. Oznacza to jednak, że freemium się nigdzie nie wybiera. Deweloperzy będą wydawali gry na Androida lub sprzedawali je dla tych, którzy nie mają Apple Arcade. Jak dotąd eksperyment firmy z nadgryzionym jabłkiem w logo to sukces. Spółka jednak musi kuć żelazo, kiedy jest gorące, aby być atrakcyjnym. Niech Apple Arcade zawiera dowolną grę, o ile nie ma zakupów w aplikacji, czy reklam – niezależnie od tego gdzie może się pojawić.

Źródło: Macworld






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x