Krótka historia znienawidzonego notcha, czyli kto kogo kopiował

mm Mariusz Nowak Artykuły 2018-06-17

Notch. W większości z Was ten element budzi niechęć. To chyba najbardziej kontrowersyjny element designu smartfonów w ostatnich kilku latach. Żadna wprowadzona nowość nie wzbudziła takiej niechęci. Z drugiej strony czy jest on taki straszny? Na pewno jest to element przejściowy. Przy obecnym rozwoju technologii, chyba musimy się nauczyć z nim żyć.

Zobacz także: Huawei bije swoje rekordy sprzedażowe – seria P20 to hit. OnePlus 6 też

Tym razem nie będziemy pisać czy notch to wizualne paskudztwo czy jedyny słuszny wybór. Spójrzmy na ten element jako na funkcjonalną część smartfona, a nie estetyczną. Choć pewnie nie jest to łatwe. Wycięcie może przecież funkcjonować dłużej niż byśmy chcieli.

Kto był pierwszy?

Kiedy w 2017 roku zadebiutował Essential Phone, notch na jego przednim panelu wydawał się dziwactwem. Chyba nikt się nie spodziewał, że w kolejnym roku nastąpi taki wysyp urządzeń z podobnym rozwiązaniem. Wystarczy wspomnieć flagowce Huawei, LGXiaomi czy OnePlus. Carl Pei w usuniętym później tweecie, stwierdził, że mamy polubić notcha. Essential Phone nie był jednak pierwszy.

essential-phone

Wyprzedził go Sharp Aquos S2. Obydwa smartfony mają wspólną cechę. Wycięcia w ekranie są stosunkowo niewielkie i mieszczą tylko przedni aparat. Mógłby on znajdować się na dolnej przestrzeni pod ekranem, ale to chyba nie jest najlepsze miejsce. Przekonał się o tym właśnie Sharp. Aquos Crystal pojawił się w 2014 roku i był pierwowzorem dzisiejszych „bezramkowców”. Dość duża była tylko przestrzeń pod ekranem – tam właśnie znalazła się kamera do selfie. Rozwiązanie to nie było jednak funkcjonalne. Czy wygodne jest odwracanie telefonu, żeby zrobić zdjęcie? Ewentualnie nieustanne ryzyko umieszczenia palca w obiektywie? Obecnie jedynym wyjątkiem jest Xiaomi z modelem Mi Mix 2.

Notch zdobywa popularność

We wrześniu 2017 roku Apple pokazuje iPhone’a X. Od razu pojawiają się głosy o kopiowaniu Essential Phone i Sharpa. Jednak rozwiązanie Amerykanów jest nieco inne. Flagowy iPhone nie został wyposażony w dolną belkę – ekran niemal sięga krawędzi z trzech stron. Takiej budowy nie miało żadne inne urządzenie.

truedepth

Wycięcie w ekranie jest wyraźnie większe, porównując do omawianych dwóch modeli. Mieści się w nim nie tylko przedni aparat, ale też siedem elementów składających tworzących kamerę TrueDepth. Odpowiada ona za trójwymiarowy skaner twarzy, nazwany Face ID. Tego w innych smartfonach nie ma. Po obu stronach notcha mamy dwa „rogi” mieszczące godzinę, silę zasięgu operatora czy wskaźnik baterii. Apple nie było pierwsze, nie było nawet drugie… Firma zrobiła to jednak inaczej niż konkurenci. W przeciwieństwie do innych Apple nie postrzega wycięcia jako elementu złego. Wręcz przeciwnie, zrobiono z niego charakterystyczny element iPhone’a X. Aplikacje w sklepie App Store muszą wspierać notcha, a deweloperzy otrzymali odpowiednie instrukcje.

Kopiowanie – czas start!

Obecny rok stoi pod znakiem wycięcia. Chyba nikt się nie spodziewał tak niesamowitej kariery tego elementu. Konkurencja spod znaku Androida kopiuje rozwiązanie Apple, mimo, że mogłaby stosować takie rozwiązanie jak w Essential Phone. Notch praktycznie w każdym przypadku ma mieścić kamerę do selfie, czujnik zbliżeniowy czy diodę LED. Po co więc stosują tak duży element jak w iPhonie? Konkurencja bezmyślnie kopiuje wycięcie na poziomie estetycznym – by wyglądać jak iPhone X, a nie funkcjonalnym. W końcu to najpopularniejszy telefon ostatnich miesięcy, a Essential Phone był klapą. Inaczek na rynku mielibyśmy kopie Essential Phone. Wydaje się, że rozwiązanie firmy z nadgryzionym jabłkiem w logo najbardziej się broni. Amerykanie nie przedstawiają swojego projektu jako „wcięcia”. Uważają, że to więcej, a nie mniej. Apple nigdy nie używa słowa „wycięcie”. Raczej podkreśla, że „uszy” po lewej i prawej stronie to dodatkowe elementy. Mogą być tam umieszczone elementy, które nie „zaśmiecają ekranu”.

Jaka będzie przyszłość?

Nie ma wątpliwości – notch zniknie. Jest elementem tymczasowym. Usunięcie go i dolnego panelu pod ekranem oznacza przesunięcie przedniej kamery w inne miejsce. Są na to metody, jednak stanowi to obecnie ogromną przeszkodę inżynierską. Przykładem tego jest Vivo Apex. Nie ma fizycznego skanera linii papilarnych, tylko w wyświetlaczu, a mechaniczny aparat do selfie pojawia się tylko wtedy, gdy jest potrzebny. Wygląda to dziwnie i jak każdy wystający element jest podatny na uszkodzenie. Nie jest pewne też jaka jest żywotność tego elementu. Może to też uniemożliwić zastosowanie podwójnego aparatu z przodu. Przyszłość jest pozbawiona ramek. Notch ma być funkcjonalnym rozwiązaniem problemu, a nie estetycznym. Nauczmy się go tolerować, bo zostanie z nami jeszcze trochę czasu.

Źródło: phonearena

 





x