[Sprzed dekady] Trzecia ofiara uzależnienia od SMS-ów

Adrian Celej Artykuły 2017-12-31

Jak co tydzień zbieramy dla was wydarzenia sprzed 10 lat. Tym razem zajmiemy się newsami od 25 do 31 grudnia 2007 roku.

RoverPC P6

Marka Rover jest wielu z nas dobrze znana. Tym razem nie będziemy jednak pisać o motoryzacji, a o PDA. Jego specyfikacja prezentowała się następująco:

  • CPU: Samsung SC32442B 400 MHz
  • Wyświetlacz: 2,4″ 240×320 px, dotykowy
  • Aparat: 2 MPx
  • RAM: 64 MB
  • Flash: 128 MB
  • Bluetooth 2.0
  • Bateria 1020 mAh
  • System: Windows Mobile 6.0 Professional

Urządzenie zostało wycenione na 7990 rubli. Nie znalazłem informacji na temat sprzedaży poza Rosją.

Trzecia ofiara „choroby esemesowej”

Choć powyższy nagłówek może wywołać uśmiech, to jest on jak najbardziej prawdziwy. Pewna 20-letnia studentka pokochała możliwości, jakie dają SMS-y. Pisała ich około 100 dziennie, w efekcie czego rozwinął się u niej silny stan zapalny kciuka i części dłoni. Mimo tego nie poddała się, brała leki przeciwbólowe i pisała SMS-y lewą ręką. W efekcie miała chore obie dłonie. Wcześniej podobne problemy miał pewien uczeń w Singapurze i 15-latka z Australii.

Nie da się ukryć, że w pewnym momencie faktycznie pojawił się ogromny boom na SMS-y. Było to wtedy, gdy operatorzy wprowadzili pakiety ograniczające koszty pojedynczej wiadomości do np. 1 grosza. Taką ofertę w swoim czasie miał Orange. Doskonale pamiętam te czasy, SMS-y pisało się cały czas, bez powodu, aby tylko pisać. Dziś to już przeszłość. SMS-y zostały zjedzone przez komunikatory internetowe, które również nie mogą pochwalić się takim zainteresowaniem. Być może winny tu był efekt nowości, ludzi odkrywali możliwość niemal darmowej komunikacji na odległość, chcieli z tego korzystać, nawet bez umiaru. Na szczęście dziś nam to nie grozi, ekrany dotykowe nie są tak wymagające dla palców.

Zatrzymano złodzieja telefonów

W swoim czasie kradzieże telefonów były na porządku dziennym. Nic w tym dziwnego, telefony były proste, w wielu modelach dało się nawet zmienić numer IMEI. Przeważnie kradzież miała takie scenariusz, że podczas rozmowy ktoś wyrywał telefon z ręki i uciekał. Miałem to szczęście, że nigdy taka sytuacja mi się nie przytrafiła. Tymczasem pewien mieszkaniec Mińska Mazowieckiego znalazł inny sposób. Wchodził do przypadkowego sklepu i prosił sprzedawcę o pożyczenie telefonu, ponieważ jego się rozładował. Czasem zostawiał w zastaw pieniądze. Wychodził ze sklepu, a następnie zwracał urządzenie. Chwilę później ponownie wracał z prośbą o pożyczenie telefonu, jednak nie zostawiał już pieniędzy i ślad się po nim urywał. W ten sposób przywłaszczył sobie 8 komórek. Policjanci na podstawie rysopisów i nagrań z monitoringów ustalili, że za kradzieże odpowiada ten sam 18-latek. Został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i 2000 zł grzywny.

Zobacz też:






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x