johnny depp amber heard-proces-youtube

Johnny Depp wygrał z Amber Heard. Nawet jeśli przegra proces o zniesławienie

Przemysław Dobrzyński Przemysław Dobrzyński Media

Choć na świecie rozgrywają się obecnie o wiele ważniejsze dramaty, to rzesze ludzi codziennie oglądają na żywo rozprawę Johnny Depp kontra Amber Heard. Choć do wyroku jeszcze daleka droga, to można już stwierdzić, że w oczach widzów i fanów wygrał Depp.

Johnny Depp kontra Amber Heard

Johnny Depp pozwał Amber Heard, która była jego żoną w latach 2014 -2016 domagając się 50 milionów dolarów odszkodowania. Powodem pozwu jest artykuł z 2018 roku, który Heard napisała na łamach „The Washington Post„, określając w nim siebie jako ofiarę przemocy domowej. Artykuł ten, według Deppa, oczernił go i spowodował, że jego kariera znalazła się w martwym punkcie.

W odpowiedzi na pozew Deppa Amber Heard złożyła kontrpozew na 100 milionów dolarów, twierdząc, że jej były mąż oczernił ją, nazywając kłamcą.

Sprawa, określana często „procesem dekady„, ruszyła 11 kwietnia i potrwa do końca maja 2022. Jak dotąd zeznania składali m.in. Johnny Depp, jego ochroniarz, osoby z kręgu przyjaciół i pracowników, a także policjanci, którzy odpowiedzieli na wezwanie Amber Heard, która twierdziła, że została ofiarą przemocy domowej. Jak na razie większość dowodów i zeznań zdaje się być przeciwko Amber Heard, u której policjanci nie dostrzegli żadnych śladów pobicia, a z kolei sama mogła dopuszczać się przemocy względem Deppa. Należy jednak zwrócić uwagę, że proces nie dotyczy przemocy domowej, tylko zniesławienia, a więc sąd ma wydać wyrok odnośnie tego, czy napisany przez Amber Heard artykuł rzeczywiście zaszkodził Deppowi. To nie jest takie oczywiste.

Johnny Depp już wygrał starcie z Amber Heard

Tak naprawdę aktorowi nie chodzi wcale o pieniądze. Tych, nawet biorąc pod uwagę jego trochę rozrzutny (tudzież hojny) styl życia i finansowe kłopoty po drodze, Deppowi nadal nie brakuje. Jego głównym celem jest odzyskanie dobrego imienia po, jego zdaniem, niesłusznych i niezgodnych z prawdą oskarżeniach ze strony byłej żony Amber Heard. Sądzę też, że ów proces oraz fakt, że jest on dostępny publicznie na żywo, jest głównie po to, by Johnny Depp mógł oczyścić swój wizerunek. Aktor chce, by oderwać od niego łatkę „żonobijcy” i oprawcy, w sytuacji w której wiele wskazuje na to, że raczej on był ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej. Chce to zrobić dla swoich dzieci, jak i by móc dalej normalnie pracować. Nie chodzi mi (i jemu) też do końca o to, że został odsunięty od realizacji szóstej części „Piratów z Karaibów” czy, że nie zagrał w filmie „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a” i został zastąpiony przez Madsa Mikkelsena.

Przez te wszystkie oskarżenia, które wiele wskazuje na to, że nie są prawdziwe, Depp nie jest w stanie kontynuować swojej kariery. Wszystkie jego filmy od ok. 2018 roku zostały z góry skazane na porażkę. Nie tylko przez opinię publiczną, która po części się od niego odwróciła, ale też przez same studia filmowe, które w pewnym momencie zaczęły odmawiać chęci do promocji czy nawet dystrybucji filmów z nim w roli głównej. To z kolei powodowało, że coraz mniej twórców chciało z nim pracować, a nawet jeśli ktoś by chciał, to musi liczyć się z tym, że ich wspólne dzieło może nie ujrzeć światła dziennego albo w najlepszym wypadku trafić od razu do VOD bez jakiejkolwiek promocji. Taki los spotkał np. ostatnie filmy z Deppem – „Czekając na barbarzyńców” oraz „Minamatę”. W tym pierwszym Depp zagrał u boku m.in. Roberta Pattinsona. A mimo wszystko raczej wątpię, by wielu z was wiedziało o istnieniu tego filmu. Ten drugi, „Minamata” opowiada niezwykle ważną historię malej wioski w Japonii, w której doszło do skażenia rtęcią z powodu działalności pobliskiej fabryki. Depp wcielił się w nim w znanego fotografa, Eugene’a Smitha, który wyrusza do Japonii, by udokumentować tamtejsze wydarzenia. 

Wytwórnia MGM, dla której powstał ten film zrezygnowała z oficjalnej premiery i „zakopała” go na około 2 lata. Film był gotowy do premiery w 2020 roku (pokazano go na festiwalu w Berlinie), ale ostatecznie trafił do limitowanej dystrybucji dopiero w lutym 2022. Powoli też pojawia się w serwisach VOD, jednak bez większej promocji. Jasnym jest więc, że do niedawna filmy z Deppem były skazywane na porażki, a studia robiły co mogły by nie afiszować się zbytnio z jego osobą. Co jest o tyle ciekawe, że parę lat wcześniej każde studio filmowe zrobiłoby wiele by mieć go w swojej „stajni” i chwalić się, że posiada film z Johnnym Deppem. Cóż, tak to bywa w Hollywood, że raz jest się na wozie, a raz pod wozem. Życie. Tym niemniej, wiele wskazuje na to, że w przypadku Deppa bycie pod wozem nie jest w pełni zasłużone.

Przeczytaj także: Jim Carrey przechodzi na emeryturę. Wybieramy jego najlepsze filmy

Ale w końcu, dzięki temu procesowi, wydaje się, że już widać skutki pozytywne całej sytuacji. Popularność aktora ponownie pikuje, fani w olbrzymich ilościach wysyłają mu dowody wsparcia oraz w przeważającej opinii stwierdzają, że jest niewinny, nie tylko z sympatii, ale po prostu wyciągając wnioski z rozpraw sądowych, które codziennie oglądają. To co spotkało Deppa było potężnym ciosem medialnym, ale teraz aktor odpowiada i broni się tak skutecznie, jak to tylko możliwe. Codzienne streamy na żywo z rozprawy oglądane są w serwisie YouTube przez ok. 300 tys. do 500 tys. widzów. To są ogromne ilości transmisji live, których nie mają nawet najwięksi YouTuberzy. A później, ta oglądalność się jeszcze kumuluje i sięga milionów wyświetleń. Transmisje z ostatnich dni rozprawy na dzień dzisiejszy (28.04.2022) obejrzano ok. 10 milionów razy każda. Przy okazji sam Depp ponownie stał się gwiazdą w oczach fanów, którzy nie przestają w tworzeniu memów i najlepszych fragmentów z rozprawy.

A to tylko wierzchołek góry lodowej. Sądzę, że szczególną popularnością może się cieszyć zabawna przeróbka utworu „Nothing Else Matters” grupy Metallica, na którą pozwolił sobie jeden z internautów/YouTuberów.

Mając to na uwadze, można chyba już w tej chwili uznać, że Johnny Depp jest wielki wygranym, nawet jeśli przegra proce o zniesławienie, gdyż osiągnął to, o co mu chodziło. Odzyskał dobre imię i uwielbienie fanów.

Proces Johnny Depp vs Amber Heard jest ważniejszy niż się nam wydaje

Pozornie wydawać się może, że „proces dekady” to puste, hollywoodzkie publiczne pranie brudów, jeden wielki celebrycki cyrk i przy okazji najlepszy serial gulity pleasure tego sezonu. Po części to prawda. Na wierzch wychodzą chwilami kuriozalne, chwilami zawstydzające fakty z prywatnego życia Johnny’ego Deppa i Amber Heard. Od nagrań ich kłótni, wyzwisk, po uciętego palca, domniemanie przemocy domowej, werbalnego poniżania, aż po… stolca na łóżku Deppa. Czysty Rock N’ Roll.

Ale pod powłoką tego wszystkiego jest to też niezwykle ważne wydarzenie, nie tylko medialne, ale i społecznie. Dotyka ono bowiem kwestii przemocy domowej, i to takiej, której ofiarami są nie tylko kobiety, ale też mężczyźni. Dotąd, ze względu na płeć, dominowała narracja, że tylko kobiety mogą być ofiarami przemocy domowej. Mężczyzna nie może. Nikt mu nie uwierzy, że kobieta go bije. A nawet jak pobije, to jest to poniekąd dopuszczalne, bo kobieta jest tą „słabszą płcią”. Przez co wielu mężczyzn, którzy są ofiarami przemocy domowej w ogóle nie zgłasza się na policję, a nawet jeśli to często albo nikt im nie wierzy, albo wręcz bywają wyśmiewani a ich oskarżenia obracane w żart. To tylko jeden z przykładów na to, że dyskryminacja ze względu na płeć nie dotyczy tylko kobiet. Proces Depp vs Heard wyraźnie zmienia tę percepcję i narrację. Otworzył społeczeństwo na dyskusję na ten temat oraz na to, by nie zakładać z góry, że mężczyzna nie może być ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony kobiety.

Przeczytaj także: Najlepsze filmy dostępne w HBO Max

Inną kwestią jest też wątek zbyt szybkiego orzekania o winie. Jak sam Depp przyznał podczas zeznań został on „uznany winnym jeszcze przed udowodnieniem winy”. Wystarczy, że ktoś coś powie czy napisze, choćby w social mediach, i te słowa stają się potężną bronią, która może zniszczyć komuś życie i karierę. I to jeszcze przed tym, zanim ktokolwiek udowodni prawdziwość tych słów. W tym przypadku nie wiem czy ta sprawa zmieni trochę podejście naszego społeczeństwa, ale liczę, że chociaż część opinii publicznej uwrażliwi na ten problem. I że Johnny Depp oczyści swoje imię i będzie mógł dalej grać w ciekawych filmach. Ja zawsze zapamiętam go jako Gilberta Grape’a, Edwarda Nożycorękiego oraz, oczywiście, kapitana Jacka Sparrowa. Ale liczę, że w przyszłości pokaże nam coś równie dobrego.

Sprawdź najlepsze prezenty na komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze wpisy