Słuchawki a-JAYS One+ [recenzja]

Grzegorz Kaczmarek Akcesoria 2012-07-25

W ostatnim czasie do naszej redakcji na testy przybyły… Słuchawki. Nie ukrywamy, że byliśmy nieco zaskoczeni – zazwyczaj otrzymujemy tablety, telefony ew. różne inne multifunkcyjne akcesoria. Naturalnie słuchawki to również akcesorium, jednak firma a-JAYS od której otrzymaliśmy do przetestowania model One+ kojarzy mi się raczej z producentem, którego produktów recenzje możemy przeczytać na portalach i forach traktujących o sprzęcie audio. Sam wybierając poprzednie słuchawki do odtwarzacza zastanawiałem się nad dokanałowymi a-JAYS One (bez plusa, wyjaśnię to później a na razie powiem tylko, że ów plus wnosi do słuchawek mikrofon a także sprawia, że są naprawdę „androidowe”). W związku z tym bardzo szybko „przejąłem” słuchaweczki, i… no właśnie. Nie rozpakowałem ich od razu.


Za każdym razem gdy jestem zaciekawiony jakimś sprzętem i dostanę go tylko do rąk, zdzieram z niego całe opakowanie niczym 12-latek, który w końcu po wieczerzy wigilijnej może otworzyć prezent leżący pod choinką. Tym razem było inaczej. Opakowanie a-JAYS One+ stanowi designerski popis i jest tak eleganckie, zgrabne i bardzo ładnie (zarazem porządnie wykonane)- po prostu musiałem się nim chwilę pozachwycać. Kusi by zakupić ten produkt i w tym momencie oznajmiam: wszyscy moi znajomi mogą się spodziewać produktu a-JAYS w najbliższym czasie na prezent.

Dość szybko pstryknąłem kilka fotek opakowania, po czym zabrałem się do otwierania. Na powyższym zdjęciu w prawym dolnym rogu widać naklejkę z napisem OPEN HERE. Po zdarciu jej połowy pojawia się wklęsły „przycisk”. Po delikatnym wepchnięciu go do środka, można już wysunąć mniejszy owal, znajdujący się w środku tego widocznego na zdjęciach.

Jak widać otwarcie pudełka nie psuje estetycznego wrażenia całości. Widać 2 wycięcia, które sprytnie zasłonięto instrukcją obsługi oraz małym kartonikiem. Po wyjęciu obu wreszcie naszym oczom ukazuje się to na co tak naprawdę czekaliśmy: słuchawki.

Poza nimi w zestawie znajduje się w sumie 5 kompletów gumek dousznych. Jest to spora ilość, przeważnie producenci dają maksymalnie 3 komplety. Mimo to czuję drobny niedosyt: w komplecie zabrakło spinki do przypięcia słuchawek. Dlaczego tak mi na tym zależy?


Ano dlatego, że jestem bardzo wybrednym użytkownikiem sprzętu audio. Nie mylcie tylko tego określenia z audiofilem – nie muszę mieć sprzętu za kilkanaście a nawet kilkadziesiąt tysięcy, wygłuszonego pokoju i wszystkich utworów w formatach, w których jedna piosenka to przynajmniej 20 MB danych. Po prostu muszę mieć audio, które uczciwie gra, nie trzeszczy, w miarę znośnie przenosi wszystkie pasma (zarówno te niskie jak i wysokie) i spełnia moje indywidualne zapotrzebowania. Przechodząc do sedna, moje uszy nienawidzą się ze słuchawkami dousznymi (tzw. „pchełkami”) z oczywistej przyczyny: wypadają, chociażbym po włożeniu owinął uszy bandażem. Nie wspominam o poruszaniu głową a już nawet nie myślę o chodzeniu czy jeździe na rowerze z takimi słuchawkami. Z tego właśnie powodu praktycznie wszystkie słuchawki jakie dostaje wraz ze smartfonem/odtwarzaczem w komplecie leżą nieużywane i czekają aż sprzęt trafi do kolejnego użytkownika. I dokładnie z tej samej przyczyny zakochałem się w „dokanałówkach”, kiedy to pierwsze tego typu dostałem do swojego Sony Ericssona W800i.

W sumie nie przeszkadzałoby to zbytnio gdyby nie fakt, że a-JAYSy mają płaski kabel. Sprawia on, że komplet jest dość ciężki i niestety „jedynki” lubią wyskakiwać z uszu. Płaski kabel poza tym drobnym minusikiem to jednak ogromna zaleta One+. Po pierwsze: jest zdecydowanie bardziej solidny w stosunku do zwykłych kabelków, a to ta część najczęściej ulega złamaniu, przerwaniu czy nawet przetarciu. Po drugie: dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba po każdym wyciągnięciu ich z kieszeni poświęcać 5 minut na rozplątanie ogromnego supła, jaki się samorzutnie utworzył. Po trzecie: wygląda świetnie! Muszę przyznać, że widziałem kiedyś chłopaka z One w uszach i wtedy plułem sobie w brodę, że wybrałem konkurencyjne Brainwavz Alpha (ale o tym później).

Tak więc słuchawki- podobnie jak pudełko- wyglądają świetnie, są wykonane bardzo estetycznie i robią dobre wrażenie jeśli chodzi o ich wygląd. Klasyczny, czarny kolor w moim odczuciu jest najbardziej praktyczny jeśli chodzi o akcesorium tego typu. Oczywiście to tylko moje zdanie, z pewnością wśród czytających tę recenzję znajdą się wyznawcy białych lub kolorowych head-setów i tu wykładam karty na stół: na stronie szwedzkiego producenta widać komplet w białym kolorze, jednak w polskiej dystrybucji jeszcze nie spostrzegłem takich modeli (choć zapewne niedługo się pojawią, biorąc pod uwagę fakt, iż „plusy” niedawno weszły na rynek).

Kabelek oczywiście w pewnym miejscu się rozdwaja i biegnie dalej do lewej i prawej słuchawki. Miejsce, w którym ma to miejsce jest bardzo narażone na uszkodzenia. W omawianym zestawie zostało dyskretnie zabezpieczone małym, plastikowym elementem z logiem producenta.

Od momentu rozdzielenia do samej słuchawki w standardowym modelu One na obu odcinkach nie dzieje się nic. W One+ wprowadzone zaś mały dodatek sprawiający, że „Jedynki” stały się słuchawkami do smartfonów: mały, plastikowy, podłużny element wyposażony z jednej strony w przycisk, z drugiej zaś w mikrofon. Tu oczywiście także nie ma odstępstw i całość wygląda bardzo schludnie.


Przechodząc do zagadnienia jakości dźwięku omawianego zestawu od razu muszę poinformować wszystkich uprzejmie, że będą to moje indywidualne odczucia, które postaram się jednak możliwie najobiektywniej zreferować- bo jak powiedział kiedyś pewien aktor w pewnej polskiej komedii: „nie ma nic gorszego, niż banda indywidualistów”. Opis ten podzielę na kilka podpunktów.

„Po pierwsze, primo” – pierwsze wrażenia

Sony Ericsson Neo V, którego tymczasowo użytkuję wyświetlił po podłączeniu a-JAYSów komunikat „Akcesorium nie jest obsługiwane”. Po delikatnym wysunięciu wtyczki dźwięk jednak popłynął, ale był bardzo zniekształcony. Przekonany o tym, że opis tego co usłyszałem nie może rzetelnie oddawać jakości sprzętu postanowiłem szybko podłączyć słuchawki do smartfona najbliższego mi użytkownika Androida. Niestety jestem otoczony użytkownikami Neo V i najbliższym gniazdem mini-jack w zasięgu wzroku było gniazdo mojego laptopa, dopiero później udało mi się podłączyć do innych smartfonów by móc wykorzystać pełny potencjał One+, o którym później. Wracając do Neo V, na stronie producenta można znaleźć informację mówiącą o konieczności wykorzystania adaptera audio by działać z większością Nokii oraz Sony Ericssonów.

„Po drugie, primo” – porównanie

Po podłączeniu sprzęt zaczął grać i pierwsze odczucie jakie przyszło mi na myśl to bardzo przyjemny bas. Jakość jest ok, słuchawki nie trzeszczą na wysokich tonach, bardzo miękko odtwarzają basy (mam na myśli, że nie ma efektu „pukania młotkiem” jaki zdarza się w niektórych słuchawkach czy we wsiowych bolidach, gdzie subwoofer kupiony na „alergo” stanowi 90% nagłośnienia i podłączony jest do kasetowego odtwarzacza). Osobiście lubię porządny bas (ale nie bez przesady) i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że w One+ jego jakość jest OK. Wspominałem o swoich Brainwavz Alpha, które kupiłem do poprzedniego telefonu jako podręczne dokanałówki. Stwierdziłem, że słuchawki noszone do telefonu są narażone na zgubienie czy szybkie zniszczenie i zdecydowałem się na polecane przez znajomego Alphy. To ta sama półka cenowa co zwykłe One, które są około 20zł droższe. Jeśli chodzi o porównanie, to BW posiadają zwykły cienki kabelek – co jak już wcześniej opisałem może być zaletą, jednak w zdecydowanej większości jest to wada. Posiadają przypinkę do ubrania i grają delikatnie czyściej w środkowym paśmie. Jeśli chodzi o przewagi a-JAYS to przede wszystkim lepszy bas i przyjemniejsze odtwarzanie wyższych tonów- w podstawowym modelu Brainwavz pojawia się trzeszczenie przy dużej głośności i wspomnianych tonach wysokich, ponadto – nie widać tego na zdjęciu – Alpha posiadają pozłacane wejście mini-jack, podczas gdy Jaysy mają posrebrzane (srebro lepiej przewodzi prąd).

Jako że posiadam w domu również AKG K518DJ jako bardziej „domowe” słuchawki – do słuchania muzyki z komputera, oglądania filmów itd. Nie da się ukryć, że ciężko tu porównywać sprzęt o całkowicie innej konstrukcji. Bądź co bądź, cena AKG to około 60zł więcej w stosunku do One+. Są to słuchawki nauszne zamknięte, które nieco bardziej męczą uszy w przypadku dłuższego używania (nie mówiąc o upałach). Ponadto są mniej przenośne, za to jakość dźwięku jest nieco lepsza (różnice są niewielkie i mogą wynikać z różnicy w konstrukcji oraz faktu, że słuchawki gdy już pograją kilkaset godzin nabierają lepszych właściwości). Wygłuszenie jest na podobnym poziomie.

„Po trzecie, primo- ultimo” – podsumowanie

Testowałem One+ przez około tydzień, zastępując wspomniane wcześniej słuchawki tymi: zarówno w domu jak i poza nim. Wnioski przedstawiam w punktach, pozwoli to mi na ich uporządkowanie i dzięki temu będą one bardziej przejrzyste.

1.Nie męczą uszu, nawet przy kilkugodzinnym używaniu (w podróży) nie stały się uciążliwe. (Tu wspomnę o Sennheiser HD205 których posiadaczem byłem przez bardzo krótki okres i w których po godzinie odpadały uszy…)

2.Sprawdzają się świetnie jako przenośne i domowe słuchawki.

3.Jakość dźwięku jest bardzo dobra, choć jak na taką cenę mogłaby być nieco lepsza- jednak tu już pojawia się poszukiwanie przeze mnie ideału a przecież w zamian dostajemy eleganckie pudełko i feature, o którym później.

4.Niezależnie od rodzaju słuchanej muzyki, z dobrym korektorem dźwiękowym praktycznie każdy użytkownik będzie zadowolony.

5.Dokanałowa budowa, podobnie jak nauszne słuchawki zamknięte pozwalają na odizolowanie się od tłumu – dzięki temu nie docierają do nas hałasy otoczenia, a i my nie narażamy wszystkich wokół na słuchanie porządnej muzyki (czy tego chcą, czy nie).


W tym rozdziale rozwieje tajemnicę, dlaczego recenzja tychże słuchawek znalazła się na naszym portalu oraz odpowiem na pytanie co je wyróżnia spośród innych dostępnych. Zaczynając od końca, nie było zbyt wiele firm do tej pory, które zajmowały się produkcją zestawów słuchawkowych z mikrofonem i jedną wtyczką (dla telefonów, smartfonów itd.). Generalnie albo mieliśmy słuchawki bez mikrofonu, albo z mikrofonem i dwoma wejściami jack (jedno do odbierania sygnału na słuchawki, drugi do nadawania sygnału z mikrofonu). Pole to poświęcone było wyłącznie producentom telefonów a także firmom takim jak Jabra czy Plantronics.

a-JAYS postanowił pójść nieco dalej. Do swojego head-setu dostajemy dedykowaną aplikację dla systemu Android o nazwie „JAYS Headset Control”. Pozwala ona na bardzo uniwersalne wykorzystanie przycisku znajdującego się na kablu prawej słuchawki. Na obrotowym menu do wyboru mamy:

-OFF – wyłącza funkcjonalność przycisku.

-EASY – daje kilka podstawowych funkcji, np. jednorazowe wciśnięcie i przytrzymanie zwiększa głośność natomiast dwukrotne wciśnięcie i przytrzymanie ją zmniejsza.

-ADVANCED – pozwala na spersonalizowanie konkretnych akcji przycisku wedle własnych parametrów, a także zmiana zaawansowanych ustawień takich jak długość trwania wciśnięcia i trzymania przycisku.

Aplikacja sama w sobie pozwala na korzystanie nie tylko ze słuchawek a-JAYS, lecz także innych zestawów wyposażonych w jeden przycisk. Muszę przyznać, że ponieważ korzystam z Sony Ericsson LiveView nie zrobiło to na mnie ogromnego wrażenia w pierwszej chwili, jednakże później coraz częściej w celu wykonania prostej akcji, np. zmiany utworu na następny sięgałem do przycisku koło ucha niż do zegarka na nadgarstku. Tak naprawdę to niesamowite, że jeden przycisk wystarczy do kompletnej obsługi odtwarzacza bez wyciągania źródła dźwięku z kieszeni. Ogromny plus za aplikację! Możecie ją znaleźć tutaj.


Pomimo tego, że w wyborze słuchawek nigdy nie kieruję się specyfikacją techniczną zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest ona bardzo ważna. Dlatego w tym rozdziale przedstawiam pełną specyfikację sprzętową.

Sterownik

Typ:8.6 mm głośnik dynamiczny

Czułość:95dB @ 1kHz

Impedancja:16 Ohm @ 1kHz

Częstotliwość:20 Hz – 18 000 Hz

Słuchawki

Wykończenie:Matowe

Izolacja:-40dB @ 2kHz

Rozmiar:(L)18.3 x (W)11.8 x (H)13.8 mm

Waga:14 gramów (0.49 oz)

Kabel

Typ:  pokryteTPE płaskie kable, odporne na plątanie

Rozmiar: Szerokość 5mm / Grubość 1.2mm

Długość:115 cm (45 in)

Wtyczka w kształcie L, pokryta srebrem wtyczka 3.5mm (1/8 in) stereo

Pilot

Sterowanie:1 przycisk

Mikrofon: Tak

Z pełnym opisem sprzętowym możecie się zapoznać na oficjalnej stronie JAYS, do której odnośnik znajdziecie tutaj.


Podsumowania często przedstawione bywają w formie za i przeciw. Nie zaskoczę, jest to bardzo wygodna forma zakończenia recenzji, lecz nim przejdę do wad i zalet przydałoby się napisać kilka słów. Plusiki nie są szczytem muzycznych możliwości ale nie oszukujmy się – jeśli ktoś szuka porządnego, naprawdę czystego brzmienia to raczej nie będzie wsłuchiwał się w muzykę ze swojego smartfona a porządnego playera i tym bardziej kupi słuchawki kilkukrotnie droższe niż opisywany model. Gdybym też napisał, żedźwięk Jaysów jest przeciętny – mocno bym skłamał, gdyż ten jest naprawdę dobrej jakości. W połączeniu ze świetną jakością wykonania, naprawdę dobrym wyglądem i pełną funkcjonalnością słuchawek do smartfona dzięki wbudowanemu mikrofonowi (w przypadku wspomnianych Brainwavz i AKG telefon musiałem trzymać przy ustach by móc prowadzić rozmowy). Bardzo fajnie sprawdza się także obsługa za pomocą tylko jednego przycisku, gdyż wyciąganie smartfona w celu przyciszenia czy zmiany utworu bywa naprawdę męczące. Ogromny zachwyt wywołało na mnie opakowanie i w kilku słowach: bardzo ciekawa propozycja dla osób, którym standardowe słuchawki nie wystarczają.

Plusy:

+ bardzo dobre wykonanie i płaski kabel

+ eleganckie opakowanie

+ dobra jakość dźwięku

+ 5 kompletów gumek dousznych w zestawie

+ aplikacja dla Androida i obsługa jednym przyciskiem

+ dość optymalna cena

Minusy:

– posrebrzana końcówka mini-jack (pomimo lepszych właściwości, pozłacane końcówki m.in. nie utleniają się).

brak przypinki do ubrania w zestawie 🙁

brak kompatybilności ze wszystkimi smartfonami (wymagany dodatkowy adapter)

Jeśli miałbym ocenić ten zestaw słuchawkowy w skali 1-10, moja ocena to 8,5.

Cena słuchawek w polskiej dystrybucji to wydatek około 160 złotych.


Jeśli macie jakieś pytania lub o czymś istotnym zapomniałem – piszcie w komentarzach!






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x