Huawei MatePad 11 recenzja test

[Recenzja] Huawei MatePad 11 i akcesoria — co potrafi pierwszy tablet z HarmonyOS w Polsce?

Łukasz Pająk Recenzje 2021-08-04

HarmonyOS w Polsce znamy już za sprawą smartwatcha Huawei Watch 3 Pro, którego recenzowałem dla Was w zeszłym miesiącu. Kolejnym krokiem producenta w związku z rozwojem autorskiego systemu w naszym kraju jest tytułowy tablet. Tym samym mamy do czynienia z pełnoprawnym urządzeniem mobilnym, gdzie wymagania muszą być znacznie większe. Dlatego recenzja Huawei MatePad 11 to także recenzja HarmonyOS 2.0 i do obu, jak zawsze, serdecznie Was zapraszam.

Dzisiaj swoją premierę miały także nowe monitory Huawei, których recenzje również znajdziecie już na naszym portalu:

Zalety

  • Świetny sprzęt multimedialny — porządny wyświetlacz i donośne głośniki
  • Wygodne i udane akcesoria (etui z klawiaturą + M Pencil)
  • HarmonyOS sprawia bardzo dobre wrażenie
  • Wysoka wydajność

Wady

  • Nie wszystko z EMUI trafiło do HarmonyOS — brakuje EMUI Desktop
  • Aplikacje Google wyłącznie w przeglądarkowej formie

Recenzja Huawei MatePad 11 w trzech zdaniach podsumowania

Pierwszy tablet z HarmonyOS w Polsce możemy chwalić. MatePad 11 od sfery technicznej jest bardzo dobrze przygotowany — układ Qualcomma, wyświetlacz, głośniki, a nawet taki detal jak dioda powiadomień są godne pochwały. HarmonyOS to szybki i przyjemny dla oka system, ale oczywiście nadal trzeba liczyć się z brakiem aplikacji Google.

Huawei MatePad 11 recenzja test
  • Zestaw 8
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 9
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 8
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 8

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Huawei MatePad 11

Huawei MatePad 11 recenzja test

Huawei wraz z rewolucją w oprogramowaniu nie odmienił swojej szaty graficznej. Dlatego pudełko przypomina to, co dobrze znamy z poprzednich tabletów producenta. W środku znajdziemy osobne opakowania na poszczególne dodatki. Wśród nich pojawiają się kluczyk do tacki na karty SIM i MicroSD, modułową ładowarkę (zasilacz 22,5 W, kabel USB-A – USB-C), a także przejściówkę USB-C – gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm. Dodatkowo do testów otrzymałem kluczowe akcesoria dla MatePada 11, czyli bezprzewodową mysz, etui z fizyczną klawiaturą i stylus M-Pencil. Niemniej o nich opowiem Wam nieco więcej w kolejnych kategoriach.

Huawei MatePad 11 recenzja test

Huawei MatePad 11 wykorzystuje to, co było kiedyś flagowe i dobrze

Huawei MatePad 11 recenzja test

Huawei MatePad 11 to sprzęt, który w światowym portfolio producenta stoi na drugim miejscu, więc mówimy o topowym modelu. Wyżej jest tylko MatePad Pro, na którego zapewne jeszcze chwilę będziemy musieli zaczekać. Zainteresowani tytułowym tabletem muszą przygotować 1999 złotych. W zamian otrzymujemy sprzęt z poniższą specyfikacją techniczną:

  • 10,95-calowy wyświetlacz IPS LCD
    • rozdzielczość: 2560×1600 (16:10, 275 ppi)
    • 86% wypełnienia frontu
    • jasność: do 500 nitów
    • kontrast: 1500:1
    • paleta barw: DCI-P3 i 96% NTSC
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 120 Hz
  • układ Snapdragon 865
    • litografia: 7 nm
    • CPU:
      • 1x Kryo 585 (2,84 GHz)
      • 3x Kryo 585 (2,42 GHz)
      • 4x Kryo 585 (1,8 GHz)
    • GPU: Adreno 650
  • 6 GB RAM
  • 64,128 lub 256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • UFS 3.1
    • możliwość rozbudowy za pomocą kart MicroSDXC do 1 TB (osobny slot)
  • aparaty
    • przód: 8 MPx (f/2.0)
    • tył: 13 MPx (f/1.8)
  • akumulator o pojemności 7250 mAh
    • szybkie ładowanie 22,5 W
  • USB-C (3.0), Bluetooth 5.1, Wi-Fi 6 (802.11ax), 4 mikrofony, 4 głośniki stereo (Harman/Kardon)
  • HarmonyOS 2.0
  • wymiary: 253,8 x 165,3 x 7,25 mm
  • waga: 485 g
  • wykonanie: aluminium i szkło
  • wersje kolorystyczne: Matte Gray (szary)

Niektórych może zaskoczyć obecność zeszłorocznego układu od Qualcomma. Niemniej nie jest to byle jaka jednostka, a flagowa propozycja, więc mocy obliczeniowej z pewnością nie będzie brakować, jeśli tylko oprogramowanie nie wprowadza żadnych blokad. Do tego dochodzi całkiem interesujący wyświetlacz, czyli najważniejsze aspekty dla tabletu zapowiadają się zdecydowanie ponadprzeciętnie. Czy czegoś brakuje? Przede wszystkim odmiany z obsługą karty SIM i czytnika linii papilarnych.

Budowa i jakość wykonania

Huawei MatePad 11 recenzja test

Huawei MatePad 11 nie wyróżnia się swoim wykonaniem względem rodzeństwa. Firma wciąż stawia na tę samą konstrukcję, która bazuje na aluminiowej bazie ze szklanym frontem. Tym sposobem niech Was nie zdziwi podobieństwo między innymi do testowanego przez nas MatePada 10.4 (2021). Całość zachowuje odpowiednią sztywność i jest dobrze spasowana, więc w codziennym użytkowaniu sprzęt sprawia wrażenie solidnego. Wykończenie także jest w porządku. Co prawda można dojrzeć zabrudzenia po dłuższym czasie użytkowania, ale dopiero pod odpowiednim kątem. Nie ma też większych problemów z ich usunięciem.

Front jest w pełni symetryczny. Odpowiednio cienkie ramki pozwalają wygodnie korzystać z MatePada 11. Na nich znajdziemy wyłącznie dwa elementy. Podstawową matrycę do selfie, która sprawdza się w wideo rozmowach, aczkolwiek zdjęć nią zrobionych najprawdopodobniej nie będziecie chcieli wrzucać na Instagrama. Za to obok pojawia się dioda powiadomień, która jest już swego rodzaju ewenementem w urządzeniach mobilnych.

Z tyłu ujrzymy podstawowe oznaczenia i wystający aparat. Ciężko ocenić, czy sztucznie zwiększony garb ma jakiś większy sens, bo na pewno nie wpływa pozytywnie na ergonomię. Wraz z pojedynczą matrycą Huawei wysunął diodę doświetlającą i dodatkowy mikrofon. Na szczęście odpowiednio duża powierzchnia sprawia, że wyspa nie jest nadmiernie uciążliwa podczas codziennej pracy.

Kilka słów na temat aparatu

Huawei MatePad 11 recenzja test

Główny aparat Huawei MatePad 11 jest dosyć przeciętny. Siłą rzeczy nie jest to sprzęt do fotografii lub nagrywania filmów, więc uznajmy, że przyda się w momencie, gdy musimy szybko coś uwiecznić, a nie mamy przy sobie żadnego telefonu.

Rewelacyjne głośniki na krawędziach

Krawędzie Huawei MatePad 11 zostały dobrze wygospodarowane, bo znajdziemy na nich:

  • lewa strona – 2 głośniki multimedialne, klawisz blokady
  • prawa strona – 2 głośniki multimedialne, złącze USB-C
  • góra – 3 mikrofony, klawisze od regulacji natężenia dźwięku
  • dół – tacka na kartę MicroSD

Na szczególną uwagę zasługują głośniki. Oznaczenie Harman/Kardon nie pojawia się w MatePadzie 11 bez powodu. Ten tablet naprawdę gra dobrze i tyczy się to zarówno maksymalnego natężenia, jak i ogólnej jakości dźwięku. Bez problemu doszukamy się niskich tonów i w sumie nawet oglądanie filmów bez słuchawek może być przyjemne.

Nie zabrakło etui z klawiaturą i stylusa M Pencil

Dodatkowe akcesoria, które otrzymałem razem z MatePadem 11, znacząco podnoszą możliwości tego tabletu. Zacznijmy od etui, które jednocześnie skrywa w sobie fizyczną klawiaturę. Wykonanie z pogranicza tworzywa sztucznego, materiału i gumy dobrze przylega do urządzenia, trzymając się go z pomocą magnesu. W ten sposób niwelowany jest także garb aparatu. Komunikacja z tabletem jest błyskawiczna i odbywa się z pomocą modułu Bluetooth, podczas gdy ładowanie jest indukcyjne. Kąt pochylenia możemy ustawić w ramach dwóch pozycji (55 lub 65 stopni).

Klawiatura sama w sobie jest zaskakująco wygodna. Po przyzwyczajeniu się do nieco mniejszych klawiszy docenimy czytelne odstępy pomiędzy nimi i bardzo dobrze wyczuwalny ich skok. Nie miałem najmniejszego problemu, aby część tekstów w ostatnim miesiącu przygotowywać właśnie na MatePadzie 11. Przy tym nie czułem, abym tracił dużo czasu względem klawiatury pełnowymiarowego laptopa.

Stylus M-Pencil to zaawansowane akcesorium. Nie jest to zwykły rysik dostosowany do pojemnościowych paneli dotykowych. Został on wyposażony w moduł Bluetooth, więc też wymaga ładowania. To odbywa się poprzez przyłożenie akcesorium do górnej krawędzi, gdzie magnes odpowiednio mocno je utrzyma. Niemniej nie trzeba tego często robić, bo pełne naładowania wystarcza na około 10 godzin pracy, a według Huawei 30 sekund regeneracji przekłada się na 10 minut użytkowania. Użyteczność płynąca z takiego rozwiązania sprowadza się między innymi do obsługi gestów na panelu dotykowym i zwiększenia precyzji wprowadzania informacji. Szczególnie to ostatnie ma kluczowe znaczenie w połączeniu z komputerami z Windowsem, o czym jeszcze będę wspominał. Siłą rzeczy końcówki są wymienne i jedną, dodatkową znajdziemy już w pudełku z M-Pencil.

Oba akcesoria łączy prostota konfiguracji — tablet sam je wykrywał i w błyskawiczny sposób parował się z nimi. W ustawieniach znajdziemy dodatkowe opcje do dostosowania, w tym aktualizację oprogramowania, aczkolwiek o tym dowiecie się więcej przy okazji omawiania HarmonyOS.

Mysz do tabletu? Czemu nie!

Wisienką na torcie jest uniwersalna mysz bezprzewodowa, która mimo wszystko bardzo dobrze komponuje się z powyższym zestawem. Przede wszystkim jest kompaktowa i odpowiednio precyzyjna w codziennym użytkowaniu. Siłą rzeczy to wymiary wyznaczają jej klasę, ale trzeba pamiętać, że tak płaska konstrukcja nie jest wygodna na dłuższą metę.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Huawei MatePad 11 recenzja test

Huawei postawił w MatePadzie 11 na wyświetlaczach o proporcjach obrazu 16:10, czyli u podstaw jest więcej niż dobrze. Dodatkowa linia pikseli zwiększa możliwości wielozadaniowości. Pierwsze uruchomienie robi bardzo dobre wrażenie, gdyż firmie udało się mnie oszukać, bo uznałem, że mam do czynienia z panelem OLED. Niemniej jest to oczywiście LCD, ale czerń nie jest szara, choć oczywiście widać podświetlenie w ciemnych sceneriach. Wysoka rozdzielczość, bardzo dobre barwy i odpowiednia jasność dobrze wpasowują się w klasę tabletu. Wisienką na torcie jest podniesiona częstotliwość obrazu do 120 Hz, którą w głównej mierze zauważymy podczas przeglądania interfejsu. W przypadku gier wychodzi pół na pół — część faktycznie wykorzystywała większą liczbę klatek na sekundę, część blokowała się w standardowych 60.

Akumulator — czas pracy i ładowania

Huawei MatePad 11 recenzja test

MatePad 11 jest z gatunku cienkich tabletów, więc pojemność akumulatora nie jest rewolucyjnie duża. Niemniej 7250 mAh w połączeniu z blisko 11-calowym ekranem jest akceptowalną wartością. Taki zestaw pozwala na bezproblemową, 2-dniową pracę bez większych wyrzeczeń. Zainteresowani czasem włączonego wyświetlacza, powinni przygotować się na:

  • ponad 10 godzin spokojnej pracy (przeglądanie Sieci, social mediów, oglądanie filmów, proste gry)
  • około 5 godzin pracy na pełnych obrotach.

Huawei do ładowania wybrał szybką technologię sprzed paru lat, co oczywiście w obliczu tego, jak często musimy ładować MatePada 11, nie jest niczym strasznym. Ostatecznie tablet musi spędzić około 2,5 godziny pod ładowarką, aby w pełni zregenerować swój akumulator.

Oprogramowanie i wydajność

Huawei MatePad 11 recenzja test

Oto jest HarmonyOS, czyli system, który oczywiście czerpie garściami z Androida i EMUI, ale można odczuć powiew świeżości. Huawei przygotował odpowiednio dużo dodatków, które mają nam pokazać, że warto zapoznać się z ich systemem. Naturalnie w gruncie rzeczy mamy do czynienia z odpowiednio zmodyfikowanym Androidem 10, więc nie ma obaw o aplikacje. Ok, nie ma obaw o aplikacje, ale pod warunkiem, że nie korzystają one z Usług Google. Na pierwszy ogień idzie AppGallery, które może początkowo odstraszyć powitalną reklamą. Jednak dalej okazuje się, że zasób aplikacji jest coraz bardziej pokaźny. W ciągu względnie krótkiego czasu firmie udało się przyciągnąć wielu kluczowych wydawców. Niemniej jeśli czegoś brakuje w AppGallery, to zaglądamy to Petal Search, czyli wyszukiwarki wszystkiego od Huawei. W tym także gier i programów. Pozwala nam ona w szybki sposób instalować aplikacje ze sprawdzonych źródeł, więc ogólnie nie czułem poważnych braków. Co z brakującymi aplikacjami od Google? Do tego tematu należy podejść w kontekście tabletu-komputera, czyli wykorzystać przeglądarkę i korzystać z takich odsłon Dokumentów i Arkuszy Google oraz innych narzędzi. Siłą rzeczy do nawigacji możemy wybrać Petal Maps (na bazie TomToma), a Gmaila obsługiwać ze standardowego klienta pocztowego. Coś, czego jeszcze ewidentnie brakuje, to wsparcia dla Netflixa w wyższej rozdzielczości.

[Aktualizacja] Najnowsza aktualizacja systemu i aplikacji Netflixa pozwala odtwarzać materiały w wyższej rozdzielczości.

Usług Google wciąż nie ma, ale Huawei robi wszystko, aby przestać za nimi tęsknić

Jak sprawdza się samo HarmonyOS podczas codziennego użytkowania? Zmiany względem ostatniej wersji EMUI wyraźnie poprawiają ergonomię. Charakterystyczny dock z aplikacjami na pulpicie pozwala w szybki sposób dostać się do skrótów i ostatnio uruchamianych tytułów. Oczywiście nie jest to niespotykane wcześniej rozwiązanie, ale nie można oddać mu, że jest po prostu wygodne. Podobnie wypada nowy panel sterowania czy też skróty przy ikonach, które mogą rozwijać się w widżety. Do tego to tablet, więc współpraca z wieloma aplikacjami jednocześnie jest dostępna i nie sprawia żadnego problemu. Czymś specjalnym jest rozbudowana komunikacja z laptopami z Windowsem, gdzie tablet może robić za dodatkowy, bezprzewodowy ekran. Ta opcja świetnie sprawdza się w połączeniu z M-Pencil. Niemniej kompletnie nie mogłem znaleźć funkcji znanej wcześniej jako EMUI Desktop. MatePad 11 po prostu nie ma specjalnego trybu desktopowego, co dosyć zaskakuje, bo było to bardzo użyteczne rozwiązanie. Za to jest współpraca w ramach Super Device, czyli pokazanie prostoty ekosystemu Huawei, która w łatwy sposób łączy kompatybilne urządzenia.

Wydajność i benchmarki

Ok, skoro system poznaliśmy od strony funkcjonalności, to dowiedzmy się, czy Huawei poradził sobie z układem Qualcomma. Jak możecie się domyślać, MatePad 11 to bardzo wydajny tablet. Firma dobrze wykorzystuje moc obliczeniową zeszłorocznej, flagowej jednostki Amerykanów i to czuć. Ewidentnie ten ruch można uznać za udany, gdyż to lepsze rozwiązanie aniżeli wybór tegorocznego procesora, ale z niższej półki. O wydajność po prostu nie musimy się martwić. Nawet wielozadaniowość wypada całkiem dobrze jak na sprzęt z 6 GB RAM. Nie ma problemów z utrzymaniem w tle dużych aplikacji i szybkiego przełączania się pomiędzy nimi.

Huawei MatePad 11 – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja Huawei MatePad 11 – podsumowanie

Huawei MatePad 11 recenzja test

Witaj HarmonyOS, czyli systemie, przed którym jeszcze długa droga pełna różnorakich prób i przede wszystkim walki o klienta. Na pewno nie będzie to prosta ścieżka, ale światełko w tunelu staje się coraz większe. Oprogramowanie, mimo że w dużej mierze jest przearanżowanym Androidem, jest też dopracowane i pozwala docenić wiele ciekawych rozwiązań. Sam MatePad 11 także jest dobrym przykładem sprzętu, który w gruncie rzeczy nie skrywa żadnej, dużej wady. Za to może pochwalić się rewelacyjnymi głośnikami i dobrym wyświetlaczem.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje