Huawei MateView GT recenzja test

[Recenzja] Huawei MateView GT — czas pokazać się graczom

Łukasz Pająk Recenzje 2021-08-04

Kolejny dzień premier Huawei w Polsce obfitował pojawieniem się między innymi pierwszego urządzenia mobilnego firmy z HarmonyOS na pokładzie. Jest nim oczywiście MatePad 11, którego test już na Was czeka. Kolejną nowością z nieco bardziej zaawansowanym systemem operacyjnym jest monitor Huawei MateView i w tym wypadku także recenzja została już opublikowana. Jednak to oczywiście jeszcze nie wszystko, bo następną premierą jest drugi monitor, ale tym razem z przeznaczeniem dla graczy. To tytułowy Huawei MateView GT, którego recenzja pokaże Wam, jak producent podszedł do teoretycznie nowego dla siebie tematu. Serdecznie zapraszam do lektury.

Zalety

  • Odwzorowanie kolorów wraz z pokryciem palety sRGB i DCI-P3 stoją na wysokim poziomie — zdecydowanie ponadprzeciętna jakość obrazu
  • Świetna budowa — prosta, sztywna i stabilna konstrukcja dobrze odnajdzie się w większości pomieszczeń
  • Wysoka częstotliwość odświeżania obrazu i zakrzywienie 1500R dają o sobie znać
  • Zaskakująco dobra jakość dźwięku

Wady

  • Ograniczona liczba złączy (USB-C nie nadaje się do zasilania)
  • Wysoki czas reakcji nie przypadnie do gustu zaawansowanym graczom (tytułów multiplayer)
  • Tryb HDR niewiele zmienia w obrazie
  • Brak prostej opcji porządkowania kabli

Recenzja Huawei MateView GT w trzech zdaniach podsumowania

Huawei stworzył udany monitor dla graczy, choć niekoniecznie dla profesjonalistów lub po prostu z większymi aspiracjami, którzy mogą cierpieć z powodu dosyć wysokiego czasu reakcji. Wraz z ograniczonym trybem HDR to jedyne bardziej istotne wady, które można przypiąć MateView GT. Ogólnie ten sprzęt docenimy za świetną konstrukcję, w której znalazły się jeszcze lepsze podzespoły, jeśli chodzi o jakość obrazu, ale o dziwo też dźwięku.

  • Zestaw 9
  • Budowa 8
  • Wrażenia z użytkowania 8
  • Jakość obrazu 8

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Huawei MateView GT

Huawei MateView GT recenzja test

Pudło z MateView GT zostało świetnie opisane, więc nie powinniście martwić się o rozkładanie sprzętu. Huawei zadbał, aby cały proces można było bez problemu wykonać w pojedynkę. Wystarczy tylko czytać rysunki, bo cała reszta wraz z ochraniaczami została odpowiednio przygotowana. Jednak o montażu nieco więcej w kolejnej kategorii, bo oprócz monitora (i karty gwarancyjnej) w kartonie znajdziemy jeszcze zestaw okablowania w osobnym opakowaniu. Firma dostarcza dosyć kompaktowy zasilacz o mocy 135 W, ale połyskliwy, więc szybko się brudzi i potencjalnie rysuje. Do tego dołożono kable USB-C – USB-C, USB-C – USB-A oraz DisplayPort. Zabrakło tylko HDMI, aczkolwiek firma nie zaleca tego standardu, bo nie pozwala uzyskać pełnej częstotliwości odświeżania obrazu w natywnej rozdzielczości.

Nie przegap
Zakupy nigdy wcześniej nie były tak proste i wygodne – wystarczy jedna aplikacja
Wygoda_zakupow payback

Sprzęt dla graczy musi być droższy, prawda?

Monitory dla graczy nie należą do najtańszych na rynku, bo muszą cechować się wieloma rozwiązaniami, które najzwyczajniej w świecie nie są powszechnie stosowane. Dlatego cena MateView GT wynosi 2399 złotych, co jak na tę kategorię sprzętu nie jest przesadnie dużo. Naturalnie, jak to Huawei ma w zwyczaju, w ramach przedsprzedaży możemy liczyć na specjalne warunki, które sprowadzają się do niższej ceny, czyli 1999 złotych i smartwatcha Huawei Watch GT 2 Pro za symboliczną złotówkę. Tymczasem specyfikacja techniczna MateView GT prezentuje się następująco:

  • 34-calowy ekran LCD (VA)
    • rozdzielczość: 3440×1440 (21:9, 109 ppi)
    • zakrzywienie: 1500R
    • jasność 350 nitów
    • kontrast: 4000:1
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 165 Hz
    • 10-bitowa paleta barw (1,07 miliardów)
    • gamut: 100% sRGB i 90% DCI-P3 (delta E < 2)
    • HDR
  • złącza:
    • USB-C (zasilanie monitora)
    • USB-C (USB Power Delivery do 10 W, DisplayPort 1.4)
    • 2x HDMI 2.0
    • DisplayPort 1.4
    • gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm
  • głośniki 2x 5 W
  • 2 mikrofony dalekosiężne
  • AMD FreeSync
  • podświetlany pasek (RGB) z panelem dotykowym
  • wsparcie dla uchwytów VESA 100 x 100 mm
  • wymiary:
    • 797 x 260 x 337 mm
    • regulacja wysokości: 110 mm
    • regulacja pochylenia: -5/+20 stopni
  • waga: 7 kg
  • wykonanie: metal i tworzywa sztuczne

Budowa — montaż i jakość wykonania

Huawei MateView GT recenzja test

Zdradziłem już, że montaż jest bajecznie prosty. Najpierw wyjmujemy osobne pudełko z okablowaniem, a później uchwyt. Ten nie stawiamy od razu na blacie, tylko wcześniej wpinamy w niego ekran, który wciąż leży w swoich ochraniaczach w styropianie, co jest zdecydowanie wygodniejsze i szybsze, aniżeli celowanie zakrzywionym panelem w uchwyt. Siłą rzeczy nie potrzebujemy żadnych narzędzi — wszystko odbywa się z użyciem zaczepów i zatrzasków. Następnie podpinamy niezbędne kable i gotowe. Całość zajmuje kilka minut i bez problemu można przeprowadzić cały proces bez dodatkowej pomocy innych osób.

Zakrzywiony panel prezentuje się bardzo dobrze. Oczywiście najbardziej w oczy rzuca się soundbar, który znajduje się w uchwycie, ale o nim jeszcze porozmawiamy. Skupmy się na ekranie i jego krzywiźnie, która jakby nie patrzeć jest ponadprzeciętna. W momencie, gdy na rynku wciąż spotkamy panele 1800R, Huawei stawia na większe zagięcie 1500R, które jest najzwyczajniej w świecie lepsze dla ludzkiego oka. Dobrze też wyglądają ramki. Naturalnie są one po części oszukane, bo sama matryca jest otoczona dodatkową, czarną obwódką, ale ogólnie nie jest źle. Dolna, już faktycznie grubsza listwa pokazuje się z logiem Huawei, pod którym znajdziemy joystick do sterowania sprzętem.

Obudowa ekranu jest wykonana z twardego tworzywa sztucznego, ale dobrze spasowanego i dobrze korespondującego z ogólnym wydźwiękiem MateView GT. Za sprawą tylnej powierzchni jeszcze raz możemy przypomnieć sobie, kto jest producentem tego sprzętu poprzez jeszcze większe logo. Zostawiając uchwyt na dalszy plan, za nim znajdziemy nie tylko system montażowy, ale też specjalne gniazdo, które pozwala korzystać z soundbara i paska świetlnego. Tymczasem za osłoną, która wykorzystuje magnesy, pojawiają się wszystkie złącza. Niestety firma nie przewidziała żadnej możliwości porządkowania okablowania, więc te domyślnie zwisają z otworów.

Huawei MateView GT recenzja test

Od spodu MateView GT skrywa tak naprawdę tylko wspomniany już, 4-kierunkowy joystick, który odpowiada za całościowe sterowanie. Nie mam żadnych uwag co do sposobu jego działania. Krawędzie są także wypełnione otworami wentylacyjnymi.

Uchwyt z szeroką regulacją i zaskakująco dobrym głośnikiem

Przechodząc do uchwytu, ten składa się z dwóch elementów. Pierwszy z nich to wysięgnik, który pozwala na całkiem sporą regulację. Możemy dostosowywać wysokość oraz pochylenie ekranu, co w przypadku panoramicznej i zakrzywionej konstrukcji jest w zupełności wystarczające. Metalowe wykonanie nie budzi żadnych wątpliwości. Stabilność zestawu jest wysoka, a wykończenie odpowiednie do klasy sprzętu.

Drugi element to na pierwszy rzut oka prosty soundbar, ale dający z siebie całkiem sporo. Przede wszystkim jest donośny i oferuje całkiem szeroką scenę. Nie ma problemów z niskimi tonami, choć nie są one priorytetem. Zdecydowanie dominują średnie i wysokie częstotliwości, co w ogólnym rozrachunku pozwala obejrzeć film i sprawdza się w większości gier. Oczywiście pod warunkiem, że nie mamy wygórowanych oczekiwań. Po prostu jak na głośniki, które są na swój sposób zespolone z monitorem, jest nieźle. Ich częścią jest widoczny pasek świetlny, którego animacje możemy dostosowywać z poziomu OSD MateView GT. Do wyboru mamy zarówno formę przejść, jak i kolorystykę. Przy okazji jest to panel dotykowy, z którego pomocą możemy w szybki sposób regulować natężenie dźwięku. Do tego dołóżmy jeszcze mikrofony, które sprawdzają się poprawnie w rozmowach sieciowych.

Wrażenia z użytkowania

Huawei MateView GT recenzja test

Pierwsze uruchomienie, jeszcze bez podłączonego źródła dźwięku, pozwala wybrać wyłącznie, jak ma zachowywać się panel świetlny. To dosyć specyficzne, bo nie jesteśmy w stanie nawet dostosowywać samego OSD na czele z wyborem języka. Swoją drogą firma pamiętała o naszym rodzimym dialekcie.

Po podłączeniu już urządzenia, z którego chcemy przesyłać obraz, pojawia się już całkiem sporo ustawień. Możemy dobierać paletę barw, dostosowywać jasność, kontrast, temperaturę kolorów, ale też dostajemy rozwiązania dla graczy pokroju wyświetlania liczby odtwarzanych klatek, dodatkowy celownik, czy też rozjaśnianie ciemnych scen. Poszczególne funkcje faktycznie dają to, co zapowiadają, choć często nie bez dodatkowych uszczerbków na jakości obrazu. Szczególnie tyczy się to rozjaśniania, na czym cierpi ogólny kontrast.

Niemniej najbardziej zaskoczył mnie fakt, że Huawei MateView GT, oferując złącze USB-C do przesyłania danych i obrazu, nie może służyć jako stacja dokująca. Co prawda przez to gniazdo płynie prąd, ale tak niskiej mocy (10 W), że nie jest w stanie nawet szybko naładować smartfona, nie mówiąc o laptopie. Oczywiście w połączeniu ze sprzętem dla graczy, czyli najczęściej komputerach stacjonarnych, ta kwestia schodzi na bok, gdyż i tak musimy liczyć się z zewnętrznym zasilaniem, ale czuć pewien niedosyt.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Jak ogląda się filmy i gra na MateView GT? Bardzo dobrze. Huawei dobrał udaną matrycę do tego celu, która oferuje więcej niż zadowalające parametry. Podobnie jak z MateView, producent miejscami zbyt pochlebnie podaje parametry. To prawda, że recenzowany monitor nie ma problemów z pokryciem palety barw sRGB, ale DCI-P3 wypełnia w około 84% zamiast deklarowanych 90%. Dla przeciwwagi dołóżmy wysoką dokładność odwzorowania kolorów (delta E) na poziomie 1,4. Zalety wynikające z zakrzywienia ekranu same się narzucają, więc co z graczami? Podniesiona częstotliwość odświeżania obrazu do 165 Hz daje o sobie znać i tu nie ma żadnych problemów, jeśli faktycznie wykorzystamy USB-C lub DisplayPort. Do tego możemy wykorzystać AMD FreeSync, ale bez NVIDIA G-Sync.

Gorzej jest z czasem reakcji, który domorosłym graczom być może nie będzie przeszkadzał, ale tym wyżej aspirującym już na pewno. Wynik 4 ms pozostawia MateView GT wyraźnie w tyle względem konkurencji z panelami z czasem reakcji wynoszącym 1 ms. Naturalnie wysokie opóźnienie jest szczególnie odczuwalne w tytułach multiplayer.

Na koniec zostawiłem temat jasności i powiązany z tym parametrem tryb HDR. Bazowe 350 nitów w połączeniu z matową matrycą są w pełni wystarczające w domowych zastosowaniach, ale domyślnie panel rozkręca się do 200 nitów, oferując kontrast na poziomie 5100:1. Uruchamiając materiały w HDR, podbijana jest właśnie jasność z małym bonusem, bo do niecałych 400 nitów. Jednak kontrast zmienia się nieznacznie, wręcz spadając do 5000:1. Próżno szukać specjalnych funkcji wygaszających do tworzenia głębokiej czerni. Niemniej ta barwa jest akceptowalna i nie ujawnia problemów z wyciekiem podświetlenia. To jest równomierne na całej powierzchni.

Recenzja Huawei MateView GT — podsumowanie

Huawei MateView GT recenzja test

Ostatecznie Huawei MateView GT oceniam jako bardzo ciekawy monitor dla graczy z pogranicza tych domorosłych i profesjonalnych. Ta ostatnia grupa nie będzie zadowolona z wysokiego czasu reakcji panelu lub braku wsparcia dla G-Sync. Fani filmów mogą czuć się niezadowoleni przeciętnym trybem HDR, ale ogólnie to wszystkie, kluczowe problemy recenzowanego sprzętu. Ok, szanujący spójność biurka i porządek będą musieli poradzić sobie z uporządkowaniem okablowania we własnym zakresie. Tylko to już naprawdę komplet niedogodności, z którymi trzeba się liczyć. W zamian otrzymujemy bardzo dobrze skalibrowany monitor, który jeszcze może pochwalić się dobrymi głośnikami i ogólnie ciekawą budową. To wszystko we względnie niewygórowanej cenie, więc ostatecznie chętni na monitor dla graczy od Huawei powinni się znaleźć.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje