[Pierwsze wrażenia] OnePlus 6 – w końcu się doczekałem!

Łukasz Pająk Recenzje 2018-05-29

Priorytet czy darmowa, standardowa dostawa? Z racji, że chciałem jak najszybciej przedstawić Wam swoje wrażenia z użytkowania OnePlus 6 to zdecydowałem się na tę pierwszą opcję. To był błąd. Równolegle swój egzemplarz zamówił znajomy, któremu się nie spieszyło. Rezultat? Ja czekałem tydzień na dostawę, a on dostał po kilku dniach. To moje pierwsze wrażenie po premierze tego smartfona. Jednak zgodnie z zapowiedzią, OnePlus 5 idzie w odstawkę, a na pierwszy plan wchodzi OnePlus 6.

Odbierając telefon od kuriera DHL w duchu powiedziałem tylko „nareszcie…” i po odbiorze paczki od razu wziąłem się do konfiguracji, ale już pudełko mnie zaskoczyło. Dotychczas OnePlus chował w nim makulaturę, kluczyk na tackę z kartami SIM oraz modułową ładowarkę (Dash Charge). Tym razem pojawiła się dla mnie niespodzianka – wraz z papierowymi książeczkami zmieściło się gumowe etui, które zaczęto dodawać wraz z pojawieniem się OnePlus 5T. Z racji, że wybrałem wersję Mirror Black to coś czuję, że będę zmuszony przekonać się do ochrony swojego smartfona. Czemu taka wersja? Midnight Black był ostatnio, więc czas na zmiany.

oneplus 6 mirror black

Pierwsze dotknięcie połyskliwej obudowy i szok – nie ma żadnych odcisków palców pod żadnym kątem. Jednak po pełnej konfiguracji, czyli około 30 minutach już zaczęły się pojawiać zabrudzenia. Wciąż nie rzucają się drastycznie w oczy, ale jednak są. Mimo wszystko wystarczy delikatnie przetrzeć telefon i wszystko wraca do czystej normy.

OnePlus 6

Notch… Tego się najbardziej obawiałem i pierwsze wrażenia nie są najlepsze. Jeśli nie podobają Wam się wycięcia w wyświetlaczu, to ten smartfon z pewnością Was do nich nie zachęci. Jednak można je ukryć w systemie i całość zaczyna nabierać sensu. Technologia OLED ma to do siebie, że czerń jest głęboka. Białe znaczniki powiadomień i stanu smartfona idealnie się wtedy wpasowują w górną „ramkę”. W ostrym słońcu widać, że to ekran, ale w pomieszczeniach notch nie odcina się nadmiernie.

Z kolei bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie aparat. Co prawda obcowałem z nim kilka minut, więc ciężko jakkolwiek wydać jednoznaczną opinię, ale wyraźnie poprawiono tryb portretowy – rozmazywanie tła i tworzenie kształtów na świetle działa zaskakująco poprawnie.

Oxygen OS, czyli autorska nakładka OnePlus nie zmieniła się aż nadto w stosunku do poprzedników. Siłą rzeczy pojawiła się obsługa notcha i to chyba jedyna nowość w stosunku do tego, co dostępne jest dla użytkowników OnePlus 5T. Mimo wszystko na początku musiałem zaktualizować telefon, co okazało się ujawnieniem świetnego systemu bezobsługowych instalacji. Co to oznacza? Nowe oprogramowanie po pobraniu nie wymagana ponownego uruchomienia urządzenia w celu instalacji. Ta odbywa się równolegle, a gdy się skończy, to wtedy wystarczy zrestartować smartfona, co zajmuje kilkanaście sekund.

Zobacz też: Jak będzie wyglądać LG V35 ThinQ?

Na koniec tradycyjnie jestem ciekawy, co Wy chcielibyście się dowiedzieć o tym smartfonie.





x