[Recenzja] Smartfon do 500 zł? Koniecznie rozważ Neffosa C7

mm Kacper Kościański Recenzje 2018-05-14

Dzięki uprzejmości firmy TP-Link do testów otrzymałem Neffosa C7, czyli smartfon, który kosztuje zaledwie 500 zł. Na samym początku byłem dość sceptycznie nastawiony do urządzeń z procesorami MediaTeka, ale po dwóch tygodniach spędzonych z tym telefonem mogę szczerze powiedzieć, że nie ma się czego bać (przynajmniej w tej półce cenowej).

Przez cały ten czas Neffos C7 był moim głównym urządzeniem do komunikacji z resztą świata, bo mój Galaxy S8 trafił pod nóż w celu wymiany ekranu. Muszę przyznać, że wbrew pozorom, nie był to czas pełen irytacji. Bez przedłużania – zapraszam do recenzji.

Zestaw

Neffos C7 pudełko opakowanie

Opakowanie zawierające smartfon i akcesoria zupełnie niczym się nie wyróżnia. Tektura jest dość cienka, ale zarazem wytrzymała. Wewnątrz pudełka, prócz samego smartfona, znajdziemy oczywiście ładowarkę, wszelkie instrukcje i kluczyk do wyjmowania karty SIM. Zabrakło niestety słuchawek, ale w tej półce cenowej jestem w stanie to zrozumieć.

Budowa

Neffos C7 został wykonany w głównej mierze z plastiku, który swoim wyglądem udanie imituje metal. Ekran urządzenia jest pokryty szkłem 2,5D, które jest całkiem przyjemnie zaoblone. Niestety z uwagi na ekran w formacie 16:9 smartfon dość kiepsko leży w dłoni, bo jest po prostu za szeroki, więc nie można tu mówić o pewnym chwycie jak w przypadku urządzeń z ekranami 18:9. Przez cały okres trwania testów za każdym razem kiedy próbowałem go podnieść, obawiałem się, że zaraz mi się wyślizgnie.

Na frontowej części urządzenia mamy całkiem spory ekran oraz przyciski funkcyjne w dolnej jego części. Z tyłu z kolei znajduje się czytnik linii papilarnych, dioda doświetlająca oraz aparat, który lekko wystaje poza obudowę. Niestety, sam czytnik linii papilarnych jest mało skuteczny – większość czasu odblokowywałem smartfon za pomocą kodu PIN.

Na bocznych ramkach znajdują się przyciski zwiększania i zmniejszania głośności, a także przycisk power umożliwiający m.in. włączenie smartfona. Wyjście słuchawkowe znajduje się u góry, a port ładowania naturalnie na dole. Same przyciski są dobrze spasowane i poprawnie wykonane. Kolor to tylko i wyłącznie kwestia gustu, ale mój szary egzemplarz bardzo mi się spodobał.

Specyfikacja techniczna

TP-Link Neffos C7 demonem prędkości nie jest, ale w swojej półce cenowej naprawdę daje radę. Jego pełna specyfikacja prezentuje się następująco:

  • 5,5 calowy ekran IPS, 720×1280 px (267 PPI)
  • procesor MediaTek MT 6750
  • 2 GB RAM
  • 16 GB pamięci wbudowanej (+ microSD do 128 GB)
  • Aparaty:
    • przód: 5 Mpix
    • tył 13 Mpix
  • Bateria 3060 mAh
  • Czytnik linii papilarnych, kompas, żyroskop, akcelerometr, czujnik oświetlenia, czujnik zbliżeniowy
  • Android Nougat 7.0 z nakładką NFUI 7.0
  • wymiary: 154,5 x 76,96 x 7,85
  • waga: ok. 157 g

W cenie niecałych 500 zł powyższa specyfikacja wygląda imponująco, jednak szkoda, że firma nie pokusiła się o dodanie modułu NFC, który dla wielu osób z pewnością jest jednym z czynników podejmujących decyzję o zakupie danego urządzenia.

Wyświetlacz

…to duża wada Neffosa C7. Kolory są zimne, wyblakłe i pozbawione życia, ale powyższe zdjęcia tego nie oddają. W ostrym słońcu ekran staje się niemal nieczytelny. Z kolei w nocy wyświetlacz nie razi w oczy i przyjemnie się na nim czyta, ale do przeglądania zdjęć czy kolorowych obrazków, zdecydowanie odradzam.

Akumulator

W tej kwestii jest bardzo dobrze. C7 mimo pozornie niedużej baterii, bez problemu wytrzyma do dwóch dni bez ładowania przy umiarkowanym użytkowaniu. W moim przypadku, używając go niemal nieustannie, smartfon spokojnie wytrzymywał cały dzień bez ładowania, co uważam za świetny wynik. Dla porównania, mój Galaxy S8 przy takiej samej intensywności użytkowania woła o ładowarkę po niecałych 4 godzinach.

Naładowanie smartfona do pełna zajmuje niestety trochę czasu, bo ponad 2,5 godziny. Telefon nie obsługuje technologii szybkiego ładowania, więc nie da się tego czasu w żaden sposób skrócić.

Aparat

Aplikacja aparatu jest tutaj niezwykle prosta i minimalistyczna. Do wyboru mamy kilka opcji, które możecie zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że w Neffosie C7 każdy bez większego problemu okiełzna wspomnianą aplikację.

Sporym zaskoczeniem w Neffosie C7 jest jakość zdjęć, która jak na tę półkę cenową stoi na bardzo wysokim poziomie, ale tylko w przypadku zdjęć wykonanych w dobrym oświetleniu. Większość zdjęć ma dobre odwzorowanie kolorów i całkiem wysoką szczegółowość, jednak na samych plusach się nie kończy. Aparat bardzo często ma problem ze złapaniem ostrości, i czasami trzeba się naprawdę natrudzić, by wykonać poprawnie wyostrzone zdjęcie. Nie podoba mi się także zakres tonalny – bardzo łatwo prześwietlić zdjęcie, jeśli gdzieś w tle znajduje się zbyt mocne światło.

Zdjęcia nocne cechują się kiepską szczegółowością i widocznym szumem. „Selfie” z przedniej kamerki wychodzą zadziwiająco dobrze, lecz ponownie – tylko w dobrym świetle.

Jakość rozmów

Nie mógłbym o tym nie wspomnieć, bo jakość rozmów w tytułowym smartfonie jest FATALNA, szczególnie dla osoby po drugiej stronie słuchawki – szumy był wszechobecne, a dźwięk zbyt cichy, i to wcale nie dlatego, że mówiłem za cicho. Dla użytkownika tego smartfona pod względem jakości rozmów także jest kiepsko, bo drugą osobę słychać za cicho. Jakość rozmów to zdecydowanie największa wada Neffosa C7.

Oprogramowanie i wydajność

Urządzenie działa pod kontrolą Androida Nougat 7.0 z NFUI, czyli autorską nakładką TP-Link, którą zna mało kto, bo umówmy się – smartfony tej firmy nie są zbyt popularne. Osobiście NFUI bardzo przypadło mi do gustu, bo nie jest zbyt przeładowane niepotrzebnymi funkcjami, a także jest mu bardzo blisko do czystego Androida. Niewiele tu opcji, które się wyróżniają, jednak mi szczególnie spodobała mi się możliwość ustawienia własnej wiadomości na zablokowanym ekranie. Fajny, drobny bajer.

W kwestii wydajności jest naprawdę dobrze. Smartfon przez większość czasu działa bardzo płynnie, lecz czasami (bardzo rzadko) zdarza mu się zwolnić. Z moich spostrzeżeń wynika, że Neffos C7 wydajnością wygrywa ze swoim największym konkurentem, czyli Redmi 5A od Xiaomi. Tego drugiego posiada moja dziewczyna, więc miałem dobre porównanie, które tylko potwierdza, że w tańszych smartfonach nie ma sensu unikać procesorów MediaTeka tylko dlatego, że nie jest to Snapdragon.

Podsumowanie

TP-Link Neffos C7 to bardzo udany smartfon, lecz niestety nie pozbawiony wad. Największe z nich to oczywiście fatalna jakość rozmów i kiepski wyświetlacz, ale myślę, że jego plusy przeważają nad wadami. Za cenę niecałych 500 zł otrzymujemy naprawdę dobrze wykonane i wydajne urządzenie z ponadprzeciętnym w swojej klasie aparatem oraz świetną baterią. Uważam, że jest to bardzo dobra alternatywa dla konkurencyjnych smartfonów w tej cenie – m.in. Redmi 5A.

Propozycję od TP-Link na tle konkurencji wyróżnia jeszcze jeden aspekt, a mianowicie czytnik linii papilarnych, który w tej cenie jest raczej rzadkością. Co prawda nie jest on zbyt dokładny, ale jest. Zatem jeśli masz bardzo ograniczony budżet, to Neffos C7 będzie bardzo dobrym wyborem, o ile przymkniesz oko na wszystkie jego wady.



  • skazi B

    Słaba to alternatywa dla Redmi Note 5A/Redmi 5A, które z polskiej dystrybucji można kupić na promocji za te 330-350zł. Do tego ta fatalna jakość rozmów też nie zachęca do zakupu, jakby nie było to ciągle telefon.

  • Krzysztof Dymerski

    Wszystkie wady dało by się przeboleć, bo ogranicznikiem jest niska cena, ale nie słabą jakość rozmów. To przecież podstawa każdego smartfona.

  • mindla

    Mediatek omijam szerokim łukiem tak
    samo jak AMD w laptopach.
    Do tego ma słabą jakość rozmów a to podstawowa funkcja telefonu.
    Czyli nie ma się czym zachwycać
    Skoro xiaomi nie zrobi telefonu za 5 setek
    z takimi parametrami to i inni też nie.