[Recenzja] Honor View 10 – najbardziej niedoceniony smartfon?

Łukasz Pająk Polecane 2018-05-11

Honor to taki uczeń Huawei, który bardzo pragnie go przerosnąć. Najprawdopodobniej nigdy to się nie uda z wiadomych względów, ale to nie oznacza, że nie warto zwracać uwagę na osobną markę lidera polskiego rynku. Wręcz przeciwnie. Tam, gdzie Huawei nie może, to Honora pośle. Oznacza to zestaw interesujących urządzeń, które nie powstydzą się gorszymi rozwiązaniami, ale przy okazji będą też tańsze. Cena to słowo klucz, które niesie ze sobą pewne ustępstwa, ale często też odpowiednie dodatki. W przypadku recenzowanego dzisiaj View 10, idealnym odpowiednikiem wydaje się seria Mate 10 od Huawei. Propozycja Honora idealnie ją uzupełnia – szczególnie w Polsce, gdzie nie ujrzymy zwykłego Mate 10, bez żadnych dopisków. W takim razie zapraszam Was do recenzji modelu, który przeszedł w styczniu bokiem, a szkoda.

Zestaw

Tradycyjne pudełko, choć w ciekawym kolorze i o interesującej fakturze – tak najprościej ocenić opakowanie, w którym otrzymujemy smartfona. Wewnątrz bardzo popularne rozłożenie – na samym wierzchu smartfon, niżej karton z makulaturą i kluczem do kart SIM oraz pamięci, a na samym dnie akcesoria. Jednak we wspomnianym kartonie znalazło się nietypowy dla wielu firm dodatek – etui. W kwestii tradycyjnych elementów – minimalnie ponadprzeciętne słuchawki douszne, kabel USB-C oraz ładowarka (5 V, 4,5 A).

Samo etui jest przezroczyste i gumowe, co pozytywnie wpływa na chwyt. Gorzej z jego utrzymaniem w czystości. Każdy paproch czy zabrudzenie jest bardzo widoczne, a jeszcze trudniej jest się ich pozbyć. Mimo wszystko nie jest to dodatek na siłę, bo jego wykonanie i dopasowanie stoi na najwyższym poziomie.

Budowa

Honor View 10 to przede wszystkim smartfon dla antyfanów szklanych modeli. Ten telefon to przede wszystkim aluminium i – siłą rzeczy – tylko na froncie ujrzymy tłukący się materiał. Urządzenie dobrze leży w dłoni, choć krawędzie mogłyby zostać lepiej wyprofilowane – na dłuższą metę ciężko użytkować go jedną dłonią. Jest to możliwe, ale wymaga przyzwyczajenia. Przyciski zostały umieszczone na odpowiednim poziomie, choć ich skok mógłby być lepiej wyczuwalny. Za to bez problemu je rozróżnimy – klawisz blokad ma inną fakturę. Czy można na coś naprawdę narzekać? Tak – wystające aparaty. Dobrze i ciekawie wyglądają, ale są też bardzo wyczuwalne – negatywnie – w kieszeni i obawiam się o wytrzymałość lakieru na obramówkach.

Przód to wspomniana tafla szkła, pod którą kryje się stosunkowo duży wyświetlacz, ale też czytnik linii papilarnych. W dobie „bezramkowych” propozycji to bardzo miłe uczucie, gdy nie trzeba sięgać palcem na tylną powierzchnię. Ten znalazł się pod ekranem, a nad nim ulokowano podstawowe czujniki, dobry głośnik do rozmów, diodę powiadomień i ciemny, ale ponadprzeciętny jakościowo aparat.

Z tyłu przede wszystkim rzucają się w oczy dwa, wystające aparaty. Towarzyszy im dioda doświetlająca i to tak naprawdę wszystko na tej powierzchni. Oczywiście nie mogło zabraknąć różnorakich oznaczeń.

Na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra: dodatkowy mikrofon, port podczerwieni
  • dół: dobry głośnik, gniazdo USB-C, główny mikrofon
  • prawa strona: przyciski fizyczne
  • lewa strona: tacka na karty SIM i pamięci

View 10 to bardzo dobrze wykonany, acz nie najlepiej przemyślany smartfon. Wystające aparaty dodają uroku, ale w żaden sposób nie są praktyczne. Cieszy pojawienie się z przodu czytnika linii papilarnych, który obsługuje gesty – jest w stanie zastąpić przyciski nawigacyjne, ale trzeba się do tego przyzwyczaić. Znajomi podkreślali też charakterystyczny kolor, który zależnie od natężenia światła nabierał intensywności.

Specyfikacja techniczna

Honor View 10 w momencie premiery był najlepszym smartfonem firmy. Dzisiaj wciąż może pochwalić się interesującymi danymi technicznymi:

  • 5,99-calowy wyświetlacz FullHD+ LTPS IPS LCD (2160×1080, 78,6% wypełnienia frontu, 403 ppi)
  • układ HiSilicon Kirin 970
  • GPU: Mali-G72 MP12
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 256 GB)
  • aparaty:
    • przód: 13 MPx (f/2.0)
    • tył: 16 MPx (f/1.8) + 20 MPx (monochromatyczny)
  • akumulator o pojemności 3750 mAh
  • NFC, USB-C (2.0), szybkie ładowanie (22,5 W), czytnik linii papilarnych, Dual SIM (standby, zamiast karty pamięci), port podczerwieni
  • Android 8.0 Oreo (EMUI 8.0)
  • wymiary: 157 x 75 x 7 mm
  • waga: 172 g

Bardzo wydajny układ, ciekawe zestawienie aparatów oraz dużo pamięci z pojemnym akumulatorem. W stosunku do wspomnianych wcześniej Mate 10, a dokładniej Mate 10 Pro cieszy pojawienie się gniazda słuchawkowego, ale szkoda, że firma nie podjęła się zdobycia certyfikatu IP68 (wodoszczelność).

Wyświetlacz

W dobie proporcji innych, niż 16:9, wyświetlacze LCD mają trudne zadanie, aby uznać je za dobry wybór. W przypadku View 10 sytuacja wygląda następująco – ekran jest w pełni poprawny, ale potrafi drażnić szarymi paskami. Reprezentacja kolorów jest chłodna, ale bliska naturalności. Jasność stoi na dobrym poziomie. W ostrym słońcu nie miałem większych problemów z odczytaniem poszczególnych informacji, a w nocy wyświetlacz nie razi oczu.

Akumulator

Huawei chwalone jest za świetne akumulatory we flagowych propozycjach – szczególnie w Mate 10 Pro i P20 Pro. Jednak nie da się ukryć, że duże znaczenie ma też oprogramowanie. To w przypadku Honora jest identyczne, a ogniwo wciąż spore. Czy to zwiastuje dobre wyniki na co dzień? Pośrednio. Spodziewałem się czegoś więcej, ale nie da się ukryć, że View 10 jest ponadprzeciętny, jeśli chodzi o czas działania na jednym ładowaniu. Bez problemu wytrzyma on cały dzień w spokojnym trybie użytkowania – social media, YouTube, Chrome i kilka rozmów telefonicznych. Smartfon zacznie prosić o podłączenie do ładowarki po około 6,5 godzinie włączonego wyświetlacza. W przypadku pracy na pełnych obrotach czas ten się skraca do niecałych 4 godzin. W zamian regeneracja jest niesamowicie szybka – po 30 minutach mamy już dostępne 60% energii, a pełny bak ujrzymy po godzinie i kilkunastu minutach. Bardzo spodobało mi się ostrzeżenie o tym, że urządzenie wyłączy się za 30 sekund ze względu na brak energii – daje nam to odpowiedni czas na znalezienie gniazdka. Z racji, że technologia szybkiego ładowania bazuje na tym samym rozwiązaniu, co chociażby Dash Charge od OnePlus, to trzeba pamiętać, że nie wszystkie kable USB-C obsłużą wysokie natężenie.

Aparat

Aplikacja aparatu w Honorze, jak i cały system, powinna być doskonale znana wszystkim użytkownikom EMUI. Jest ona prosta, ale – co najważniejsze – wszystkie funkcje są w odpowiedni sposób opisane. O ile początkowe oznaczenia niektórych trybów mogą wydawać się obce, to szybki „kurs” wbudowany w program wyjaśnia wszelkie wątpliwości. Doceniam prostotę w aplikacjach aparatu, więc też nie trudno docenić mi propozycji z Honora View 10.

W przypadku jakości zdjęć i filmów największym problemem wydaje mi się stabilizacja. Brakuje optycznego modułu, więc radzić musi sobie elektronika. Nie ukrywam, że często nie miała z tym problemu, ale jeśli już się pogubiła to – podobnie, jak ostrość – długo trzeba było z nią walczyć. Nie spodobał mi się też zakres tonalny – często łatwo „prześwietlić” zdjęcie, jeśli w tle jest mocne źródło światła lub po prostu je niepotrzebnie ściemnić. Sama jakość jest w pełni poprawna – kolory są dobrze odwzorowywane.

Oprogramowanie i wydajność

EMUI 8.0 to nakładka, która jest już bardzo dobrze znana na świecie. Stosowana zarówno w Honorach, jak i Huaweiach sprawdza się dobrze. Można ją pochwalić za interesujący design i jednolitość na każdym kroku, ale to też może być kwestia gustu. Ja z pewnością doceniłem multum dodatków w systemie, które ułatwiają życie. Szczególnie przypadła mi do gustu możliwość zastąpienia ekranowych klawiszy nawigacyjnych na gesty na czytniku linii papilarnych. Wymagało to przyzwyczajenia, ale ostatecznie okazało się bardzo wygodne. Tradycyjnie, wszelkie dodatki znajdziecie na poniższych zrzutach ekranu:

Oreo samo w sobie też działa bardzo dobrze. W tej cenie, z taką specyfikacją nie spodziewałem się jakichkolwiek zwolnień pracy. W tej kwestii nic mnie nie zaskoczyło – system działa płynnie i nie można mu nic złego zarzucić w kwestii wydajności. Żadna aplikacja nie złamała mocy obliczeniowej, która drzemie w View 10:

Podsumowanie

Honor View 10 jest naprawdę ciekawym smartfonem dla osób, którym nie pasują szklane propozycje konkurencji. Aluminiowa obudowa coraz częściej staje się rzadkością, a w tym wypadku jeszcze mamy interesującą wersję kolorystyczną. Oczywiście to kwestia gustu, ale wystające aparaty już niekoniecznie. Te potrafią drażnić. Za 1900 złotych chińska propozycja wydaje się być wartą do przemyślenia. Niewątpliwie jest to ciekawa alternatywa dla recenzowanego niedawno przeze mnie Xiaomi Mi Mix 2. Honor może pochwalić się zdecydowanie lepszym aparatem, mniej brudzącym wykonaniem i gniazdem słuchawkowym. Personalnie też spodobał mi się czytnik linii papilarnych z przodu, który został zaprzęgnięty do obsługi nawigacyjnej systemu.