Angry Birds Mini Speaker Black Bird – recenzja

Cezary Zapała Akcesoria 2013-03-27

Angry Birds to seria, której nikomu przedstawiać raczej nie trzeba. Gra ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zyskała ogromną popularność na całym świecie. Tytuł ten kojarzą nie tyko dzieci, ale i dorośli. Ptaki wystrzeliwane były zarówno w wielu filmach i w reklamach. Co prawda ostatnio możemy spokojnie mówić o lekkim znużeniu już serią, a każde kolejne aktualizacje i nowe wersje nie wzbudzają już tak wielkiego entuzjazmu jak na początku. Mimo to, nadal możemy mówić o tym, że Angry Birds jest pozycją interesującą i liczne grono graczy ciągle sięga po tą pozycję (a szczególnie Ci, którzy wcześniej nie korzystali ze smartfonów).

Nie dziwi zatem szczególnie fakt, że w sklepach papierniczych możemy kupić sobie zeszyty z wściekłymi ptakami na okładce, długopisy, ołówki, w sklepach spożywczych żelki i czekoladki, a w komputerowych pamięci masowe i… głośniki. O tej ostatniej grupie produktów będzie traktować ta recenzja, ponieważ dzięki uprzejmości firmy PowerSales International nasza redakcja otrzymała do testów kilka urządzeń, w tym jeden z nowych głośników wydanych z serii Angry Birds Mini Speakers (w sklepach dostępne są też większe, bez słowa „Mini”). Przez ostatni miesiąc miałem okazję testować głośnik, który przedstawia czarnego ptaszka, a którego znamy z podstawowej wersji gry (na rynku dostępne są jeszcze dwa ptaki z serii „Space” i dwa z serii klasycznej).

Warto wspomnieć we wstępie, że seria głośników powstała dzięki współpracy firmy Gear4 z Rovio, która rozpoczęła się w 2009 roku. Na początku wydano większe głośniki z bohaterami popularnej gry, później słuchawki, a teraz czas przyszedł właśnie na mini głośniki.

Postaram się sprawdzić czy kupując Angry Birds Mini Speakers nie przepłacamy czasem za chwytliwą nazwę i wygląd zewnętrzny, a także jak się sprawdza to „urządzonko” w codziennym zastosowaniu.

Zapraszam serdecznie do dalszej części recenzji.

[strona=”Pudełko i zawartość”]

Pudełko i zawartość

Po otrzymaniu paczki z głośnikiem i jej rozpakowaniu moim oczom ukazało się niewielkich rozmiarów kartonowe pudełko. Opakowanie jest kolorowe i jeżeli dobrze pamiętam, to przypomina ono pierwsze poziomy, w jakich przyjdzie nam walczyć w grze. Za plastikową szybką prezentuje się zaś głośnik, na który możemy przez chwilę rzucić okiem zanim go rozpakujemy. Na samym zaś pudełku nie zabrakło informacji na temat kompatybilności urządzenia ze sprzętem opartym o system Android, iOS oraz innymi, które posiadają wejście na mini jack 3.5 mm. Niestety ciężko jest się doszukać jakiegoś wyrazu w języku polskim. Choć można za to poznać kilka słówek w kilku innych językach (niemieckim, francuskim czy szwedzkim).

W pudełku oprócz głośnika znalazłem tylko kartkę z kodem na kilka darmowych plików w formacie mp3 (identyczną jak ta, którą otrzymałem testując w wakacje słuchawki od Creative’a). Zestaw dość ubogi, ale z tego co się zorientowałem osoby, które kupią głośniczek w sklepie otrzymają dodatkowo niewielki kabelek USB służący do ładowania Angry Birds Mini, a także specjalny woreczek, w którym można na spokojnie go przetransportować bez obawy o większe uszkodzenia. W egzemplarzu testowym zabrakło jednak tych dodatków.

[strona=”Pierwsze wrażenia”]

Pierwsze wrażenia

Po wyjęciu głośnika z opakowania i postawieniu go tuż obok monitora wydał mi niezwykle mały. Na dobrą sprawę mieści się on w dłoni. Muszę przyznać jednak, że w tym wypadku małe jest piękne. Wygląd zewnętrzny zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Ptak wygląda jak ten z gry i co trzeba przyznać – ma rozbrajającą minę. Słuchając muzyki za jego pomocą i od czasu do czasu spoglądając na niego polepszał się mój humor. Zmarszczone brwi, wzrok lekko do góry i rozdziawiony dziób… Jak się okazuje – na mnie to działa ;-). Jego mobilność jest również dużym atutem. W ostateczności jeśli nie miałbym innej opcji, mógłbym go przenosić w kieszonce koszuli, o płaszczu czy kurtce nie wspominając, bo tam znalazłby dla siebie wystarczająco dużo miejsca.

Sprzęt prezentuje się następująco. Z przodu głośnika możemy oczywiście patrzeć na naszego wściekłego ptaka. Z lewej strony umieszczono przycisk do włączania i wyłączania urządzenia, diodę sygnalizacyjną (która świeci intensywnym, niebieskim światłem – dość uciążliwe jest to w nocy lub czerwonym, gdy się rozładuje), a także wejście AUX IN. Z prawej zaś strony nie zabrakło wejścia micro USB (za pomocą, którego możemy naładować głośniczek) oraz regulatora głośności. U góry zaś umiejscowiono otwory przez które wydobywa się dźwięk. Na dole mamy dostęp do kabelka mini jack i informacji technicznych. Jak łatwo zauważyć – przedstawia się to dość standardowo.

Producent sprzętu pozwala również kupić kilka głośników z serii Angry Birds Mini. Jaki jest w tym sens? Otóż możemy je podłączyć do siebie (ostatni głośnik zaś podpinamy do źródła wyjścia w docelowym urządzeniu) i w ten o to prosty sposób tworzymy system audio, który gra na raz. Mało opłacalna opcja, ale jednak dla fanów serii, którzy chcą, aby wszystkie dostępne wściekłe ptaki odtwarzały jedną melodię taka możliwość została przewidziana.

Niestety mimo tych kilku plusów, które wiążą się z wyglądem zewnętrznym, mobilnością, dodatkami i posiadaniem chwytliwej licencji seria ta posiada dwa istotne minusy. Pierwszym jest kabelek mini jack, który jest zdecydowanie za krótki (ma około 10 cm). Po podpięciu go do smartfona umożliwia jeszcze w miarę wygodne korzystanie z niego, ale jeżeli zamierzamy słuchać muzyki z komputera osobistego lub laptopa to mogą być drobne problemy z odpowiednim ustawieniem głośnika. Za drugi minus możemy natomiast uznać konieczność ładowania urządzenia. Producent zdecydował się zastosować baterię wewnętrzną (a nie np. wymienne baterie), którą ładujemy za pomocą kabelka microUSB. Czas ładowania do pełna wyniósł w testowanym egzemplarzu 1 godzinę i 8 minut. Czas rozładowywania był różny – od 6 do 9 godzin (producent twierdzi, że głośnik powinien pochodzić 8 godzin na jednym ładowaniu). Osobiście ten drugi minus nie był dla mnie uciążliwy, ale osoby, które zamierzają go zabrać choćby na wypad pod namioty mogą mieć problem z ładowaniem po wyczerpaniu się baterii.

[strona=”Jakość dźwięku”]

Jakość dźwięku

Dostając egzemplarz testowy muszę przyznać, że byłem święcie przekonany, że głośnik ten jest po prostu zabawką i niczym więcej. Nie spodziewałem się, aby tak małe urządzenie powalało jakością dźwięku. Po przetestowaniu go muszę jednak zmienić swoje zdanie i pokajać się, bo zbyt pochopnie uprzedziłem się do niego, mimo iż wcześniej nie miałem z nim styczności.

Dźwięk mógłbym spokojnie ocenić jako dobry. Angry Birds Mini Black Bird (czy jak kto woli Czarny Wściekły Ptak lub Bombowa Ptaszyna) umożliwia słuchanie muzyki bardzo głośno (a przy okazji nie doświadczyłem charakterystycznego dla tańszych urządzeń „charczenia”). Jako małą ciekawostkę mogę tutaj podać sytuację, w której głośnik przy głośnej muzyce z konkretniejszym basem zaczął urządzać spacery po biurku. To było pierwsze zaskoczenie, którego doświadczyłem już na początku testów. Ten niewielki ptaszek ma naprawdę dużą moc. Na uwagę zasługują też bardzo dobre basy (które możemy „ulepszać” o czym wspomnę w następnym akapicie) i czystość dźwięku. Bas w utworach, które słuchałem wyróżnia się, ale co najważniejsze nie dominuje, a w następstwie czego nie przeszkadza w słuchaniu utworów. Jest on dość dobrze wyregulowany. Gorzej było z tonami wysokimi. Oczywiście nie chcę w ten sposób powiedzieć, że jakość prezentowana przez głośnik jest fenomenalna – bo nie jest. Jest za to dobra. Dość zaskakującym by było dla mnie, jakby ktoś chciał kupić Angry Birds Mini z przeświadczeniem, że tak małe urządzenie oferować będzie wzorową jakość. Mimo to, jestem nadal pozytywnie zaskoczony tym co oferuje ten sprzęt.

Ciekawostką jest sposób włączania dodatkowego basu. Żeby to zrobić należy przekręcić obudowę i ją „otworzyć”. Oczywiście nie całą, a tylko mały fragment. Dzięki temu zabiegowi odniosłem wrażenie, że nie tylko poprawia się bas, ale i również ogólna jakość dźwięku.

[strona=”Podsumowanie”]

Podsumowanie

Angry Birds Mini Speakers to seria, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałem się, że producent sprzętu wykorzystując chwytliwą licencję uzna, że produkt sam się sprzeda, choćby to był duży bubel i z dobrym graniem nie wiele miałby wspólnego. Faktycznie jednak jest wręcz przeciwnie. Sprzęt ma świetny design, który wykorzystuje potencjał i nie został wykonany niestarannie. Robi to duże wrażenie na użytkowniku (a szczególnie na dzieciakach, którzy nie mogą uwierzyć, że „angry berds gra muzykę”). Do tego dochodzi dobra jakość dźwięku, moc i przyzwoity bas.

Głośniki docelowo przewidziane są dla osób, które chcą korzystać z nich wraz z urządzeniami mobilnymi lub laptopem. Jeżeli nasz szef nie ma nic przeciwko to świetnie spisują się w pracy (przy odpowiedniej głośności nie przeszkadzają innym, a nam przyjemniej upływa czas nie rozpraszając nas za bardzo). W trakcie trwania testów miałem też dziką ochotę zabrać go na przejażdżkę autobusem najlepiej w szczycie koło godziny 16 i podzielić się moją ulubioną muzyką z innymi pasażerami. Taki mały głośniczek podpięty do smartfona nadaje się do tego idealnie. Niestety coś mnie powstrzymało od sprawdzenia czy Angry Birds Mini Speaker będzie w stanie przebić się w zatłoczonym autobusie lub na ulicy. Warto też pamiętać, że nie zastąpi on normalnego głośnika. Natomiast jako dodatek spisuje się znakomicie.

Cena Angry Birds Mini Speaker Black Bird to 99 PLN. Osoby, które jednak dość dokładnie przeszukają sklepy i aukcje internetowe mogą natrafić na promocje, które umożliwiają jego zakup za około 70 złotych + koszt wysyłki. Czy jest to cena wysoka – ciężko mi ocenić. Na pewno trzeba mieć na uwadze fakt, że płacimy nie tylko za sam sprzęt, ale i również za licencję i wygląd. Zdecydowanie najlepszą możliwością jest jednak wypróbowanie sprzętu samemu, by sprawdzić jak się sprawdza w warunkach w jakich żyjemy (sporo sklepów oferuje teraz możliwość zakupu sprzętu, przetestowanie go, a następnie zwrot do 14 dni o ile istotne jego elementy nie zostaną naruszone). Ja jednak do wspomnianych wyżej zastosowań polecam jego zakup.

Plusy

  • Wygląd zewnętrzny
  • Basy
  • Moc

Minusy:

  • Tony wysokie
  • Krótki kabelek





Media Machine. Wolny czas, którego niestety mam coraz mniej poświęcam na zgłębianie informacji z takich dziedzin jak prawo, webmastering, trendy w Sieci, marketing oraz inwestycje budowlane.

x