[Recenzja] Honor 9 Lite – w tej cenie musisz wziąć go pod uwagę

mm Łukasz Pająk Polecane 2018-02-24

W czwartek przedstawiłem Wam ogólną ocenę Honor 9 Lite. Smartfon oficjalnie zawitał do Polski, firma ogłosiła jego dostępność, a ja miałem okazję zapoznać się z nim bliżej przez około dwa tygodnie. Co z tego spotkania wynikło? W głównej mierze pozytywne wrażenia, ale nie ma urządzeń idealnych. Dlatego serdecznie zapraszam Was do recenzji Honora 9 Lite, który ma ogromny potencjał na sukces.

Zestaw

Warto zaznaczyć, że mamy do czynienia z urządzeniem ze średniej półki. Nie jest to model, który pod każdym względem ma należeć do elity. Dlatego Honor 9 Lite nie trafia do nas w tak atrakcyjnych opakowaniach, jak inne modele tej marki lub Huawei. Jest ono standardowe – smartfon, pod nim sekcja z dokumentami i kluczykiem, a jeszcze niżej poszczególne akcesoria. W przypadku testowanego urządzenia otrzymujemy bardzo kiepskie słuchawki douszne oraz modułową ładowarkę (zasilacz o mocy 10 W + kabel Micro USB).

Miłym akcentem jest twarde i przezroczyste etui. Tym sposobem Honorowi udało się wyróżnić swój model na tle konkurencji.

Budowa

Honor 9 Lite jest średniakiem, który otwiera się na ostatnie nowości z zakresu budowy urządzeń mobilnych. Oznacza to pojawienie się wyświetlacza o nowych proporcjach – 18:9. Do tego dołożono wyraźnie mniejsze ramki. Ostatecznie smartfon dobrze leży w dłoni – wszystkie elementy zostały odpowiednio ułożone i nie miałem problemów z wygodą użytkowania. Klawisze, wraz z czytnikiem linii papilarnych zostały zlokalizowane na odpowiednich wysokościach. Boczne przyciski mogłyby zostać bardziej wyeksponowane, ale do ich krótkiego skoku można się przyzwyczaić. Honor 9 Lite to w głównej mierze szklane urządzenie. Z tego trendu wyłącza się jedynie aluminiowy korpus.

Front to wspomniane szkło, pod którym skrywa się duży wyświetlacz, a nad nim podstawowe czujniki z diodą powiadomień. Głośnik do rozmów jest odpowiedni, ale towarzyszą mu dwa aparaty. Umożliwiają one rozmazywać tło, ale efekty są dalekie od idealnych. Jak na dodatkowe „oczy na świat”, można uznać je za przeciętne. Standardowo dla wielu modeli Honora, testowany również wyróżnia się charakterystyczną, czarną ramką wokół ekranu. Na szczęście w tym wypadku jest ona na tyle cienka, że na co dzień praktycznie niezauważalna.

Tył Honora 9 Lite stanowi szklana powierzchnia z plastikowym czytnikiem linii papilarnych oraz modułem aparatu wraz z osprzętem. Ponownie mamy do czynienia z dwoma obiektywami, które minimalnie wystają ponad powierzchnię obudowy. Tuż obok nich znalazły się dodatkowy mikrofon oraz dioda doświetlająca. Ta nie jest najmocniejsza, co ma swoje negatywne przełożenia na zdjęcia w nocy.

Na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie elementy, jak:

  • prawa strona: klawisze fizyczne
  • lewa strona: tacka na karty SIM i pamięci
  • dół: gniazdo Micro USB, przeciętny głośnik, główny mikrofon oraz dostosowane na tę klasę gniazdo słuchawkowe.

Honor 9 Lite to dobrze wykonany smartfon, ale z pewnością do ideału czegoś mu brakuje. Przede wszystkim skłoniłbym się do zastosowania lepszej powłoki oleofobowej – odciski palców nie są nadmiernie widoczne, ale jednak są. Wspomniane wcześniej klawisze mogłyby być czulsze. Mimo wszystko testowany model bardzo wygodnie się użytkuje i próżno szukać u niego wad, które przekreśliłyby jego znaczenie na rynku.

Specyfikacja techniczna

Powtarzam to po raz kolejny – Honor 9 Lite to średniak. Kosztuje niecałe 1000 złotych, obecnie 1000 bez symbolicznej złotówki. Oferuje następujące dane techniczne:

  • 5,65-calowy wyświetlacz IPS LCD FullHD+ (2160×1080, 18:9, 75,5% wypełnienia frontu, 428 ppi)
  • układ HiSilicon Kirin 659
  • GPU: Mali-T830 MP2
  • 3 GB RAM
  • 32 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 256 GB za drugi slot SIM)
  • aparaty:
    • przód: 13 + 2 MPx
    • tył: 13 + 2 MPx
  • akumulator o pojemności 3000 mAh
  • NFC, Dual SIM, czytnik linii papilarnych
  • Android 8.0 Oreo (EMUI 8.0)
  • wymiary: 151 x 71,9 x 7,6 mm
  • waga: 149 g

Zabrakło USB-C czy też 1 GB pamięci operacyjnej. Bez tych elementów niektórzy z miejsca mogą odrzucić Honora 9 Lite i nie będę się temu kompletnie dziwił. Jeśli powyższa specyfikacja wydaje się dla Was optymalna to zapraszam do dalszej części recenzji.

Wyświetlacz

Ekran jest duży, a jego rozdzielczość odpowiednia. Sama technologia również jest dobra, ale z pewnością daleko jej do ideału. Jeśli oglądany obraz zajmuje cały wyświetlacz to mamy do czynienia z bardzo dobrze odwzorowanymi kolorami, dobrym kontrastem i – zależnie od preferencji i ustawień – odpowiednią temperaturą barw. Podświetlenie jest odpowiednie na obecne – zimowe – dni. Górna granica jasności jest po prostu ok. Bez problemu znajdziemy lepsze pod tym względem panele, ale Honor 9 Lite też jest czytelny. W nocy problemu nie ma, dolne ustawienie jest w porządku.

W zamian na wierzch wychodzi największa wada połączenia LCD i proporcji 18:9. Wciąż wiele aplikacji nie zostało przystosowanych do nowych rozdzielczości i nie ze wszystkim radzi sobie funkcja rozciągania. Wtedy pojawiają się czarne paski, które są podświetlane i po prostu brzydkie.

Akumulator

Pojemność ogniwa, które znajdziemy w Honorze 9 Lite jest dzisiejszym standardem. Nie da się ukryć, że akumulator stanowi najbardziej przeciętny element tego smartfona. Idziemy do pracy na 8, smartfona odłączamy od ładowarki o 7, wracamy do domu o 17 i już powinniśmy poszukać zewnętrznego zasilania. Co prawda na wyświetlaczu będzie jeszcze około 30% baterii, ale odniosłem wrażenie, że taki harmonogram jest najlepszy dla testowanego urządzenia. To też neutralny scenariusz, czyli nie uruchamiamy żadnych wymagających procesów, a w zamian skupiamy się na przeglądaniu portali społecznościowych, stron internetowych i oglądaniu filmów na YouTubie. Sumarycznie, wyświetlacz wytrzymuje około 5 godzin. Stawiając na gry – odpowiednie do wydajności Honora – to ten czas skróci się do 3 godzin. Z kolei ładowanie odbywa się za pomocą tradycyjnego zasilacza, bez technologii szybkiego ładowania, o mocy 10 W, co w głównej jest spowodowane złączem Micro USB. Czas pełnej regeneracji wynosi około 2 godzin.

Aparat

Właściwie to 4 aparaty – tyle obiektywów pokazuje się na obudowie Honora 9 Lita, czyli po 2 na każdą stronę. Mamy do czynienia z dokładnie takimi samymi parami. Już w przypadku omawiania budowy wspomniałem, że są przeciętne. Tak też jest w przypadku głównych matryc. Nie ma co ukrywać, że za niecałe 1000 złotych próżno oczekiwać świetnej jakości. Wszystko jest poprawne – ogólna jakość, kolory, ustawianie ostrości, rozmazywanie tła. Każdy aspekt można poprawić, ale też na tle konkurencji próżno szukać wyraźnej wady w zakresie aparatu. Za to aplikacja jest bardzo intuicyjna. Zawdzięcza to głównie „podpowiedziami”, które wyjaśniają w więcej niż dwóch słowach, czym jest dany tryb.

Odwzorowanie kolorów jest w miarę naturalne, aczkolwiek są one zimne. Pozytywnie radzi sobie dodatkowy moduł aparat, którego zadaniem jest między innymi analiza ostrości. Ta jest dobrze ustawiana i już z kilku centymetrów zostają rozpoznawane poszczególne obiekty.

Oprogramowanie i wydajność

Na pokładzie mamy Oreo, co stanowi dużą zaletą tego smartfona. Huawei oraz Honor zaczęli podkreślać swoje zaangażowanie w aktualizację i oferowanie możliwie najświeższego systemu. Dlatego na Honorze 9 Lite spotkamy się też z najnowszą nakładką EMUI 8.0. Takie połączenie działa dobrze, ale nie idealnie. Sam system ma sporo dodatków, ale żadnych wyjątkowych. Znajdziemy sterowanie gestami, obsługę jedną ręką, dostosowywanie temperatury wyświetlacza i inne, pomniejsze, które znajdziecie na poniższych zrzutach ekranu:

Testowany smartfon ma jedną, dużą wadę – dziwne podejście do wielozadaniowości. Duże aplikacje mogą być utrzymywane w tle, ale już proste, do których często chcielibyśmy wracać są wyłączane. To tak naprawdę też jedyna poważna uwaga, co do oprogramowania Honora 9 Lite. Próżno szukać innych, które nie wynikałyby z braku mocy obliczeniowej. Siłą rzeczy najbardziej wymagające programy ze sklepu Play potrzebują więcej czasu na załadowanie, ale też nie będą działać w pełni płynnie. Sam system działa bardzo sprawnie i nie odniosłem wrażenia, jakoby to animacje maskowały zwolnienia.

Podsumowanie

Honor 9 Lite jest naprawdę atrakcyjnym wyborem w swojej cenie. Za 1000 złotych dostajemy duży wyświetlacz, atrakcyjną budowę, aktualny system i… przeciętną resztę. Przeciętność to z jednej strony wada, ale też zaleta. Ciężko znaleźć coś, co by mogło zaskoczyć potencjalnych użytkowników. Dlatego pomijam kwestie techniczne, na przykład brak USB-C. Szkoda jedynie, że do Europy trafiła słabsza odmiana, z 3 GB RAM. Dodatkowy 1 GB mógłby rozwiązać największy problem z oprogramowaniem, czyli dziwne zarządzanie procesami w tle.



  • May Czos

    Napiszcie że mimo skanera linii papilarnych, co 3 dni trzeba wpisać kod/wzór żeby odblokować telefon. Tak jest we wszystkich Honorach/Huaweiach i jest to bardzo upierdliwe.

    • RS2_15237_THE_END

      żart ? nie pamiętam kiedy wpisywałem kod…..

      • May Czos

        Nie żart, nie spotkałem się jeszcze żeby w EMUI było inaczej (sam mam jest tez sporo narzekań na forach dla różnych modeli).

        • RS2_15237_THE_END

          nie wpisywałem hasła już kilka miesięcy .. zawsze skaner, P10L

        • RS2_15237_THE_END

          W P9 również nie ma potrzeby wbijania pinu, znajomy używał tyle czasu na samym czytniku że po kilku niesiacach musiał sformatować telefon bo nie pamiętał pinu 🙂

          • May Czos

            A to ciekawe bo W Honorze 8 to było. W P10 też jest i mnie wnerwia.

          • RS2_15237_THE_END

            W P8L w P10L w P9 nie ma tego, więc, nie jest prawda, że w każdym.

  • luki pt

    Nie chce mi się czytać to taka mniejsza wersja 7x albo huawei mate 10 lite ? 😀

    • May Czos

      Tak.

  • allbigben
    • Łukasz Pająk

      Tak, najnowsze AnTuTu zostało wzięte pod uwagę i z naszych testów wynik jest wyższy.

  • Martina Neumayer

    Ubijanie apek to nie telefon, to mui tak robi. Wkurzające jest to mocno momentami, to prawda. Po wywaleniu go, na szczęście wszystko wraca do ładu.

    • Łukasz Pająk

      EMUI jest częścią telefonu. Recenzuje to, co dostaję, a nie to, co mogę z tym zrobić 🙂

      • Martina Neumayer

        Okay, co nie zmienia faktu, że winna jest tylko skopana nakładka, a nie sprzęt, czy system jako taki. Bo w ten sposób może być to zrozumiane. 😉
        Z resztą nie w tym pierwszym foniku się to zdarza.

        • Łukasz Pająk

          Recenzuję to, co dostałem. Nie doszukuję się przyczyn i nie sprawdzam, co rozwiąże dany problem. To byłoby bez sensu.

          • Martina Neumayer

            Szkoda. Bo z tego co jest napisane i w jaki sposób jest sformułowane, zwykły zjadacz pieczywka zrozumie (z grubsza mówiąc): „nie bierz fona, bo jest kichowaty, bo cośtam przycina”.
            W każdym razie jedno podane masz już na tacy 😉 Erratka taka 😉

          • Łukasz Pająk

            Ani słowa o przycinaniu nie napsałem 🙂

          • Martina Neumayer

            Wiem, ja napisałam, bo siłą rzeczy apka ubita musi jakoś wstać, więc przytnie zanim się „rozkręci”. Kwestia podobna do tego całego czyszczenia keszów apkom, po którym „magicznie” rośnie zużycie np. baterii, apka może przycinać i zaciągać znów dane z sieci. Normalna sprawa, bo kesz po to jest, by take sprawy niwelować i ruszać się go w sumie nie powinno 😉