Sony Vision-S było tylko projektem, który miał pokazać technologię przygotowywaną przez Japończyków. Tymczasem ich samochód elektryczny wyjedzie na drogi publiczne, gdzie będzie przechodził testy. Czyżby Sony szykowało się na to, by wejść na kolejny rynek i tym razem spróbować powalczyć m.in. z Teslą?

Sony Vision-S wyrusza na testy

Japończycy pokazali swój samochód elektryczny na targach CES i wywołali tym samym spore zamieszanie. Wtedy firma tłumaczyła swój ruch tym, że chciała po prostu pokazać opracowywane przez siebie technologie, a najlepiej robić to na prawdziwym samochodzie. Sony Vision-S było więc prototypem, który raczej nie miał większych szans na to, by pojawić się kiedyś w regularnej sprzedaży. Tymczasem może okazać się, że Sony zmieniło zdanie, bo Vision-S ma wyjechać na publiczne drogi jeszcze w tym roku podatkowym. Tam będzie testowany, ale nie wiadomo… dlaczego.

Sony może chcieć po prostu przetestować swoje rozwiązania technologiczne lub powoli przygotowuje się do tego, by wejść na nowy dla siebie rynek. W swoim prototypie samochodu elektrycznego Sony umieściło 33 czujniki, które mają pozwalać na autonomiczną jazdę. Pojazd potrafi sam przyśpieszać, hamować oraz w razie potrzeby zmieniać kierunek jazdy, ale kierowca dalej jest wymagany na swoim miejscu. Samochód ma napęd na cztery koła i wyposażono go w dwa silniki elektryczne o mocy 200 kW. Przyśpieszenie od 0 do 100 ma wynosić zaledwie 4,8 sekundy, a jeżeli chodzi o maksymalną prędkość, to ta ma wynosić 240 kilometrów na godzinę.

Zobacz też: Autopilot Tesli dla każdego.

Nie wiadomo, jaki zasięg miałby Sony Vision-S, ale trzeba przyznać, że prezentuje się naprawdę ładnie. Zobaczymy, czy Sony zdecyduje się na jego produkcję. Jeżeli tak, to będzie walczyło z naprawdę ciężkim przeciwnikiem, czyli Teslą. Chyba, że firma ograniczy się jedynie do swojego macierzystego rynku, czyli samej Japonii.

Źródło: EnGadget / Sony

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.