Samochód policyjny w płomieniach na poboczu drogi z gęstym dymem unoszącym się w powietrze, w tle inne pojazdy na drodze.

Czy pożar samochodu elektrycznego to realne ryzyko? „Kiedyś straszono autami na gaz LPG”

3 minuty czytania
Komentarze

Pożar samochodu elektrycznego jest zjawiskiem, które oczywiście może wystąpić, choć nie należy takich incydentów demonizować. Okazuje się na przykład, że częściej dochodzi do zapłonu aut hybrydowych niż elektryków. Na temat tego, czy zajęcie się ogniem pojazdu EV, jest realnym ryzykiem, wypowiedział się dla nas ekspert – bryg. Dariusz Surmacz z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach.

Jest pełno miejskich legend na temat pożarów elektryków

Strażacy obok spalonego samochodu pokrytego pianą gaśniczą przy drodze.
fot. iknurow.pl

Istnieje wiele mitów na temat pożarów elektryków. Czy faktycznie jest to tak często spotykane zjawisko? Statystyki potwierdzają, że częściej dochodzi do zapłonów pojazdów spalinowych oraz hybrydowych. Choć ryzyko pożaru samochodu elektrycznego istnieje, nie jest ono znacząco wyższe niż w przypadku pozostałych typów aut.

W 2021 roku w Polsce doszło do 13 pożarów aut hybrydowych i tylko dwóch elektryków. Z kolei w 2022 roku spaliło się 13 hybryd i 7 elektryków. Jeżeli weźmiemy więc pod uwagę statystyki, okazuje się, że częściej dochodzi do pożarów aut hybrydowych niż elektrycznych.

bryg. Dariusz Surmacz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach dla Android.com.pl

Dlaczego elektryki czasem zajmują się ogniem? Samochody elektryczne wykorzystują akumulatory litowo-jonowe, które mogą ulec przegrzaniu i zapaleniu w przypadku uszkodzenia mechanicznego, przegrzania lub wady produkcyjnej. Na przykład w wypadkach drogowych akumulatory mogą ulec uszkodzeniu, co potencjalnie prowadzi do niebezpieczeństwa pożaru. Co więcej, ugaszone elektryki mogą się ponownie zapalić. Jednak nowoczesne systemy zarządzania baterią są zaprojektowane tak, aby minimalizować te ryzyka.

Warto jednak zauważyć, że samochody elektryczne są tworzone z myślą o ochronie akumulatorów, a ich konstrukcja często przewyższa standardy bezpieczeństwa obowiązujące w samochodach spalinowych. Analizując to, ile elektryków spłonęło w Polsce w ostatnich latach, można dojść do wniosku, że nie jest to bardzo powszechne zjawisko. Niektóre pożary akumulatorów mają spore konsekwencje nie przez wady produkcyjne czy wysoką temperaturę, a przez ludzką głupotę – na przykład wtedy, kiedy ktoś wyrzucił baterię do elektryka do lasu pod Warszawą.

Ekspert wypowiada się na temat ryzyka pożarów

Aby rozprawić się z mitami na temat pożarów elektryków, zapytaliśmy bryg. Dariusza Surmacza o stopień ryzyka i powody takich incydentów.

Czy auta elektryczne często wybuchają?

Do takiej sytuacji może dojść zawsze w momencie rozszczelnienia ogniw w akumulatorze. Gazy palne i toksyczne np. wodór lub tlenek węgla wydobywające się podczas termicznego rozkładu akumulatora trakcyjnego mogą wywołać niewielkie eksplozje.

bryg. Dariusz Surmacz dla Android.com.pl
Strażak pracujący przy pożarze samochodu elektrycznego
fot. Depositphotos/MikeMareen

Nie jest tajemnicą, że takie sytuacje zniechęcają do zakupu takich aut i wzmacniają obawy kierowców do przejścia z pojazdu spalinowego na elektryczne. Ale ekspert trafnie zauważa, że kiedyś przecież straszono nas autami na gaz LPG.

Warto pamiętać, że samochody elektryczne dziś są nowością i tak jak każde inne auta, mają swoje plusy i minusy. Gdy kiedyś na rynek wchodziły samochody z napędem LPG, również wiele mówiło się o dużym ryzyku ich pożarów czy zagrożeniu wybuchem takich instalacji. Jednak dziś wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego.

Potrzeba więc czasu, żebyśmy się „przestawili” na korzystanie z samochodów z napędem elektrycznym. Dodatkowo trzeba mieć świadomość, że takich aut będzie przybywać na polskich drogach. Dlatego w tej kwestii cały czas się szkolimy.

bryg. Dariusz Surmacz dla Android.com.pl

Źródło: oprac. własne