Huawei Video będzie dostępne w Polsce w innej formie, niż dotychczas. Do tej pory aplikacja pozwalała na przeglądanie treści multimedialnych z własnego telefonu (Huawei Video Player), a teraz będzie można z niej korzystać tak, jak z każdego innego VOD. Są jednak pewne warunki, które trzeba będzie spełnić, by cieszyć się z bogatego katalogu produkcji. Jednym z nich jest posiadanie najnowszego flagowca od producenta lub czekanie na aktualizację oprogramowania.

Huawei Video
Fot. Huawei Video

Wczorajsza premiera Huawei P40 oraz Huawei P40 Pro, przyniosła także nowość w postaci aktualizacji aplikacji VOD firmy. Aplikacja wystartowała jeszcze we wrześniu 2018 roku i po raz pierwszy mogli z niej korzystać mieszkańcy Włoch oraz Hiszpanii. Z czasem pojawiały się nowe rynki, gdzie udostępniono możliwość oglądania filmów oraz seriali, a teraz dołącza do nich także Polska. Co takiego do zaoferowania będzie miało Huawei Video?

Huawei Video – kto będzie mógł korzystać na początku?

Usług VOD na naszym rynku jest już całkiem sporo. Mamy przecież dostęp do Netflix, HBO Go, Amazon Prime Video, a dodatkowo sporo serwisów, które oferują treści na zasadzie wypożyczeń. Powoli zaczyna się więc robić dość ciasno, a teraz będzie jeszcze ciaśniej, bo startuje Huawei Video. Tylko tutaj z początku dostęp do usługi będzie dość ograniczony. W pierwszej kolejności skorzystać z niej będą mogli bowiem posiadacze wspomnianych wyżej modeli smartfonów, czyli Huawei P40 oraz Huawei P40 Pro. To bowiem na tych urządzeniach aplikacja będzie już odpowiednio zaktualizowana i gotowa do działania.

Zobacz też: Huawei Watch GT 2e – zachęcająca cena i dobra specyfikacja

Czy to oznacza, że reszta posiadaczy telefonów od Huawei nie będzie mogła korzystać z aplikacji? Na szczęście nie. Obecnie swoją wersję aplikacji mogą już aktualizować posiadacze modeli Huawei Mate 30 Pro oraz Huawei P40 Lite. Aktualizacja ma trafić także do innych użytkowników smartfonów Huawei i ma to nastąpić w kwietniu, ale nie podano jeszcze dokładnej daty. Ważne jest to, żeby sprzęt miał minimum EMUI 8.0, a samą aplikację Huawei Video można będzie także zaktualizować samodzielnie, korzystając z AppGallery.

Huawei Video
Fot. Huawei Video

Co oferuje usługa Huawei Video?

W tym roku Huawei uaktualnił bibliotekę treści w swojej usłudze, gdzie teraz znajduje się ponad 50 tysięcy produkcji. Ponad 30 tysięcy tytułów ma być dostępnych w wersji bezpłatnej, a sama usługa ma codziennie dostawać aktualizacje z nowymi filmami, serialami czy programami telewizyjnymi. Korzystanie z usługi będzie zbliżone do tego, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Można wykupić subskrypcję lub też wypożyczyć daną produkcję na czas 48 godzin. Przykładowo – film „Bliźniak” można wypożyczyć w jakości SD za 8,99 złotych, a w HD za 14,99 złotych. Co znajdzie się w samej usłudze? Treści od firm, które w większości powinniście znać, a mianowicie:

  • Rakuten TV – jedna z wiodących w Europie platform „wideo na życzenie”;
  • FilmBox – jeden z największych serwisów z filmami;
  • BBC News – globalny serwis informacyjny;
  • BazaarTV – platforma z filmami o modzie;
  • STINGRAY – wieloplatformowy serwis muzyczny transmitujący koncerty;
  • DailyMotion – serwis internetowy umożliwiający prezentację filmów, wideoklipów lub własnych mini produkcji;
  • ToonGoggles – serwis z ponad 5 tysiącami kreskówek dla dzieci;
  • The Explorers – filmy dokumentalne w 4K.

Warto sprawdzić VOD od Huawei

Każde nowe VOD jest warte tego, by dać mu szansę. Huawei Video nie jest więc tutaj wyjątkiem, bo ciekawych treści nigdy za mało. Wprawdzie z początku z usługi będzie korzystało znacznie mniej osób, niż z chociażby z Netflixa, ale z czasem będzie użytkowników przybywać. Trzeba mieć tylko nadzieję, że aktualizacje trafią do użytkowników sprzętów od Huawei szybo, by ci mogli sprawdzić, co takiego producent dla nich przygotował.

Źródło: Huawei informacja prasowa

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.