Mam wątpliwości, czy nauka zdalna zda egzamin

Adrian Celej Artykuły 22-03-2020

Epidemia koronawirusa wymusiła wprowadzenie rozwiązań, o których nikt wcześniej nie myślał. Jednym z przykładów jest zamknięcie szkół i nauka zdalna, z którą będzie jeszcze mnóstwo problemów.

Nauka zdalna – teoretycznie to proste

praca zdalna

Teoretycznie pomysł na nauczanie zdalne był wręcz genialny – nauczyciel może przecież w trakcie wideorozmowy wytłumaczyć to samo, co normalnie zrobiłby przy tablicy. Mamy 2020 rok, szybki internet w każdym domu i szybkie komputery w kieszeni. Przesyłanie wideo na żywo nie jest dziś żadną nowością, wielu z nas regularnie ogląda przeróżne transmisje live. W praktyce parę spraw nie wygląda już tak idealnie.

Nikt tego nie testował

Decyzja o wprowadzeniu edukacji zdalnej była zaskoczeniem zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli. Dotychczas największą nowością w szkołach był dziennik elektroniczny i już on sprawiał niektórym nauczycielom ogromne trudności. Mimo wszystko wdrażanie dzienników przebiegało w spokojnej atmosferze i każdy nauczyciel miał czas żeby się tego nauczyć. Teraz mamy kompletnie inną sytuację – nauczyciele muszą uczyć zdalnie, choć nigdy nikt nie testował takich metod i nie do końca wiadomo w jaki sposób te lekcje prowadzić. Gdyby ktoś wcześniej zainteresował się nauczaniem zdalnym, to odpowiednie narzędzia można by było wprowadzić razem z dziennikami elektronicznymi. Wtedy uczniowie szybko odnaleźliby swoje lekcje, a nauczyciele nie musieliby szukać platform do prowadzenia zajęć. Nie byłoby też problemów z weryfikacją uczniów.

Uczniowie nie dorośli do lekcji zdalnych

W serwisie YouTube zaczęły się pojawiać nagrania z e-lekcji prowadzonych na platformie Discord. Pierwotnie miałem zamiar udostępnić tutaj nagranie lepiej uświadamiające istotę problemu, jednak zostało ono już usunięte. Wracając do tematu – pamiętam czasy, gdy sam chodziłem do szkoły i naganne zachowanie podczas e-lekcji wcale mnie nie dziwi. Discord nie jest dedykowany do takich celów i nie ma w nim np. możliwości weryfikacji uczniów, a co za tym idzie nie można ich w żaden sposób zdyscyplinować. Efekty są takie jak na powyższym filmie.

Pewną ciekawostką jest fakt, że uczniowie próbują blokować aplikacje wykorzystywane do zdalnego nauczania poprzez wystawianie im negatywnych opinii. Najbardziej kuriozalny jest fakt, że takie opinie zaczęła zbierać aplikacja Hangouts Meet, która została wydana przez Google.

Brak sprzętu?

W ostatnim czasie coraz częściej mówi się o potrzebie kupowania komputerów uczniom, ponieważ przeważnie w domu jest tylko jeden, a czasem nie ma nawet żadnego. Spostrzeżenie ciekawe, ale od około 10 lat nieaktualne. W dzisiejszych czasach praktycznie każdy ma smartfona, który umożliwia przynajmniej bierne uczestnictwo w wideokonferencji. Ewentualny używany komputer pozwalający na dokładnie to samo można kupić dziś za grosze. Tym samym chciałbym ukrócić panikę mediów i osób, które wręcz żądały dofinansowania do zakupu komputera. W dzisiejszych czasach wykluczenie cyfrowe w zasadzie już nie istnieje, a przynajmniej w młodszej części społeczeństwa.

Zobacz też: Google poprosiło aż 100 tysięcy pracowników o pracę z domu z powodu koronawirusa

Czy to się uda?

Mam uzasadnione podejrzenie, że edukacja zdalna będzie czymś, co będzie się robiło bo prawo tak każe. A po wszystkim nauczyciele o tym zapomną i wrócą do starych metod. Trwająca epidemia wymusiła zmianę organizacji pracy na wszystkich branżach i było to podyktowane niczym innym jak pieniędzmi i chęcią utrzymania pracy. W przypadku szkoły nie ma większej motywacji, nauka zdalna jest prowadzona bo tak po prostu trzeba. Drugim problemem jest fakt, że polskie szkoły były kompletnie nieprzygotowane na taka okoliczność. Te braki będą jeszcze przez długi czas zmorą nauczycieli.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x