Reklamy z Super Bowl 2020 stały się w naszej części świata czymś, na co czeka się z zapartym tchem. To jedyne w swoim rodzaju wydarzenie, gdzie chętnie ogląda się przygotowane przez agencje marketingowe materiały, a nie szuka przycisku „pomiń”. Tegoroczne reklamy przyniosły kilka niespodzianek, choć nie obyło się też bez standardowych zagrań „pod publiczkę”.

Reklamy z Super Bowl
Fot. MountainDew / YouTube

Dziś inaczej spoglądamy na reklamy, które pokazywane są podczas dużych wydarzeń sportowych, takich jak właśnie Super Bowl. Wykupienie czasu reklamowego w przerwie kosztuje grube miliony, więc i same wideo powinno być czymś więcej, niż tylko pokazaniem zbliżenia na proszek do prania oraz faceta w białej koszuli. Sprytnie wybrnął z tego w 2018 roku Tide, który zatrudnił do swojego spotu Davida Harboura znanego dobrze ze „Stranger Things”. A kto sławny w tym roku pojawił się w reklamach?

Reklamy z Super Bowl 2020

Tegoroczne reklamy z Super Bowl 2020 także aż skrzyły od ilości gwiazd pojawiających się na ekranie. W samym spocie Hyundaia pojawił się Chris Evans (czyli sławny Kapitan Ameryka) czy John Krasinski (aktor i reżyser „Cichego miejsca”). To jednak niejedyne osobistości z wielkiego ekranu, które pojawiły się w reklamach. Przykład Hyundaia pokazuje, że firma postawiła na znane nazwiska, a jednocześnie odpuściła trochę samą warstwę fabularną. Tego samego nie da się powiedzieć o firmie Jeep.

Dzień świstaka po raz kolejny

Jeep zrobił najlepsze, co tylko mógł, a mianowicie postawił na aktora, którego uwielbiają miliony. Bill Murray odtworzył swoją ikoniczną role z „Dnia świstaka”, ale tym razem nie był marudą. Tym razem odkrył radość z jeżdżenia nowym samochodem. Jasne, to wszystko zrobiono „pod publiczkę”, ale z humorem i mimo wszystko klasą. Ogląda się to z przyjemnością, a nie zażenowaniem, co wcale w tego typu produkcjach nie jest rzeczą oczywistą.

Lśnienie w nowej odsłonie

Podobną konwencję przyjęło jeszcze kilka firm, ale zdecydowanie wyróżnia się spośród nich Mountain Dew. Tutaj wystąpił Bryan Cranston, czyli aktor znany głównie z „Breaking Bad” oraz „Zwariowanego świata Malcolma”. Pomysł, by przerobić „Lśnienie” Kubricka na reklamę napoju gazowanego, mógł skończyć się tragiczną realizacją, jednak wyszło to naprawdę przyzwoicie. Widać, że oryginał potraktowano z szacunkiem, a duża tutaj zasługa samego Cranstona, który jest aktorem wybitnym.

Zobacz też: Aktualizacja HBO Go

Google rozczula do łez

Reklamy z Super Bowl od Google od kilku lat utrzymane są w podobnym, lekko łzawym tonie. Nie inaczej jest i tym razem, bo firma postanowiła w swoim spocie przypomnieć o osobach starszych. Zrobiła to z wykorzystaniem swojego asystenta głosowego i choć czuć w materiale odrobinę wymuszanie emocji, to mimo wszystko ogląda się go z zapartym tchem. Google w swoim spocie nie jest też zbyt nachalne, bo nie ma takiej potrzeby. W końcu i tak większość użytkowników smartfonów korzysta z którejś z ich usług.

Toyota i akcja

Reklamy samochodów to ciężki temat. Jeep wybrnął z niego w interesujący sposób, a Toyota poradziła sobie już odrobinę gorzej. Zatrudnienie tutaj Cobie Smulders (znana z „Jak poznałem waszą matkę?”) niewiele pomogło, ale sam zamysł fabularny jest całkiem interesujący. Toyota pokazała bowiem całe spektrum filmowych hitów, które opakowała w całkiem zmyślną historię. Jednak czegoś w niej zabrakło, by chwytała odbiorcę za serce.

MC Hammer powraca

Na sam koniec zostawiamy absolutną perełkę. Zaledwie piętnastosekundowy spot, który idealnie nawiązuje do samej marki, jak i osoby, która ją w reklamie reprezentuje. MC Hammer to postać kultowa, ale znana tak naprawdę z tylko jednego swojego utworu. Cheetos idealnie nawiązało w reklamie do tego, z czym kojarzą się wszystkim ich chrupki. Czysty geniusz!

Reklamy coraz gorsze?

Oczywiście samych reklam z tegorocznego Super Bowl było znacznie więcej, to niestety widać, że z roku na rok, tracą one na swojej sile i co gorsza, na oryginalności. Przychody z reklamowego pasma w zeszłym roku były mniejsze niż zakładano, a niewykluczone, że i w tym roku nie będzie o wiele lepiej. Dobrze, że przynajmniej Marvel pokazał krótką zapowiedź swoich nowych seriali, które zmierzają na Disney+.

Źródło: The Times / YouTube

    Google News
    Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
    Obserwuj

    Bartosz Szczygielski

    Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.