Chiny nie od dziś są znane z podrabiania produktów cieszących się dużym zainteresowaniem. W ostatnim czasie coraz częściej podrabiane są także produkty chińskie, a jednym z nich jest Xiaomi Mi Band 4. Zdecydowałem się podać różnice między oryginalnym i podrobionym produktem, być może dzięki temu mniej osób kupi przez przypadek niechciane urządzenie.

Xiaomi Mi Band 4 i Smart Band M4 – podstawowe różnice

Podstawową różnicą między urządzeniami jest cena. Oryginalny Xiaomi Mi Band 4 kosztuje około 130-150 złotych, na Aliexpress można kupić go za około 100 zł. Podróbka przedstawiana jako Smart Band M4 sprzedawana jest na Aliexpress za około 20-30 złotych i na Allegro w cenach od 40 do nawet 80 złotych. W przypadku Allegro nie ma jednak reguły, niektórzy sprzedawcy w celu uwiarygodnienia oferty sprzedają podrobione opaski w cenie oryginalnych. Póki co sprzedawcy nie są jeszcze tak bezczelni, aby wystawiać podrobione opaski jako oryginalne, jednak wszystko jest możliwe.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

Opaski wizualnie są prawie identyczne. Główną różnicę da się zauważyć w interfejsie. Krokomierz w domyślnej tarczy wykorzystuje nieco inne kolory niż w przypadku oryginalnej opaski. W lewym górnym rogu da się zauważyć ikonkę, która użytkownikom Mi Banda jest kompletnie obca. W menu opaski da się zauważyć kolejne różnice. Mam tu jednak małą uwagę – sprzedawcy na Allegro potrafią do aukcji dodawać zdjęcie oryginalnego Mi Banda, przez co identyfikacja opaski może być dodatkowo utrudniona.

Warto zwrócić uwagę także na pudełko. Podrobione opaski sprzedawane są w bardzo podobnych opakowaniach, póki co jedyną stałą cechą jest brak loga Xiaomi.

Zobacz też: Xiaomi liderem urządzeń noszonych — opaski Mi Band zostawiają Apple Watcha daleko w tyle

Dlaczego podrobiony Mi Band to zły wybór?

Xiaomi swoim Mi Bandem w zasadzie zdeklasowało rodzimą konkurencję. Jedną z podstawowych zalet Mi Banda jest długi czas pracy na baterii wynoszący 2-3 tygodnie. W przypadku opaski M4 Smart Band czas ten został skrócony do zaledwie dwóch dni. Drugą różnicą jest platforma Mi Fit, która zbiera nasze dane, przedstawia w wygodnej formie, robi kopie zapasowe oraz obsługuje różne kompatybilne urządzenia. W przypadku podróbki nie ma na to szans, użytkownik dostaje do dyspozycji chińską aplikację, która z dużym prawdopodobieństwem będzie zbugowana, nieprawidłowo przetłumaczona i być może antywirus rozpozna ją jako zagrożenie. To nie żart, miałem w przeszłości okazję zapoznać się z podobnymi urządzeniami. Po trzecie mogą pojawić się problemy z łącznością, niektóre chińskie opaski nie nawiązują ponownie połączenia z telefonem po jego zerwaniu. Po czwarte, wiarygodność pomiarów przeprowadzonych przez opaskę jest, delikatnie mówiąc, wątpliwa. Krokomierz ma tendencję do zawyżania pomiaru i podawania kosmicznych wartości, pulsometr jest kompletnie nieprecyzyjny, potrafi odczytać puls z powietrza.

Zobacz też: [Recenzja] Xiaomi Mi Band 4 – smartband to chyba złe określenie

Sprawdzajcie co kupujecie

największy mi store w Polsce

Kupując Mi Banda warto dobrze zastanowić się, czy opaska na pewno jest oryginalna. Z pewnością warto trzymać się oficjalnych sieci dystrybucji i dużych dystrybutorów. Podrobionej opaski raczej nie kupimy np. w dużym sklepie, niezależnie czy stacjonarnym, czy internetowym. Mogłoby wydawać się, że przecież mówimy o małych pieniądzach, może jakość tej podrobionej opaski jest adekwatna do ceny. Nie, kupując podróbki wspieramy ludzi za nie odpowiedzialnych, czego w żadnym wypadku nie można pochwalić. Ponadto podrobiona opaska jak każda podróbka jest praktycznie bezużyteczna, jej rzeczywista przydatność ogranicza się tylko do wyświetlania godziny, z czym też nie radzi sobie najlepiej.

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.