Silnik na wodę — jak to w ogóle możliwe?

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2020-01-14

Silnik na wodę to koncepcja, która od lat śni się nie tylko fanom motoryzacji. To także łakomy kąsek dla osiągnięć w dziedzinie astronomii i szeroko pojętej nowoczesnych technologii. Efektywne wykorzystanie jednej z najbardziej podstawowych substancji na Ziemi mogłoby całkowicie zmienić politykę energetyczną na świecie. Niższa lub zerowa emisja szkodliwych gazów, tanie, ekologiczne paliwo oraz łatwy dostęp do niewyczerpalnych wręcz złóż wody. Nic więc dziwnego, że temat elektryzuje i interesuje naukowców. Wciąż jednak brak jasnej koncepcji na to, jak to osiągnąć. Pomimo działających modeli (ta technologia już istnieje!), konsumenckie silniki na wodę to nadal jednak temat dość odległy. Problemów do rozwiązania jest masa — a mimo to z roku na rok światełko w tunelu jest coraz bliżej nas.

Silnik na wodę — teoretyczne założenia i chemiczny wzór spalania

silnik na wodę reakcja chemiczna

Powyższa reakcja wody z innym pierwiastkiem to jedna z wielu, którą można przeprowadzić nawet w domowych warunkach. Jeżeli do aluminium doda się jeszcze nieco pierwiastka gal, efekty mogą być kilkukrotnie lepsze. Stop aluminium i galu sprawia, że reakcja jest bardziej gwałtowna. Do tego aluminium nie ma wtedy możliwości wytworzenia w zetknięciu z wodą warstwy ochronnej, która zatrzymuje dalsze postępowanie procesu. Dlatego też możliwe jest wykorzystanie niemalże całej dostarczonej substancji.

Główną przewagą takiego podejścia do silników napędzanych wodorem jest możliwość jego wytworzenia z wody. Trzeba bowiem pamiętać, że silnik na wodę to tylko koncepcyjny skrót myślowy. Paliwem używanym do spalania wciąż byłby wodór. Inaczej jednak niż w przypadku klasycznych silników wodorowych typu znika konieczność odpowiedniego przechowywania wodoru i jego dostarczania do maszyny. Wyobraźmy sobie — jak prosto byłoby podróżować, gdyby wystarczyło nalać odpowiednią ilość wody do zbiornika?

Zobacz też: Fuzja jądrowa coraz bliżej: Sztuczne gwiazdy przyszłością energetyki

Trzeba jednak pamiętać o tym, że oprócz wody, silnik do jazdy potrzebuje w takim wypadku także aluminium. A to nie jest wcale taka tania sprawa. Tym bardziej że odpad reakcji (tlenek aluminium), chociaż nie jest toksyczny, musi być gdzieś składowany i utylizowany.

Silnik na wodę — jakie problemy wciąż są nierozwiązywalne?

silnik na wodę budowa silnika

Dlatego też zaczynamy od ceny. Czy jest szansa, że takie coś będzie się kiedykolwiek opłacać? Według wyliczeń profesora Jerry Woodall z Purdue University (twórca modelu), obecny koszt przejechania ~600 km z silnikiem na wodę to około 180 dolarów (USA). Przy ówczesnym koszcie przejazdu takiego dystansu na benzynie (50 dolarów)… cała operacja jest zupełnie nieopłacalna. Ale, ale! Tlenek aluminium, który jest efektem reakcji wody i aluminium to produkt, który można poddać recyklingowi i wykorzystać ponownie. Gdyby udało się technicznie i logistycznie opracować efektywny proces ponownego wykorzystania tej substancji, koszt można byłoby obniżyć nawet kilkakrotnie. A to już sprawia, że silnik na wodę staje się całkiem realną alternatywą dla paliwa opartego na ropie.

Naturalną barierą jest także stworzenie odpowiedniej infrastruktury. W XXI wieku powstało wiele alternatyw dla paliw ropnych. Na przykład biopaliwa i samochody elektryczne. Każda zmiana wymaga jednak czasu. Rafinerie i stacje paliw rozwijały się latami, stąd aktualna siła przebicia się nowych technologii na razie jest znikoma. Nawet teraz wiele stacji nie posiada jeszcze wsparcia dla samochodów elektrycznych.

Zobacz też: Biopaliwo w 2025 roku stanie się rentowne

Dlatego też największym problemem wcale nie jest wymyślenie działającego silnika na wodę. Mamy już na świecie takie działające silniki. Problem jest ich odpowiednie wykorzystanie, zoptymalizowanie pod względem ceny i łatwość wejścia na szeroki rynek.

Silnik na wodę — jakie są potencjalne szanse na kolejne lata?

silnik na wodę astronomia

Na tle innych narodów jako Polska również radzimy sobie dobrze z paliwem wodnym. Nie jest to co prawda w pełni silnik na wodę, a jedynie silnik elektryczny wykorzystujący turbiny napędzane wodą. To jednak tylko udowadnia, że w przyszłości potencjalne silniki na wodę przestaną kojarzyć się z niemożliwą do osiągnięcia mrzonką. Lub szyderstwem ze strony niedowiarków.

Satelita kosmiczna napędzana wodą to z kolei projekt, który z powodzeniem jest już stosowany. Głównie z tego względu, że produkty do pracy satelita może sobie pozyskać sama w przestrzeni kosmicznej. Jej efektywność jest o wiele niższa od ultrawydajnego paliwa rakietowego. Samowystarczalne urządzenia kosmiczne jednak istnieją od lat. A praktyka pokazuje, że jeżeli coś jest stosowane przez instytucje korzystające z najlepszej dostępnej technologii (wojsko, astronomia) – kiedyś trafi to także do obrotu konsumpcyjnego.

Dlatego też warto pomarzyć. Wierzę, że w przeciągu kilkunastu lat pojawi się wiele usprawnień w dziedzinie gospodarowania energią. Upatruję ogromnych nadziei w ujarzmieniu energii drzemiącej w wodzie. Jeżeli mamy się rozwijać jako ludzkość, korzystanie z energii musi być coraz prostsze, lepsze i tańsze. Wszakże urządzeń na energię elektryczną przybywa — nie będziemy mogli wiecznie dostarczać jej sobie za pomocą węgla i ropy.

Zobacz też: Pozew: Zakaz spalania węgla dla Elektrowni w Bełchatowie od 2035 roku

Źródła: space24.pl, Astrofaza






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x