W związku z ciągłym zaostrzaniem zasad społecznościowych przez social media głównego nurtu radykałowie poszukują nowych kanałów komunikacji. Posiadasz jaskrawe poglądy polityczne i zdarza się wyłapać bana na Facebooku? A może nawołujesz do czystek etnicznych i Twitter usunął Twoje konto? Dopieszczona recenzja „Mein Kampf” na Youtube została zdemonetyzowana i nie wiesz kogo za to winić? Financial Times donosi, że ekstremiści przenieśli się na Telegrama, czyli darmowy komunikator stworzony przez tzw. „rosyjskiego Zuckerberga”, Pawła Durowa. Zagrożenie, a może polowanie na czarownice?

Rosyjski internet – Telegram i VK z polityką w tle

Telegram ekstremizm polityka internet

Durow, sam określający się mianem libertarianina, jest twórcą największego rosyjskojęzycznego portalu społecznościowego W Kontakcie. Co ciekawe został usunięty ze stanowiska dyrektora przez członków zarządu związanych z Putinem w 2014 roku. Historia jest interesująca i sporo mówi o jego poglądach – odmówił bowiem przekazania moskiewskim spec-służbom informacji o użytkownikach z Ukrainy w czasie konfliktu obu państw, publikując otrzymane instrukcje na platformie i nazywając je bezprawiem. Ponadto nie zgodził się na zablokowanie kont związanych z rosyjską opozycją, co przypieczętowało decyzję o jego usunięciu ze stanowiska. Od kilku lat, razem z bratem, przebywają poza granicami Federacji Rosyjskiej…

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

Zobacz też: Nasze podsumowanie 2019 roku

W każdym razie biznesmen jest również twórcą Telegrama, czyli darmowego komunikatora internetowego, który oferuje między innymi możliwość prowadzenia szyfrowanych rozmów tekstowych i głosowych. Funkcja została wykorzystana np. do organizowania ruchu oporu przeciwko władzom w Hongkongu i Iranie, ale była również stosowana przez ugrupowania terrorystyczne czy przestępców. Kilka lat temu w dobie swojej świetności, do korzystania z Telegrama namawiali bojownicy Państwa Islamskiego, jako bezpiecznego miejsca do komunikacji w internecie, które dodatkowo jest łatwe w obsłudze. Wiadomo, że nie ma to, jak dzielić się zdjęciami z egzekucji ze swoimi przyjaciółmi z sieci… Od tamtej pory portal stara się usuwać konta, które są zaangażowane w promocję lub działalność terrorystyczną. Sam Durow mówił w wywiadzie, że może powinniśmy zdelegalizować słowa, bo ich także używają terroryści – ostatecznie wdrożył większe zabezpieczenia, żeby zamknąć usta krytykom. W listopadzie 2019 roku we współpracy z Europolem usunięto z Telegrama 43 tys. kont użytkowników powiązanych z międzynarodowym terroryzmem. Durow upiera się jednak, że nie zamierza w żaden sposób ograniczać wolności słowa i jest przeciwny moderacji tematów w swoim komunikatorze, gdyż jest za pełną swobodą wyrażania poglądów.

Zobacz też: Facebook śledzi użytkowników

Ekstremizm prawicowy, nowy trend w internecie?

Telegram ekstremizm polityka internet

Financial Times na podstawie badania Ligi Przeciwko Zniesławieniom donosi o ogromnym wzroście użytkowników i treści uchodzących za skrajnie prawicowe na platformie Pawła Durowa. Od memów i dowcipów, na materiałach propagandowych gloryfikujących akty przemocy kończąc. Rodzaje ekstremistycznych treści, jakie pojawiają się na stronie, mogą być podzielone na wiele grup. Niektórzy użytkownicy, których wpisy analizowali specjaliści, używają na Telegramie języka podobnego do tego, jakim posługiwali się sprawcy masowych strzelanin, kojarzonych ze skrajną prawicą. Ponadto na kanałach można znaleźć różne dokumenty, takie jak cyfrowe kopie Mein Kampf Adolfa Hitlera czy instrukcje na temat domowego wyrobu ładunków wybuchowych. Znaleziono również grupy, gdzie zamieszczano prywatne dane przeciwników politycznych, w tym ich prywatne adresy… Należy potępić wszelkie formy agresji jako nacisku społecznego i politycznego, niezależnie od poglądów czy wyznania – to oczywiste, ale pytanie jak dalece jest to wina cenzorskich zapędów popularnych serwisów społecznościowych, które wykluczając niektórych, nie prowadzą do ich dalszego radykalizowania w poszukiwaniu towarzystwa? Co myślicie o korporacyjnym ograniczaniu wolności słowa w dobie demokracji i internetu? Czy polityka Durowa jest słuszna?

Źródło: ft.com, cyberdefence24.com




Mateusz Fronczak

Politolog z wykształcenia, historyk z zainteresowania. Gawędziarz i świadomy konsument kultury popularnej.