To musiało się tak skończyć. iPhone 11 bez 3D Touch

mm Mariusz Nowak Artykuły 2019-05-27

To musiało się stać. Plotek na temat usunięcia 3D Touch ze smartfonów Apple, w ostatnim czasie było zbyt wiele. Wszystko zaczęło się tak naprawdę od premiery iPhone’a XR. Smartfon, w przeciwieństwie do flagowych modeli XS oraz XS Max nie otrzymał tej funkcji. Zamiast niej wyposażono go w tak zwany Haptic Touch, który jednak w żaden sposób nie przypomina zaawansowanego wykrywania nacisku. To dwie różne opcje, z których ta nowsza i tańsza w produkcji, nie jest w stanie zapewnić dobrych wrażeń. Analitycy z firmy Barclays dostarczyli portalowi MacRumors kolejnych informacji. Są one konsekwencją tego co firma zrobiła w ostatnich latach, a raczej czego nie zrobiła…

Zobacz także: [Recenzja] iPad Pro 2018 – demon prędkości i nieco zmarnowany potencjał

3D Touch znika na zawsze…

Funkcja zniknie z kolejnych smartfonów firmy z Cupertino. Tak, iPhone 11 oraz jego tańsi lub więksi bracia nie otrzymają tej opcji. Tym sposobem Tim Cook ostatecznie rozprawia się z 3D Touch, do którego Apple nigdy nie miało serca. Do takich informacji dotarli analitycy z Barclays, a zebrali je od dostawców amerykańskiego giganta. Plotki usłyszeliśmy także na początku 2019 roku, a dostarczył ich The Wall Street Journal. Haptic Touch teoretycznie zastąpił 3D Touch już w przypadku iPhone’a XR. W 2019 roku taka możliwość zostanie rozszerzona na wszystkie premierowe urządzenia. Nową nazwą określono prostą odpowiedź zwrotną z silniczka haptycznego. Podobno w przypadku modelu XR nie było możliwe zastosowanie bardziej zaawansowanego odpowiednika, z uwagi na technologię ekranu. Jest kompletnie niezrozumiałe, dlaczego Apple usuwa ciekawe rozwiązanie z droższych urządzeń. W przypadku iPhone’a XS oraz XS Max zintegrowanie z ekranem OLED okazało się bezproblemowe. 

3D Touch od zawsze skazane na porażkę

Haptic Touch to bardzo ubogi krewny. Przede wszystkim opcja nie działa w tak dużej liczbie miejsc. Nie jest obecna w skrótach latarki czy aparatu, na ekranie blokady. Nie obsługuje też podglądu treści – nie ma przecież tak zaawansowanych poziomów interakcji. A według Apple istnieją dwa. Nazwano je „peek” i „pop”. Zadaniem pierwszego jest podgląd obiektu, który widzimy na wyświetlaczu. Drugiego – przejście do podglądanej wcześniej treści. Celem jest wyeliminowanie niepotrzebnych kliknięć w ekran. Przyciśnięcie palcem z niewielką siłą na danej treści umożliwia jej podgląd. Przy użyciu większej – zostanie ona otwarta.

3D Touch

Z 3D Touch korzystają różne programy, nie tylko te od firmy z Cupertino. Niestety opcja od początku zaimplementowana została źle – przede wszystkim marketingowo. Firma zrobiła coś czego nigdy nie robi. Zamiast pokazać jak używać funkcji i do czego się przydaje pokazano, że ona po prostu jest i nie ma tego nikt. Jaki jest efekt? Po kilku latach większość użytkowników chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że coś takiego istnieje! Większość z użytkowników smartfonów Apple kompletnie nie rozumie 3D Touch. Dopiero z czasem dodawano nowe możliwości… Jednak za późno.

Jak działa 3D Touch?

Prekursorem jest Force Touch – znany z touchpadów w komputerach Mac, czy zegarka Apple Watch. Zbudowany ze szkła ekran, nieznacznie ugina się pod wpływem siły nacisku. Oprogramowanie interpretuje tę siłę, za pomocą pomiaru odległości – między samym ekranem, a panelem podświetlenia. Służą do tego czujniki pojemnościowe, zlokalizowane pod diodami LED. Najciekawszą i odczuwalną dla nas rzeczą jest informacja zwrotna. Krótkie drgania są wysyłane do nas przez tzw. Taptic Engine. Generuje on drgania o bardzo wysokiej częstotliwości. Wibracje trwają około kilkunastu milisekund. To najbardziej wyróżniająca cecha. Taptic Engine w iPhone 6s zabrał część miejsca, w którym iPhone 6 miał baterię. To tak naprawdę największa wada tego rozwiązania. Obydwa telefony miały bardzo podobną konstrukcję.

Źródło: Macrumors





x