Dysydenci z Korei Północnej sprzedają blockchainowe wizy ważne po obaleniu Kima

mm Maciej Olanicki Artykuły 2019-04-09

Mówi się, że przyroda znajdzie zawsze drogę, a także, że przyroda nie znosi próżni. To samo można powiedzieć o ludziach, którzy żyjąc w społecznych i politycznych realiach zgoła odmiennych od panujących na przykład w Europie, łakną dostarczanego za pośrednictwem szerokopasmowego Internetu powiewu wolności. A jeśli nie wolności, to przynajmniej rozrywki.

Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś opisać arcyciekawe pomysły na omijanie rządowych blokad internetowych na Kubie. Żart z nagrywaniem Internetu na dyskietki był tam swojego czasu traktowany bardzo dosłownie. W kolejce są także praktyki afrykańskich piratów (tych internetowych), którzy do swojej działalności wykorzystują między innymi Wikipedię. Na razie chciałbym jednak skupić się na państwie na wskroś wyjątkowym. Posiadającym swojego bliźniaka, a jednak niepowtarzalnym. Państwie, które w Sieci zwykło się nazywać „najlepszą z Korei”.

Korea Północna dziś, Wolny Joseon jutro

W kontekście Korei Północnej zawsze zastanawiało mnie, na ile – nie bójmy się tego połączenia – narodowo-socjalistyczna doktryna dżucze skrupulatnie, wręcz bezlitośnie, wdrażana przez dekady faktycznie wypleniła wszelkie ośrodki sprzeciwu, a na ile miliony Koreańczyków swoje bezwzględne oddanie zwyczajnie udają, mając względnie trzeźwy ogląd złożoności swojej sytuacji. W ostatnim czasie trafiłem na ślad, który sugeruje, że Korea Północna nie jest wcale takim monolitem, jak mogłoby się wydawać, że istnieją tam wciąż grupy dysydenckie.

Dlaczego piszę o tym na łamach serwisu poświęconego „nowym technologiom”. Ano dlatego, że wspomniani dysydenci nieźle się w tych technologiach orientują, a nawet w pomysłowy sposób wykorzystują je w walce z reżimem dynastii Kim. Organizacja Wolny Joseon uruchomiła bowiem na początku marca internetową sprzedaż wiz, za które płacić można kryptowalutą Ethereum. Zakup należy jednak traktować bardziej jako inwestycję – Wolny Joseon wyda bowiem swoim sponsorom wizę dopiero wtedy, gdy przejmie władze w Korei Północnej.

Korea Północna – wiza

Brzmi jak żart? Nic z tych rzeczy. Nie zapowiada się na to, aby kryptowaluty zmieniły w najbliższym czasie świat w sposób, jaki opisują to mniej lub bardziej przemyślane start-upy, niemniej sprzedaż za walutę kryptograficzną cyfrowych wiz do nieistniejącego państwa naprawdę ma miejsce. Wizy sprzedawane są na aukcjach, próg wejścia w przypadku pierwszego tysiąca wynosi 1 ETH czyli, według dzisiejszego kursu, równowartość około 664 zł. Całość zebranych w ten sposób środków zostanie przeznaczona na finansowanie walki z aktualną władzą.

Przeczytaj również: Zobaczcie jak wygląda północnokoreański smartfon z Androidem

A(u)kcja pod fałszywą flagą?

W teorii wizowy blockchain ma skutecznie chronić tożsamość wspierających sprawę, nie są zbierane dane pozwalające na identyfikację. Planowanych jest wydanie maksymalnie 200 tys. wiz. Za pośrednictwem Etherscan można sprawdzić, że dotąd powstało ich 124. Wiza pozwoli na pobyt na terenie wyzwolonej Korei przez 45 dni, nie ma jednak limitu wiz wykupionych przez jedną osobę. Co więcej, Wolny Joseon zachęca do kontaktu osoby, które planują zakup grupowy, tj. powyżej 100 sztuk. Zapewne wielu głowi się w tej chwil nad bezpieczeństwem transakcji.

Cóż, wątpliwości jest sporo. Po pierwsze, według ustaleń Washington Post Wolny Joseon mógł brać udział w lutowym ataku na legalną ambasadę Korei Północnej w Madrycie. Obyło się bez ofiar śmiertelnych, skradziono jednak komputery i smartfony zawierające najpewniej niejawne dane. Od tego czasu Wolny Joseon jest łączony z działalnością CIA, nie brakuje nawet opinii, że organizacja powstała z inspiracji Amerykanów. Czy to specjaliści z Langley stoją za nowatorskimi metodami finansowanie północnokoreańskich dysydentów? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy.

Osobną kwestię stanowią technikalia, tu sprawa zaczyna być podejrzana. Wygląda bowiem na to, że w formularzu wymagane jest podanie prywatnego klucza Ethereum, czego oczywiście nigdy nie należy robić – pozwala on na uzyskanie dostępu do portfela i kradzież środków. Sprawa jest niejasna, a adres mailowy w domenie Proton Maila dostępny na stronie nie odpowiada na pytania dziennikarzy. Czy to możliwe, aby żądanie prywatnego klucza było tylko rezultatem niefrasobliwości czy technicznej niekompetencji? A może blockchainowe wizy do Korei Północnej po jej wyzwoleniu to po prostu oszustwo?

Przeczytaj również: Huawei pokazuje światu, kto tak naprawdę jest Wielkim Bratem

Ile za blockchainowe wizy?

Domena cheollimacivildefense.org (Cheollima Civil Defense to poprzednia nazwa organizacji Wolny Joseon) zarejestrowana została przez Fiodora Nikołowa z Saratowa w Rosji. Nikołow jako swoją organizację wskazuje firmę Anon Power i jest posiadaczem jeszcze 252 innych domen . Nie ukrywa on adresu swojej działalności, choć pod wskazanym adresem w Saratowie mieści się szkoła średnia. Niewykluczone jednak, że nie ma tu żadnej wielopoziomowej intrygi. Możemy po prostu mieć do czynienia z handlarzem domenami z działalnością zarejestrowaną w wynajmowanych przez placówkę pomieszczeniach.

Mapy Google – Saratow

Znaków zapytania jest sporo, co jednak nie zniechęca kupujących. W tej chwili aktywna jest jedna aukcja, podczas której ktoś zaoferował za wizę aż 300 ETH, czyli ponad 195 tys. złotych. Jest to jednak wyjątek, większość dotychczasowych aukcji zakończyła się z wynikiem około 1-1,5 tys. złotych. Wolny Joseon przestrzega jednak spekulantów: „posiadanie jednej lub więcej wizy powinno być uznawane jako wkład w nasz ruch i nie powinno być wykorzystywane w celach spekulacyjnych czy powierniczych”. Cóż, zasady ustalane przez ludzi zdolnych do spenetrowania ambasady lepiej traktować poważnie.

Główna fotografia: „Visitors bowing in a show of respect for North Korean leaders Kim Il-sung and Kim Jong-il on Mansudae (Mansu Hill) in Pyongyang, North Korea”, Bjørn Christian Tørrissen na licencji CC BY-SA 3.0.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x