Cenzura internetu i podatek od linkowania – takiej Unii Europejskiej chcecie?

Adrian Celej Artykuły 2018-06-16

Na łamach portalu wielokrotnie krytykowałem pomysły Unii Europejskiej. Muszę jednak przyznać, że dotychczasowe działania tej organizacji były niczym przy obecnym idiotyzmie i próbie zniszczenia internetu. Wszyscy wiemy o planowanym wprowadzeniu cenzury i podatku od linków, nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że konsekwencje będą opłakane. Warto zastanowić się, dlaczego Unia Europejska chce to wprowadzić i kto na tym zyska.

Czym jest podatek od linków?

Cel podatku od linków jest taki, żeby wydawcy zarabiali na nagłówkach, a nawet samych tytułach zamieszczanych w agregatorach pokroju Google News. Treści w postaci artykułów mają być chronione w podobny sposób co utwory muzyczne – pojawią się organizacje podobne do ZAiKSu i to one będą zbierały pieniądze z tego tytułu. Jak dobrze wiadomo ZAiKS jest uważany za jedną z większych patologii prawa autorskiego i relikt przeszłości, jednak cały czas działa i ma się dobrze za nasze pieniądze – wspieramy go kupując płytę CD, telefon, komputer czy sam dysk twardy. Z góry jesteśmy uważani przez niego za piratów i płacimy za pirackie treści, które możemy na taki dysk skopiować. Wracając do tematu – niemal każde zapożyczenie treści będzie piractwem, w tym nieszczęsne linki. Generalnie jeśli ktoś wrzuca link do naszego artykułu na inny portal – nie ważne czy to Facebook, Wykop czy w formie źródła do innego tekstu, to jesteśmy z tego zadowoleni. Tak miał też działać internet – ludzi mieli dzielić się ciekawymi stronami, zgodnie z tą ideą działa Google.

Unia Europejska ma inne zdanie

Politycy europarlamentu uważają, że udostępnienie linku to robienie krzywdy autorowi, ponieważ ten po przeczytaniu tytułu w agregatorze może zniechęcić się do otworzenia całości. Brzmi to niezwykle idiotycznie, ale według nich udostępniający link powinien za to zapłacić. Czy tankując samochód wymagacie tego, aby stacja benzynowa wam za to zapłaciła? Jak się okazuje nie jest to pomysł jedynie Unii Europejskiej, na zmianach bardzo zależy dużym wydawcom. Dla nich sytuacja jest inna – zarobią, a jeśli nie, to i tak upadnie mniejsza konkurencja, a więc zmonopolizują rynek. Poza tym łatwiej będzie wyciszyć pewne tematy, a więc może czekać nas cenzura z prawdziwego zdarzenia. Zastanówmy się – jeśli zniknie Google News, Facebook zrezygnuje z udostępniania linków, a Wykop zostanie cieniem samego siebie, to skąd dowiemy się o małych portalach. Więksi wydawcy mają pod swoimi skrzydłami wiele portali lub czasopism, mają swoje aplikacje, mogą linkować do artykułów na innych swoim portalach. Tymczasem małe portale nie wytrzymają tego, zostaną nagle odcięte od ważnych źródeł wyświetleń, całe SEO przestanie mieć znaczenie i zaczną znikać. Wyparuje konkurencja, zostanie kilku graczy, którzy będą mogli robić wszystko. Bez wątpienia spadnie jakość publikacji, obecnie wszyscy się o to zabijają, dobry artykuł może trafić na inne portale, może się wybić. Jeśli podatek od linków wejdzie w życie, to przestanie mieć to znaczenie, będą się liczyli tylko czytelnicy skupieni przy jednej platformie.

To nie pierwszy raz

google news wiadomosci logo

Podatek od linków był już wprowadzany w Niemczech i Hiszpanii. U naszych zachodnich sąsiadów zrobiono to ze względu na naciski dużych wydawców, którzy zwyczajnie chcieli zarobić. Co z tego wyszło? Google właśnie tych wydawców ukryło w swoim agregatorze, w wyniku czego gwałtownie spadły wyświetlenia. Ta zmiana akurat była bardzo dobra, kto chciał ten stracił, reszta zyskała. Nieco gorzej wygląda to w Hiszpanii, gdzie wprowadzono dokładnie to samo, nad czym obecnie pracuje Unia Europejska. Generalnie wszyscy byli zadowoleni, przecież Google będzie im płacić za linki, czyli pojawi się dodatkowe źródło dochodu. Skończyło się to jednak niespodzianką, w momencie wejścia ustawy w życie wyszukiwarkowy gigant wyłączył hiszpańską wersję Google News. Tym złym jednak zostało Google, ponieważ nikt nie przewidział takiego kroku. Uwierzcie mi, że jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak kretyńską postawą. Nieco później czytałem, że hiszpańscy wydawcy jednak nie chcą tego prawa, oczywiście nikt już ich nie słuchał. Za udostępnianie linków nie zapłacił w zasadzie nikt, upadło za to kilka agregatorów newsów, z czego jeden – NiagaRank był bardzo innowacyjną usługą i jego utrata była bolesna. Upadły też małe portale, nie wybił się żaden nowy, ruch spadł średnio o 16%, po prostu czytelnicy zaczęli czytać mniej.

Automatyczna cenzura

cenzura

Jest też drugi problem, który zdecydowanie bardziej wpada w oko – automatyczna cenzura internetu. Każdy kto wrzucał jakiś film na serwis YouTube zapewne wie, że jest coś takiego jak ContentID. Jest to system sprawdzający, czy dodawane multimedia nie są chronione prawem autorskim. Problem polega na tym, że system ten nie działa najlepiej i często nie rozumie czegoś takiego jak prawo cytatu. Generalnie YouTube nie musi tego robić, mimo wszystko skanuje treści aby chronić autorów posiadających prawa do nich. Unia europejska chce, aby takie skanery miały wszystkie portale. Oznacza to, że taki Wykop musiałby sprawdzać, czy wrzucany śmieszny obrazek z kotem nie jest chroniony prawem autorskim. Nie wiem czy Wykop jest w stanie coś takiego wdrożyć, na pewno polegną wszelkie portale ze śmiesznymi obrazkami. To jest nie do zrealizowania bez ogromnych funduszy. Wszystko przez to, że wkrótce portal będzie odpowiadał za zamieszczane tam treści, dotychczas był jedynie pośrednikiem. Problem w tym, że zapożyczanie zdjęć i fragmentów tekstów nie jest niczym złym, tak funkcjonuje internet i nikt z tym nie dyskutuje. Po wprowadzeniu cenzury stworzenie czegokolwiek bez naruszania prawa będzie niemal nierealne. Nie będzie można stworzyć mema, ponieważ naruszy to prawa do głównej grafiki. Nie będzie można korzystać z cytatów, ponieważ to kradzież tekstów i trzeba za to zapłacić. Problem będą mieli YouTuberzy, którzy wykorzystują w swoich filmach grafiki znalezione w internecie. Pewnych filmów (głównie tych śmiesznych) wogóle nie będzie można upubliczniać.

Sytuacja jest niemal beznadziejna

2 dni temu Kacper przestawił dość przerażające dane, według których prawie wszystkie państwa są za wprowadzeniem cenzury i podatku od linków. W środę rozpocznie się głosowanie i nie oszukujmy się – szanse na odrzucenie ustaw są bardzo małe. Pamiętacie ACTA? To te same prawa, tylko w nowej oprawie. Wtedy tłumy protestowały w obronie internetu, działalność zawiesiły setki jak nie tysiące portali, przestały działać strony rządowe z powodu ataku DDoS, kilka stron zostało podmienionych. I co? Udało się! Zrezygnowano z umowy ACTA.

wyrazy oburzenia

A jak to wygląda teraz? Problem ten sam (a nawet większy), protestów brak. Owszem, powstała strona SaveYourInternet, zachęcam do wypełnienia formularza, jednak osobiście nie wierzę w jakąkolwiek skuteczność tego rozwiązania. Myślicie, że ktoś to przeczyta? Unia Europejska w ostatnim czasie podjęła wiele kontrowersyjnych decyzji, często poprzedzały je ogromne protesty i nikt nie zwracał na to uwagi. Jeśli komuś tam bardzo zależy na przepchnięciu podatku od linków, to to zrobi. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby teraz ktoś przyznał się do błędu, na chwilę obecną ustawy są bronione i usprawiedliwiane. To przykre, Unia Europejska miała pomagać, miała dążyć do ułatwienia wielu kwestii. Tymczasem jest odwrotnie i nie pierwszy raz spotykamy się z taką sytuacją. Ta organizacja nie broni już zwykłych ludzi, broni swoich interesów. Czy takiej Unii Europejskiej chcecie?

Źródło: Niebezpiecznik, Dziennik Internautów, własne



  • Po pierwsze – tak się kończy fanatyzm wszelkiego rodzaju. Piractwa nie popieram, ale święty nie jestem – jeśli wiem, że czegoś i tak nie kupię, ale zżera ciekawość to zawsze fajnie wiedzieć, że gdzieś tam są chomiki i torrenty. To co tutaj mamy to postępująca ewolucja równania piractwo=kradzież do którego odwoływali się przez ostatnie dekady najwięksi „influencerzy”. W poprzednim stuleciu panowało na piracenie przyzwolenie społeczne, potem zaczęto na to krzywo patrzeć, ścigać, nawet robić wymuszenia prawne (pamiętacie kancelarie prawnicze sztanażujące ludzi?). Obecnie pod kradzież zaczynają już podchodzić cytaty, a to wciąż nie koniec tej bajki. Być może dorzyjemy czasów, kiedy wystarczy na kogoś spojrzeć i już będzie można szykować się na pozew.

    Po drugie – takie akcje biurokratów niespecjalnie mnie martwią, bo jak wiadomo każda akcja powoduje reakcję. Jak padł TBP to z miejsca pojawili się następcy. W Chinach poblokowano zachodnie strony, ale usługi VPN kwitną aż miło. Na kłopoty z prywatnością uruchomiono TORa. Ta cenzura tylko przyspieszy ten proces i może już niedługo doczekamy się prawdziwie zdecentralizowanego internetu, całkowicie odizolowanego od wpływu rządów.

  • Grzegorz.Tur

    Cenzura jest nie najgorszym pomysłem bo autorzy oryginalnych treści będę mogli je rozpowszechniać na swoich kanałach, w swoim imieniu i mieć nad tym pełną kontrole. Gorzej wychodzi o podatek od witryn i cały nowy system. Zaiks jest specyficzny,ale dzięki temu nie można robic wszystkiego i mimo że instytucja jest beznadziejna, to jej ogólny cel jest słuszny.

  • eerrt

    ależ był atak na polską infrastrukture internetu nie działał np. cepik
    może o to chodziło?

    generalnie
    prawo cytatu nie działa dla kilku słów, albo dla tytułu bo to
    nierealne, równie dobrze można pozwac kogoś za zdanie: ‚życzę
    wszystkiego najlepszego” albo Trump przyjechał do Polski.

  • tomson66

    Wolność internetu to już dawno się skończyła. Większość ma to w d…e. Ważne, żeby serwisy społecznościowe były wszędzie dostępne. Przyjdzie taki czas, że Twój dostawca internetu razem z fakturą dostarczy Ci mandacik za niedozwolone działania w sieci.

  • Kamil

    Jak czytam gdzieś, że SEO nie isnieje albo będzie znikać to krwawię z oczu. SEO zawsze będzie póki istnieją wyszukiwarki, bo nie opiera się tylko na optymalizacji off-site, ale też on-site. SEO wraz z kolejnymi aktualizacjami algorytmów przeglądarek nabiera coraz większego znaczenia z racji, że teraz już nie chodzi o ilość, a jakość.

  • mico11

    Jakoś nie widzę zainteresowania artykułem, to smutne. Jakby autor napisał coś o Samsungu czy Apple to zaraz mielibyśmy 60 komentarzy.
    Właśnie tak to wygląda, ludzie demonstrują postawę „ja nie interesuje się polityką” a stara prawda jest taka, że polityka zainteresuje się wami.
    Eurokołchoz sam doprowadzi się do upadku, to kwestia czasu jak długo i w jakiej formie ta agonia będzie trwała. Brytyjczycy sami jeszcze nie wiedzą jakie mieli szczęście, że opuścili tę patologię.

  • Sebastian

    Nie powielajcie nieprawdy. Można ZAiKS-u nie lubić ale podatek doliczany do nośników danych nie jest od piracenia, a od dozwolonego użytku. Różnica jest zasadnicza i o dziwo muszę pochwalić wydawców, a przynajmniej kilku za bardzo elegancką notkę na temat przysługujących praw nabywcy książek, a mianowicie prawa do pożyczania znajomym, cytowania czy kopiowania na własny użytek… Miła odmiana po tylu latach bełkotu zabraniającego czegokolwiek poza przeczytaniem…

  • radziopoke

    Ja na miejscu Google, zablokowałbym już linkowanie do stron Unii Europejskiej jeszcze przed głosowaniem, by ci „wielcy” wydawcy widzieli co tracą. Może wtedy Unia Europejska zauważyła by co się stanie z internetem, którego tak bardzo chcą. A na takiej blokadzie zarobić by mogło i samo Google: w końcu jeżeli uzmysłowiło by to Unii i by zrezygnowali z tego pomysłu, to Google mógłby odblokować linkowanie (czyli blokada trwała by tylko kilka dni), a na tym zarabia też Google. Ale znając życie, Google wykona ten krok dopiero gdy będzie po wszystkim…

  • can006

    Bo to jest już koniec histori wystarczy poczytać księgę apokalipsy i obejrzeć Matrixa wszytsko sprowadza się do cenzury i totalitaryzmu na świecie wdrażanie sieci 5g w szybkim tempie objęcie całego świata i pokonanie ostatniej wolności jaka daje internet. Polecam obejrzeć stary ale aktualny film Jak złodziej w nocy. https://m.youtube.com/watch?v=xCThrJLPPoQ&t=147s

  • fckUeve

    Czy jeżeli moje strona będzie stała na serwerze który znajduje się poza UE, będę miał problemy opisane wyżej?

    • Adrian Celej

      Tak. Co prawda cenzura nie będzie obowiązywała, ale na agregatory pokroju Google News nie ma co liczyć. Pozostaje jeszcze kwestia zarabiania, nie wiem jak to wygląda w takiej sytuacji.

  • Dagmara

    Podatek od linków jest dla Mnie jak bzdurne wzywanie do Sądu na Rozprawę, ponieważ powody pozwów są bzdurne gdzie można było zrobić to bez ośmieszania SIEBIE, bo człowiek nie potrafi radzić sobie w społeczeństwie,rodzinie i swoim życiu ze sobą! Jeśli chcecie podatek to bardzo proszę powiem WAM gdzie mógłby się znajdować np. wrzucane zdjęci, filmy pornograficzne które zostały udostępnione przez kogoś kto bawi się czyimś życie ( złość bo nie lubi i to robi), NASTĘPNY P… teksty pisane na kogoś zasada podobna, bo ktoś kogoś nie lubi, bo przecież to jest NĘKANIE. A dla pożytku Publicznego dobre było by to karmienie PODATKIEM ponieważ i TAK POKRZYWDZONY nie znajdzie sprawcy, nie znajdzie miejsc gdzie wrzucone są takie niszczące człowieka rzeczy. A TO WIELKA PRAWDA (WP) Ludzie pomyślcie dla ludzi to i wy będziecie mieć to o czym mowa w PODATKU LINKÓW Brawa Bijcie jak Mam racje i idziecie za moją GŁOWA MALEŃKĄ 🙂