Dlaczego lepsze aplikacje trafiają najpierw na iOS, a później na Androida?

Łukasz Pająk Aplikacje 2018-10-12

Zapewne zauważyliście, że liczące się tytuły gier i aplikacji w głównej mierze najpierw trafiają na iOS, a dopiero później na Androida. Jeśli nie, to mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo, że tak jest, a ostatnim, głośnym przykładem niech będzie Fortnite. Ta popularna gra battle royale pojawiła się na iPhone’ach w kwietniu, podczas gdy na swoją premierę na Androidzie musiała czekać do prezentacji Samsunga Galaxy Note9, aby dopiero od niedawna być dostępną bez ograniczeń. Oczywiście po drodze wyszło na jaw kilka przeróżnych zagrywek ze strony Epic Games, ale to nie jest miejsce i czas, aby o tym rozprawiać. Odsyłam Was do artykułu, gdzie pokrótce wyjaśniam, dlaczego Fortnite na Androida to nieporozumienie. Tymczasem wróćmy do porównania App Store i Sklepu Play.

Chcesz zarobić na aplikacji? Nie skupiaj się na Androidzie

Powyższa dewiza powtarza się, co kwartał. O ile Google faktycznie może się chwalić, że Sklep Play jest zdecydowanie bardziej obszerny, niż odpowiednik na iOS, to jakość i dostępność kluczowych tytułów jest po stronie Apple. Widać to doskonale na powyższych wykresach, które prezentują przychód w poszczególnych marketach, jak i liczbę pobieranych aplikacji. Mimo że użytkownicy Androida chętniej ściągają gry i aplikacje, to już niekoniecznie chcą za nie płacić. Poza tym w przypadku „Robocika” zdecydowanie łatwiej o piractwo, z którym coraz mniej deweloperów chce jakkolwiek walczyć. Do tego dodajmy nielicencyjne tytuły, jak wspomniany już Fortnite, który nie przeszedł certyfikacji Google, a musiał dostać akceptację od Apple. Na deser informacja o najchętniej pobieranych programach, jak i najbardziej dochodowych:

sklep play android app store ios porownanie 2018q3

Zobacz też: Jak sterować muzyką z poziomu Map Google?

Wracając jeszcze na chwilę do zestawienia Sklepu Play i App Store, krótkie podsumowanie. Programistom o wiele bardziej opłaca się stworzyć dobrze zoptymalizowany tytuł na iOS, bo mogą więcej zarobić, a samo tworzenie kodu na ograniczoną liczbę konfiguracji sprzętowych i systemowych jest zdecydowanie prostsze. Momentami można odnieść wrażenie, że również Google jest tego świadome, gdy na początku wydaje swoje nowości na iPhone’y i iPady.

 

źródło: TechCrunch



x