Tydzień z Asystentem Google. Czy z tej aplikacji warto korzystać w Polsce?

Michał Derej Aplikacje 2018-05-22

Asystent Google to kapitalny program, który pozwala na głosową komunikację z naszym smartfonem. Aplikacja zrobić dla nas może niemalże wszystko, więc urządzenie możemy obsługiwać praktycznie wyłącznie za pomocą głosu. Asystent Google jak na razie nie jest jednak dostępny w języku polskim (chociaż już wkrótce będzie) – postanowiłem zatem sprawdzić, czy angielska odsłona usługi ma sens dla osób mieszkających w Polsce. Z tego powodu przez ostatni tydzień większość operacji na telefonie starałem się wykonywać głównie przy pomocy Asystenta. Jakie są moje wrażenia i czy polecam tę usługę dla Polaków? Tego dowiecie się w tym artykule.

Z Asystenta Google nie skorzystacie tak łatwo

Asystent od giganta z Mountain View nie jest oficjalnie dostępny dla osób mieszkających w Polsce, więc skorzystanie z usługi nie jest takie proste. Przede wszystkim Wasz telefon musi obsługiwać Asystenta Google’a, a podstawowym językiem systemu powinien być angielski. Dopiero wtedy dłuższe przytrzymanie przycisku Home powinno otworzyć nowe okno, w którym smartfon będzie oczekiwał na komendy i polecenia. Zmiana języka systemu nie była dla mnie trudna, więc bezproblemowo przestawiłem się na korzystanie z anglojęzycznego Androida. Jeśli mam być szczery, to po ostatnim tygodniu nie planuję już wracać do poprzedniej wersji!

Zobacz też: Wysyłasz maile ze swojego telefonu? Jeśli tak, to sprawdź te aplikacje!

Asystent Google to najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie od dawna

Na początku mocno sceptycznie podchodziłem do tematu – pomimo tego, że angielski znam na poziomie zaawansowanym, to komunikacja ze smartfonem, szczególnie w miejscach publicznych przychodziła mi z niezwykle ciężko i to nie ze względów gramatyki czy słownictwa. Początkowo po prostu krępowało mnie mówienie do telefonu w zagranicznym języku – o ile na rynku w Katowicach nie stanowiło to problemu (jest tam bardzo dużo osób zza granicy), to w mniejszych miastach ludzie patrzyli się na mnie dość dziwnie. Postanowiłem jednak nie przejmować się tym, co pomyślą sobie inni i swój test kontynuowałem, podróżując po ulicach miast.

To okazało się świetną decyzją, ponieważ Asystent Google to niezwykle użyteczne i przydatne narzędzie, z którego nie umiałbym przestać korzystać. Wychodziłem do parku? Pytałem aplikację o pogodę. Szedłem do baru? Asystent sprawdził dla mnie rozkład autobusów. Chciałem zarezerwować hotel? Program znalazł dla mnie najlepsze propozycje we wskazanym przeze mnie mieście, które dodatkowo posegregować można było w zależności od ceny (np. do 250 zł za noc). Warto pamiętać również o funkcji odczytywania tekstu i rozpoznawania zabytków, która działa wyśmienicie.

Co więcej, obsługa mojego smartfona stała się dużo przyjemniejsza niż dotychczas. Jeśli chciałem włączyć daną aplikację, to po prostu prosiłem Asystenta, żeby zrobił to za mnie. Odtwarzanie muzyki ze Spotify również wywrócone zostało do góry nogami – od teraz robiła to za mnie aplikacja Google’a. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku filmów z Netflixa, jednak tutaj najpierw należało połączyć swoje konto z Asystentem. Co ciekawe, z aplikacją prowadzić można również nietypowe dyskusje, np. o uczuciach, którymi darzy nas Asystent. Dodatkowo program potrafi opowiadać całkiem niezłe kawały, które na żądanie przychodzić mogą o danej godzinie. 

Jakie są moje odczucia na temat Asystenta Google po tygodniu?

Przyznam szczerze, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony możliwościami usługi Google’a. Komunikacja z nią nie stanowi żadnego problemu – wystarczy znać język angielski na przyzwoitym poziomie, a nawet z bardzo złym akcentem program powinien rozpoznać naszą mowę. Jedynym minusem, jakiego doświadczyłem podczas mojej tygodniowej przygody, były dziwne spojrzenia ludzi na ulicy, ale do tego można na szczęście przywyknąć. Jeśli mieszkacie w nieco bardziej cywilizowanym mieście, to na pewno ominie Was to zjawisko. Jeżeli spełniacie wymienione przeze mnie wyżej wymogi i macie ochotę przetestować coś nowego, to bardzo gorąco zachęcam Was do sprawdzenia Asystenta Google. Jestem pewien, że nie pożałujecie tej decyzji.



  • SebaRoz

    Nie rozumiem tej fascynacji – próbowałem kilka razy napisać sms jadąc samochodem i mogę powiedzieć, że 1-2 na 10 uda się poprawnie wybrać odbiorce a może raz udało mi się „napisać” taką treść jaką chciałem – bezużyteczny „bajer” (takie są moje obecne doświadczenia). Poza tym spotkałem już kilka razy ludzi, którzy idąc ulicą na głos „rozmawiali z telefonem” i przyznam, że moje odczucia zawsze były takie same (wszyscy, których spotkałem robili to „głośno i wyraźnie aby ich telefon zrozumiał”) – jak mało kultury trzeba mieć aby się tak zachowywać. Czy naprawdę muszę robić z siebie takiego ……. bo nie chce mi się kilka kliknąć w ekran. To bardzo smutne 🙁

  • Igor Wojciechowski

    Nie są to jakieś wielkie różnice względem google now który np. potrafi podpowiedziec jak ugotować jajko na miekko;)

    • ja.n.

      są spore różnice ale tu autor jakoś specjalnie nie pokazał możliwości asystenta- najlepiej jak ma się jeszcze google home w domu – zabawa jest lepsza 🙂

  • Sebastian Florek

    Mnie ciekawi jak ograniczą polskiego Asystenta w tematach drażliwych dla administracji państwowej RP. Będzie „Przykro mi ale nie mogę udzielić odpowiedzi” Ogranicza to użytkownika, odsuwa od poznania tematu.

  • Tomasz Roos

    Nie do końca się zgadzam. Sam od roku korzystam z Google Home, a mimo to nie przestawiłem języka na angielski w Pixelu, ponieważ nadal wolę sprawdzić coś na telefonie wzrokowo. Zwłaszcza że odpowiedzi Asystenta na telefonie często wiążą się z wyświetleniem informacji na ekranie, a głośnik ekranu nie posiada, więc wszystko odczytuje – i tak to powinno wyglądać zwłaszcza w sytuacji, kiedy pytam o coś przez słuchawki i nie chcę wyciągać telefonu z kieszeni. Druga sprawa to brak rozpoznawania nazw polskich utworów i ulic. Swoją drogą jestem ciekaw, jak to rozwiążą, bo z tego co wiem po francusku i niemiecku (które są już przecież dostępne) Asystent też nie rozpoznaje nazw piosenek, ale może coś się w tej kwestii zmieniło.

  • Daniel Poweska

    Niby fajnie, ale praktycznie wszystko to można zrobić z google now i to po polsku, więc raczej żadna nowość 🙂

    • ja.n.

      no bo gościu sie nie postarał – praktycznie korzystał z funkcji które jak piszesz wcześnij potrafil google now

  • assault

    większosć z tych rzeczy które są pokazane robię od dawna po polsku, najlepsze moim zdaniem jest to żeby do kogoś zadzwonić, napisać sms lub wyznaczyć trasę

  • Gezzior

    Nie jest dla mnie problemem ani mówienie do telefonu w obcym języku w miejscu publicznym, ani samo korzystanie z telefonu w j. angielskim. Od korzystania z Asystenta Google odwiodła mnie rzecz, której się nie spodziewałem – po ustawieniu języka systemu na angielski artykuły w Google Now przestały dotyczyć rzeczy, które mnie interesują, a zaczęły to być randomowe artykuły wyłącznie w języku angielskim. Zdziwiłem się, że jest to dla mnie aż tak istotne, ale po tygodniu męki porównałem za i przeciw i Asystent przegrał.

  • Boss

    Dopóki nie powiem PO POLSKU do telefonu np „hej telefon obudź mnie jutro o 4:30” i telefon to zrozumie, opcja jest nieużywana.

    • Michał Derej

      Już wkrótce powinna być taka możliwość, na razie można ćwiczyć angielski. 😉

      • Loki

        Przecież już dawno to działa po polsku🤔

        • Michał Derej

          Asystent? Ciekawe.

          • Grześ

            To zdaje się już Google Now obsługuje w języku polskim

          • Loki

            Google Now

          • ja.n.

            on chciał po polsku ustawic budzenie więc to od dawna nie problem 🙂

    • Foldex

      Hmmm, ale taka opcja jest dostępna już i działa po polsku. 😉
      Długo przytrzymuję przycisk Home, naciskam mikrofon i mówię „Obudź mnie jutro o 4:30” i budzik się nastawia 😉

      • Loki

        Albo mówisz Ok Google i ustaw alarm na jutro na 4:30 i działa.

        • 0001

          tylko że mówię by ustawił alarm 4:30 to ustawia 16:30. i tak jest za każdym razem, a próbowałem kilka razy 🙁

          • Tomasz Wronka

            Dziwne. U mnie działa.

          • Krzysztof Duda

            Nie znasz komend. Mówisz „obudź mnie o 4:30 rano” i ustawi alarm na 4:30 rano a nie na najbliższą 4:30.

          • Loki

            No ja powiedziałem ustaw alarm na jutro na 4 30, bez problemów. Generalnie GN nie jest idealne i różnie „trybi”.

          • Loki

            Generalnie rzadko używam Google now, głównie podczas jazdy autem do np.: wyznacz trasę, zadzwoń do, wyślij SMS. Ale wiem jak działa i specjalnie wczoraj przed moim komentarzem sprawdziłem i ustawiłem alarm mówiąc jak wyżej no i ustawiło bez problemu. Jak widać zbieg okoliczności z tą 4:30 na dziś, no i wstałem przed czasem☺😉 Po za tym dziecko dużo się tym bawi i zadaje dużo dziwnych pytań i o jeszcze większe dziwo często się zdarza, że Google mu odpowiada, chociaż w większości wyświetlane są treści, artykuły itp.

      • Krzysztofsf

        Ale nie mozesz wybrac budzenia za pomoca innego niz domyslny programu. Np, sleep as android

    • ja.n.

      ok google – obudź mnie jutro o 4:30 – i już 🙂

  • Martina Neumayer

    Pasłeś gugla danymi przez tydzień? Tak z własnej woli? Wow.. gratuluję odwagi 😉

    • Michał Derej

      I tak pewnie wiedzą o mnie wszystko, więc postanowiłem się poświęcić. :/

      • Martina Neumayer

        Nooormalnie Hero! 😀

        • Lama Bojowa

          Straszne…

          • Martina Neumayer

            Why? 😉

          • Lama Bojowa

            Mysle, że maja gdzieś „szaraków” (bez urazy). Każdy raczej się domyśla, że nasze dane są sprzedawane na prawo i lewo, ale jeśli ktoś będzie chciał, to ukryje część swoich danych osobowych 😉

          • Martina Neumayer

            Jasne, że mają gdzieś i to nie od dziś. A jedyne co można, co może taki szaraczek zrobić to unikać tych, którzy tak postępują z danymi.

    • MrVik

      A Ty nie szukasz nic w Internecie? To tylko inny sposób wprowadzania danych, a przecież i tak codziennie pytamy Google o każdą pierdołę. Google już wie gdzie mieszkamy, pracujemy, robimy zakupy, gdzie i kiedy jedziemy na urlop, gdzie i z kim robiliśmy sobie fotki, czy to że właśnie planujemy zakup nowego TV lub samochodu. Już za późno na żale 😉

      • Martina Neumayer

        Szukam, owszem.. lecz nie karmię gugla sobą i swoimi danymi.
        Widzisz.. może i wie o wielu takie rzeczy.. ja do nich nie należę. A co o mnie wie, jeśli już coś, to same pierdki, które sama mu notabene kiedyś dałam.

        • MrVik

          Rozumiem, że nie korzystasz ze smartfona, a komputera używasz przeważnie off-line? Jeśli nie, to jednak karmisz firmy swoimi danymi, choć może nie tak wprost i ochoczo 😉

          • Martina Neumayer

            Korzystam owszem, ale robię to z głową.. i to co zapodaję w sieć, jest czymś co jest przemyślane, co nie stanowi jakiejś tam pożywki, jaką zapodają ot tak sobie inne ludziki.

          • MrVik

            Zatem w jaki sprytny sposób szukasz np. połączeń w komunikacji miejskiej, tak by Google czy inna firma nie wiedziała, jaką trasę chcesz przemierzyć? A może chcąc sprawdzić pogodę w swojej lokalizacji dla zmyłki podajesz inne miasto? W końcu 100 km dalej pogoda będzie podobna 😉
            Ok, trochę się zbijam, wierzę, że jesteś ostrożna, ale dużo ludzi myśli, że jak „nie mają Facebooka” i nie trzymają danych w chmurze, to Internet nic o nich nie wie.

          • Martina Neumayer

            Paczjąc sobie na rozkład wiszący na przystanku na przykład. Pogodę zobaczę sobie w tv, albo posłucham w radiu przy porannej kawie przed pracą.
            Tu nie chodzi o jakąś przesadną ostrożność, czy popadanie w paranoję.. ale da się żyć normalnie, nie szajstając swoimi danymi, czy życiem ogólnie po necie. Stare sposoby funkcjonują sprawnie do dziś dnia 😉 a ja się po prostu do nich przyzwyczaiłam.
            Tak.. to prawda.. dużo osób nie zdaje sobie sprawy z istoty oraz ogromu problemu pt. „ochrona danych”. Nie zdają sobie, póki ich osobiście ów problem, któregoś dnia w tyłek boleśnie nie kopnie.

    • Kelevra1902

      To znaczy jakimi danymi? Tonem swojego głosu? Myślisz że dla google to jakaś różnica czy dane o Tobie będzie zbierał z tego co piszesz czy z tego co mówisz? Jak wpiszesz w google „Rozkład jazdy linii 100” to udostępnisz o sobie tyle samo tych cennych „danych” co w momencie powiedzenia tego na głos… Nie znam się ale się wypowiem?

  • Maciej G.

    Czy asystent
    1. pozwala dodac pozycję do kalendarza (nie chodzi mi o przypomnienie a o pozycję w kalendarzu)
    2. Pozwala dodać pozycję do listy zakupów w google keep?

    • Michał Derej

      Jak najbardziej! W pierwszym przypadku musisz poprosić jasno Asystenta o dodanie eventu do Kalendarza, a w drugim wystarczy powiedzieć coś w stylu „Please add milk to my shopping list” i zostanie to automatycznie dodane.

      • shmchuck

        Ale nie w Google Keep już

        • Michał Derej

          Faktycznie, można jednak tworzyć notatki Asystentem. Trzeba to jednak robić od podstaw.

      • RS2_15237_THE_END

        Rozumiem, że trzeba mieć już wersję pełnego asystenta, i wtedy po angielsku jest w stanie odnieść się do naszych danych otoczenia,?

        • Michał Derej

          A co definiujesz jako dane otoczenia?

          • RS2_15237_THE_END

            Czy działa dokładnie uwzględniając wszystkie dane z map Google, uwzględniając infrastrukturę, miejsca itp. Pytam, bo kiedyś słyszałem informację, że samo korzystanie z języka angielskiego u nas nie działa dokładnie tak jak w pełni uruchomiona usługa na innym rynku który ma już tą usługę. Generalnie, nie wiem, za bardzo na ile może to zwiększyć wygodę ogólną korzystania z tego asystenta, i o ile więcej może od aktualnego dostępnego.

        • ja.n.

          pełny asystent czyli co?

          • RS2_15237_THE_END

            No teraz mamy jakieś chyba okrojone google now, nie mogę wszystkiego zrobić głosowo. Głosowo otwieram np. kalendarz, suoer, ale dodanie już wydarzeń muszę robić ręcznie, zaznaczając kiedy i co.

          • ja.n.

            google Now to nie google Asystent, inna sprawa, że Now po angielski potrafi więcej ale Asystent jeszcze więcej 🙂

          • RS2_15237_THE_END

            No to czekam, bo na ten moment głównie używam do dyktowania, wyszukiwania itp., przydaje się ale nie jest jakiś mega „emaizing” 🙂

          • RS2_15237_THE_END

            Po angielsku używając u nas?

          • ja.n.

            tak – jak zmienisz język w telefonie na angielski to powinienieś mieć Asystenta a jak nie to google now będzie więcej potrafił

    • Damian Kuśmierz

      Takie rzeczy to google now potrafi. I jest po polsku już wiele lat