[Recenzja] Motorola Moto G6 Plus – smartfon prawie perfekcyjny

Adrian Celej Recenzje 2018-06-27

Smartfony Motoroli były dla mnie zawsze wzorem ideału – proste, działające i bez niepotrzebnych udziwnień. W przeszłości korzystałem z modeli Moto E i Moto E2, testowałem także Moto G5S Plus, ze wszystkich byłem bardzo zadowolony. Czy Motorola Moto G6 Plus jest taka sama?

Zestaw

Zawartość pudełka jednie lekko zaskakuje dorzuconym silikonowym pokrowcem. Poza tym spodobało mi się ciekawe, kolorowe pudełko. Nie, jednokolorowe pudełko z ograniczoną ilością napisów to nie elegancja, tylko brak pomysłu. Motorola akurat z tym nie miała problemu, co widać na zdjęciach. W środku poza wspomnianym etui znajdziemy kluczyk do tacki z kartą SIM, kabel USB Type-C i ładowarkę TurboPower zgodną z Quick Charge. Sam telefon został umieszczony w tekturce.

Budowa

Motorola idąc za trendami obudowała telefon szkłem z dwóch stron. Na szczęście nie bawili się w bezmyślne kopiowanie, w Moto G6 Plus nie znajdziemy notcha, jest za to gniazdo słuchawkowe. Plecki to tafla zakrzywionego na bokach szkła, wygląda jak wyświetlacz w Samsungach z serii S. W moim egzemplarzu są one ciemnoniebieskie, lecz w pewnych warunkach robią się czarne. Mimo wszystko mogą one sprawdzić się w roli lusterka. Aparaty zostały tradycyjnie umieszczone w okrągłej wysepce, znalazło się na niej także miejsce dla dwutonowej diody doświetlającej LED. Pod wysepką widnieje logo Motoroli. Na samym dole odnajdziemy mały otwór mikrofonu.

Na froncie odnajdziemy wyświetlacz o proporcjach 18:9. Nie jest to bezramkowiec, ramki są zauważalne, jednak osobiście uważam taki kompromis za ideał – nie zdarzało mi się przypadkowo dotknąć wyświetlacza. W górnej części umieszczono obiektyw aparatu, diodę doświetlającą i maskownicę głośnika. Ważna uwaga – ten sam otwór odpowiada za głośnik multimedialny i słuchawki. Nie wiem czy jest to ten sam komponent, Motorola w przeszłości po prostu umieszczała obok siebie 2 głośniki. Takie umieszczenie uważam za plus, dzięki niemu nie zasłaniamy palcem głośnika podczas oglądania filmu. Na dole umieszczono mały czytnik linii papilarnych, otwór mikrofonu i napis „motorola”, którego w przeszłości bardzo mi brakowało.

W dolnej części ramki producent umieścił gniazdo jack 3,5 mm (chwała im za to) i USB Type-C. Prawa strona ramki to tradycyjnie przyciski blokady i głośności. Zaskakuje umieszczenie tacki na karty – znajdziemy ją w górnej części ramki. Testowany egzemplarz obsługuje 2 karty nanoSIM i jedną microSD. Omawiana tacka o dziwo nie jest hybrydowa – została wydłużona tak, aby zmieściła wszystkie 3 karty jednocześnie. Żadnych kompromisów, takie podejście bardzo mi się podoba.

Muszę przyznać, że Motorola naprawiła błąd poprzedniej generacji. Tak jak wspominałem testowałem Moto G5S Plus i tamten telefon fatalnie leżał w dłoni, był strasznie cienki i miał źle wyprofilowane krawędzie, przez co wyskakiwał z ręki. To wszystko nie dotyczy Moto G6 Plus, smartfon bardzo dobrze leży w ręku. Nie mogę też nic zarzucić jakości wykonania – szkło Gorilla Glass 3 po obu stronach sprawiło, że po testach nie zauważyłem żadnych, nawet najdrobniejszych rys. Według producenta wnętrze telefonu jest chronione przed wilgocią przez hydrofobową nanopowłokę. Oczywiście nie jest to idealne zabezpieczenie, jednak jak przekonałem się w przypadku Moto E2 ma ogromne znaczenie i może uchronić telefon przed zniszczeniem.

Do zestawu dołączone jest silikonowe etui, jednak nie dodaje ono uroku.

Specyfikacja

Motorola Moto G6 Plus to średniak, jednak dopisek „Plus” ma duży wpływ na zamontowane podzespoły.

  • Wyświetlacz: 5,9″ FullHD+, 18:9, IPS, Gorilla Glass 3
  • CPU: Snapdragon 630, 8x 2,2 GHz
  • GPU: Adreno 508 700 MHz
  • RAM: 4 GB
  • Flash: 64 GB + microSD max. 128 GB
  • Główny aparat: 12 Mpx + 5 Mpx, f/1,7, wideo FullHD@60 fps 4K@30 fps
  • Przedni aparat: 8 Mpx, wideo FullHD@30 fps
  • Bateria: 3200 mAh + TurboPower 5V 3A, 9V 1,5A, 12V 1,2A
  • Łączność: LTE, WiFi a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, GPS, A-GPS, GLONASS, NFC, radio FM
  • Złącza: USB Type-C, jack 3,5 mm
  • Android 8.0 Oreo
  • Czytnik linii papilarnych, akcelerometr, żyroskop, magnetometr, czujnik oświetlenia, czujnik zbliżeniowy, czujnik ultradźwiękowy, 3 mikrofony
  • Wymiary: 160 x 75,5 x 8,0 mm
  • Waga: 167 gram

Z uwagi na to, że Moto G6 Plus jest urządzeniem ze średniej półki uważam, że specyfikacja jest jak najbardziej zadowalająca.

Wyświetlacz

Tak jak już wspominałem Motorola nie skusiła się na notcha i bardzo dobrze. Format wyświetlacza jest taki, jaki każdy lubi – wydłużony, ale bez niepotrzebnego wcięcia. Ogólnie wyświetlacz oceniam bardzo dobrze – prezentowane kolory są naturalne, kontrast jest na odpowiednim poziomie. Mam pewne zastrzeżenia do jasności – niski poziom schodzi do bardzo małych wartości, maksymalna jasność pozwala korzystać z nawigacji w pełnym słońcu, jednak jest coś nie tak z regulacją. W zasadzie całą jasność ustawia się w 1/5 części suwaka regulacji, reszta daje prawie niezauważalne efekty.

Bateria

Szczerze mówiąc oczekiwałem czegoś więcej. Telefon wytrzyma mniej więcej dzień bez ładowarki, ale prędzej mniej niż więcej. Dobrze spisuje się szybkie ładowanie TurboPower, które jest przebraną technologią QuickCharge. Jedna rzecz mnie zasmuciła, power bank z Quick Charge 2.0 nie chce aktywować szybkiego ładowania przy Moto G6 Plus, z czym nie było problemu w Moto G5S Plus. Oczywiście ładowarka TurboPower jest dołączona do zestawu.

Aparat

Zacznijmy od aplikacji aparatu – jest prosta, przejrzysta, pomyślano o jasnych instrukcjach. Irytujące jest jedynie schowanie pewnych ustawień, takich jak np. rozdzielczość, ale da się z tym żyć. Mimo prostoty nie mogę nic zarzucić funkcjonalności – w zasadzie niczego mi tu nie brakuje, w aplikacji znajdziemy tryb profesjonalny i parę dodatkowych trybów, w tym wykorzystujących podwójny aparat.

W dobrych warunkach oświetleniowych jakość zdjęć jest świetna, kolory są żywe, a obraz ostry. Nieco gorzej jest w nocy, aparat staje się ślepy, ma duże problemy z ustawieniem ostrości. Oczywiście jest to zależne od światła, testowe zdjęcia wykonywałem w różnych warunkach. W takich sytuacjach pomocne są manualne ustawienia, często pozwalają coś jeszcze wyciągnąć z aparatu. Problemy pojawiają się także przy nocnych filmach, szczególnie przy 60 klatkach na sekundę. Mimo wszystko nie uważam tego za wadę, to w końcu jedynie średniak. Jak na tę półkę cenową uważam, że jest ponadprzeciętnie dobrze, głównie ze względu na jakość zdjęć dziennych.

Oprogramowanie i wydajność

Oprogramowanie jest największym atutem Moto G6 Plus. To czysty Android Oreo wzbogacony o kilka świetnych i nieinwazyjnych funkcji od producenta. Nie znajdziemy żadnej nakładki, wszelkie dodatkowe funkcje możemy po prostu zignorować. Ale nie warto tego robić.

Cały wkład producenta został umieszczony w raptem jednej aplikacji – Moto. Funkcjonalność jest imponująca:

  • Sugestie – telefon proponuje inne funkcje, oferuje dodatkowy tryb oszczędzania baterii oraz zwolnienie pamięci poprzez usunięcie zduplikowanych zdjęć
  • Moto Key – wieloplatformowy menadżer haseł
  • Zrzut ekranu poprzez dotknięcie jednocześnie trzema palcami
  • Nawigacja za pomocą czytnika linii papilarnych – z tą funkcją zapoznałem się przy okazji recenzji Moto G5S Plus, obecnie działa zdecydowanie lepiej. Użytkownicy przesiadający się ze smartfona Huaweia lub Honora mogą mieć problemy, ponieważ gesty mają tutaj przypisane inne akcje.
  • Włączanie latarki dwoma potrząśnięciami – najczęściej wykorzystywany przeze mnie gest, będzie mi go bardzo brakowało w innych telefonach. To zdecydowanie najbardziej pożyteczna funkcja dodana przez producenta. Pomimo obaw telefon nigdy nie wyskoczył mi z ręki podczas wykonywania tej czynności. Latarka wyłącza się sama po około 5 minutach.
  • Szybkie rejestrowanie – dwoma obrotami nadgarstka uruchamiamy aparat. Funkcja ta jest mi znana jeszcze z Moto E2, już wtedy bardzo ją chwaliłem.
  • Przesuń i zmniejsz ekran – klasyczny tryb obsługi jedną ręką
  • Podnieś, aby wyciszyć dzwonek
  • Odwróć, aby przejść w tryb nie przeszkadzać

Na nieco więcej uwagi zasługuje ekran Moto, który również jest mi znany jeszcze z Moto E2. Jest to takie rozwiązanie pośrednie dla telefonów bez wyświetlaczy AMOLED. Motka po wykryciu ruchu na chwilę podświetla wyświetlacz prezentując na nim aktualną godzinę, datę, stan baterii i powiadomienia. Pomyślano o możliwości rozwinięcia treści powiadomienia, odczytania, odrzucenia lub wykonania akcji, takiej jak zmiana odtwarzanego utworu. Rozwiązanie bardzo proste, ale i niezwykle praktyczne. Niestety, nie mogłem zrobić zrzutu ekranu, nie przewidziano takiej możliwości w tym trybie.

Wydajność nie powala, co jest spowodowane półką cenową urządzenia. Mimo wszystko system działa bez zarzutów.

Multimedia, łączność i dodatki

Jakość dźwięku oceniam na dobrą, choć bez szału. Telefon ma wbudowane gniazdo jack 3,5 mm, jednak zdecydowanie lepiej gra poprzez Bluetooth lub złącze USB Type-C. Mimo wszystko jestem jak najbardziej zadowolony. Duże znaczenie ma wbudowany equalizer Dolby Audio, który daje bardzo duże pole do popisu. Wbudowany głośnik gra dość dobrze, nie mogę mu nic zarzucić. Jakość rozmów jest na dobrym poziomie.

Moduły łączności bezprzewodowej spisują się bardzo dobrze, nie zauważyłem żadnych problemów. Moduł GPS jest odporny na zakłócenia, podczas testów nie miałem problemów z gubieniem zasięgu. Wbudowany czytnik linii papilarnych jest bardzo szybki i niemal bezbłędny.

Podsumowanie

Nie lubię polecać telefonów. Bardzo często ewentualne pretensje spadają na mnie. Tutaj jest inaczej, Motorolę Moto G6 Plus mogę z czystym sumieniem polecić. Jeśli komuś nie przeszkadza przeciętna bateria, to będzie zadowolony, ponieważ w telefonie nie znalazłem więcej wad, a same zalety. Moto G6 Plus działa jak należy, opiera się głupim trendom, oferuje unikatowe funkcje i niezaśmiecony system. Tego brakuje w wielu urządzeniach konkurencyjnych producentów. Liczę na to, że kolejne generacje tej serii będą takie same.

Cena: 1300 zł





x