Parler raczej nie ma co oczekiwać na powrót do App Store z czasem, kiedy sprawa nieco przycichnie. Producent iPhone po raz kolejny odrzucił wniosek o przywrócenie aplikacji tego serwisu społecznościowego do swojego sklepu. Argumentował to tym, że serwis zawiera niewłaściwe treści, których nie zamierza promować. Tym samym, aby dotrzeć do użytkowników z iPhone, twórcy Parlera będą musieli skupić się na dopracowaniu strony mobilnej, a i tutaj można raczej zapomnieć o powiadomieniach. Ewentualnie wprowadzić więcej zmian, które jednak sprawią, że Parler przestanie być tym, czym miał być. 

Apple nie chce powrotu Parlera

Parler

Producent iPhone pierwotnie wyrzucił Parler z App Store w styczniu, wkrótce po zamieszkach na Kapitolu USA. Apple ogłosiło, że aplikacja musi poprawić swoją moderację treści i pozbyć się mowy nienawiści oraz nawoływania do przemocy. Gigant podkreślił, że powrót będzie możliwy dopiero kiedy aplikacja spełni normy App Store Review Guidelines i wykaże zdolność do efektywnego moderowania i filtrowania niebezpiecznych i szkodliwych treści w swojej usłudze. Dodał także, że największym problemem są treści zamieszczane przez użytkowników tej aplikacji.

Zobacz też: LG ujawniło harmonogram aktualizacji swoich smartfonów do Androida 11

Apple miało napisać w oświadczeniu:

Parler jest pełny wysoce niewłaściwych treści. Proste wyszukiwanie ujawnia treści budzące sprzeciw, w tym łatwe do zidentyfikowania obraźliwe określenia dotyczące rasy, religii i orientacji seksualnej, a także symbole nazistowskie.

Stanowisko Parlera

Sęk w tym, że Parler w swoim założeniu jest miejscem do wyrażania każdej opinii. To oznacza, że można na nim głosić wszystkie idee, także te powszechnie uznawane za niewłaściwe. Władze portalu społecznościowego podkreśliły to w swoim oświadczeniu w tej sprawie:

Mamy misję zapewnienia przyjaznej, bezpartyjnej platformy mediów społecznościowych, która pozwala użytkownikom na korzystanie z wolności słowa, myśli i stowarzyszania się, przy jednoczesnym poszanowaniu ich prywatności. Mimo to włączyliśmy kombinację filtrów algorytmicznych i przeglądu ludzkiego w celu wykrycia i usunięcia treści, które grożą lub podżegają do przemocy. Wyjaśniliśmy również Apple naszą nową funkcję, która daje użytkownikom indywidualnym możliwość filtrowania osobistych ataków na podstawie niezmiennych i nieistotnych cech, takich jak rasa, płeć, orientacja seksualna czy wyznanie. Parler spodziewa się i ma nadzieję na dalszą współpracę z Apple w celu powrotu do App Store.

Sęk w tym, że Apple nie chce filtrów, chce, aby takich treści nie było. I tu pojawia się problem tak samo stary, jak pojęcie wolności słowa: czy prawo do wolnej wypowiedzi jest ważniejsze od walki w samym zarodku z ideami opartymi na nienawiści? Każdy powinien sobie sam odpowiedzieć na to trudne pytanie.

Źródło: Engadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.