SpaceX ma wystrzelić jutro rano czasu amerykańskiego swoją 11. grupę satelitów Starlink. Oczywiście będzie to zależało głównie od pogody. Obecnie, według Sił Powietrznych USA, szanse na planowany start wynoszą 70%. Jednak ewentualne deszcze i burze spowodują, że ten zostanie przeniesiony na następny dzień, czyli na środę. Rakieta jest załadowana 58 satelitami komunikacyjnymi Starlink i trio satelitów obrazowania Ziemi PlanetLab SkySat.

Start 11. grupy Starlink

Start 11. grupy Starlink

Zakładając, że wystrzelenie rakiety zakończy się sukcesem, SpaceX będzie miało łącznie 650 satelitów Starlink na niskiej orbicie. Pomijając te do obrazowania Ziemi, wszystkie są przeznaczone do łączności z Internetem. Sieć Starlink działa na zasadzie roju, nie ma więc w niej podziału na poszczególne role. Dzięki temu awaria pojedynczej satelity nie odbije się w znaczącym stopniu na łączności. Głównym celem tej inicjatywy jest objęcie całej planety Internetem szerokopasmowym. Ten ma być dostępny także w najbardziej wyludnionych obszarach świata. Oczywiście nie wszystkim się ten pomysł podoba. Jednak jedyną grupą, która ma racjonalne zarzuty wobec tego projektu, są astronomowie. 

Zobacz też: Każdy Huawei bez aktualizacji od Google? Scenariusz, którego się nie spodziewaliśmy

Zwracają oni uwagę, że satelity są zbyt jasne i mogą utrudniać obserwacje przestrzeni kosmicznej z Ziemi. SpaceX wypróbował różne metody zmniejszania jasności satelitów, w tym różne powłoki i osłony. Jednak metody te średnio się sprawdzają. Nie rozwiązują także problemów z już wyniesionymi satelitami. Niestety, nie wiadomo jeszcze, kiedy rój satelitów będzie widoczny nad Polską. Pewne jest jednak, że przetną one niebo, lecąc z zachodu na wschód. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się je zaobserwować, a niebo wyjątkowo nie będzie zachmurzone.

Źródło: Engadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.