Nie ukrywam, że lubię śledzić plotki i nieoficjalne doniesienia związane z nowymi technologiami. Naturalnie nie biorę każdej informacji za pewnik, który musi się spełnić. Na wszystko zakładam pewien zapobiegawczy filtr, którego celem jest uchronienie mnie przed zawodem po ewentualnej premierze. Jednak coraz częściej odnoszę wrażenie, że producenci zmienili sposób działania. Teraz nie dostajemy w plotkach rewelacji. Teraz te same rewelacje są nam pokazywane jako koncepty, wizje urządzeń przyszłości, które niekoniecznie muszą nadejść. Za to w sklepach nadal po staremu, czyli drobne ewolucje.

Rewolucje jutra mają wystarczyć dzisiejszym kompromisom

samsung galaxy fold

Tak jak rynkiem mobilnym interesuję się już ponad dekadę, tak niemalże od samego początku słyszę, że telefony (obecnie smartfony) już w ogóle się nie rozwijają. Jedno trzeba przyznać – producenci nie ryzykują egzotycznym podejściem, bo to najzwyczajniej w świecie zbyt duże ryzyko. Dlatego w sklepach spotykamy się głównie z takimi samymi wizjami, ale inaczej udekorowanymi. Często też inne logo oznacza inną cenę, ale to już kwestia do omówienia na kiedy indziej. Stagnacja to słowo, które doskonale opisuje aktualny mobilny rynek, aczkolwiek to zdanie także stanowi idealny kontrast do widocznego powyżej Samsunga Galaxy Fold. Dlatego elastyczne wyświetlacze oraz składane smartfony zostawmy z boku. To wyjątek, który potwierdza regułę.

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]
iPhone 11 Pro Max

Czy dotarliśmy już do momentu, kiedy nie da się wymyślić nic lepszego? Oczywiście, że nie. Dotarliśmy do momentu, kiedy producenci zastanawiają się, gdzie wprowadzać drobne ewolucje, aby zbyt szybko nie przedstawić wszystkiego. Dlatego to era kompromisów – wycinamy wyświetlacze dla bezramkowości, o kilka minut szybciej ładujemy ogniwa zamiast rzadziej, nosimy etui, zamiast cieszyć się faktyczną obudową. Można tak wymieniać w nieskończoność. Jednak skłamałbym, gdybym nie napisał, że w zeszłym roku poznaliśmy wiele naprawdę rewolucyjnych technologii. Tych było od groma, ale w formie zapowiedzi i prototypów, które być może trafią na rynek w bliżej nieokreślonym czasie. Stety lub nie, ale idealnym przykładem takiego postępowania okazuje się Xiaomi. Zapowiada wiele, a w sklepach lądują po prostu zwykłe smartfony, które są dobre i atrakcyjnie wycenione, ale nie widać w nich tej nowoczesności. Ot, naturalna i konieczna ewolucja, aby przetrwać.

Zapowiedzi tego, co będzie, a może jedynie bezsensowny pokaz sił?

Jednym z producentów, który w ostatnich latach wyraźnie zmienił swoje oblicze, jest Xiaomi. Z taniej firmy, która robiła kalki tego, co popularne, teraz otrzymujemy prekursora różnych technologii. Naturalnie pojawiają się również wyjątkowe zapowiedzi i nie ukrywam, że ostatnia wiadomość dotycząca technologii szybkiego ładowania Chińczyków natknęła mnie do stworzenia tego krótkiego artykułu. Pamiętacie, że akumulatory w smartfonach Xiaomi mieliśmy regenerować z mocą 100 W? W 17 minut przeciętnej wielkości ogniwo może zostać naładowane do pełna. Rewelacja, czyż nie? Tak, ale firma na razie nie planuje wprowadzać tej technologii do smartfonów. Co stoi za tą decyzją? Chęć stosowania większych akumulatorów. Jak podaje Xiaomi, możemy ładować je z mocą 100 W, ale ogniwo o wielkości 4000 mAh zajmuje miejsce odpowiednika z pojemnością 5000 mAh. Chińczycy po prostu chcą montować większe baterie. Co z szybkim ładowaniem? Kolejny pokaz możliwości? Być może, ale słowo kolejny jest kluczowe.

oppo aparat pod ekranem nowe technologie 2020 roku

Niedawno Xiaomi na swój sposób uśmierciło inną technologię, którą oficjalnie pokazano w zeszłym roku. Tym razem mowa jest o ukrywaniu aparatu pod ekranem. Według Chińczyków nie istnieją jeszcze takie matryce, które byłyby w stanie dorównać tradycyjnym aparatom do selfie. W głównej mierze chodzi o zagęszczenie pikseli wyświetlaczy oraz małą przepustowość światła samego sensora. Po raz kolejny nasuwa się pytanie – po co pokazano prototyp? Naturalnie dla rozgłosu i pokazania lepszego jutra. Tylko teoretycznie argumenty przeciw, które są podawane dzisiaj, nigdy nie przestanie istnieć i mieć znaczenie.

Mi Mix Alpha Polska

Wisienką na torcie okazuje się Xiaomi Mi Mix Alpha. Kolejny rewolucyjny sprzęt, niemalże cała obudowa to wyświetlacz, ale… nie zapowiada się, aby ten smartfon miał trafić do sprzedaży. Tym razem chodzi o koszt i wytrzymałość. Jak tak podsumujemy poprzedni rok Chińczyków, to był on jednym z najnudniejszych dla konsumentów. W końcu Xiaomi jedynie reanimowało serię Mi Note i zaoferowało jako pierwsze 5-modułowy aparat z główną matrycą 108 MPx. Gdzie się podziała kolejna ewolucja bezramkowego Mi Mixa dla konsumentów? Już naprawdę pozostał ten notch, czyli wspomniany kompromis?

Zobacz też: Escobar Fold 2 – czas na kolejną rewolucję, która zniszczy rynek.

Jaki z tego wszystkiego wyciągnąłem wniosek? Rynek mobilny wcale się szybko nie rozwija, choć zawsze można wyciągnąć pewne rodzynki. Niemniej budowanie szumu wokół konkretnej marki może w końcu odbić się czkawką, choć naturalnie tęgie głowy odpowiedzialne za marketing oraz R&D widzą, że większość kupuje zapowiedzi lepszego jutra. Jak to wygląda w Waszym przypadku? Być może dla wielu przedstawiłem zwykłe truizmy, ale warto je przypominać.

PS. Nie uparłem się na Xiaomi. Nadal ogromnie doceniam tę firmę za jedno z najlepszych portfolio. Inni czołowi producenci robią dokładnie to samo – równie dobrze mógłbym opisać OnePlus, Oppo, Vivo, Huawei, ale Xiaomi najczęściej przyznaje, że tworzy technologie, które nie wiadomo, czy kiedykolwiek wykorzysta.

PS2. Tak, pokaz sił jest ważny, ale w momencie, kiedy faktycznie planuje się dane rozwiązanie do sprzedaży.




Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.